Spotkanie z Biblią, o. Marian Arndt ofm, 07.05.2012

7.05.2012 o. Marian Arndt OFM przybliżył nam kolejny ważny element, który musimy wziąć pod uwagę czytając Pismo Święte – mianowicie fakt, że Biblia jest tekstem natchnionym.

Ojciec Arndt przypomniał soborowe nauczanie Kościoła: „Kościół wierzy i naucza, ze całe Pismo Święte jest święte, gdyż spisane pod natchnieniem Ducha Świętego – Boga mają za autora. Do napisania Pisma Św. Bóg wybrał ludzi, uwzględniając ich własne rozumy, zdolności i tamtejszą kulturę, język, niedoskonałości. To wszystko należy uwzględnić przy czytaniu Pisma Św.”

Na poprzednich spotkaniach zajmowaliśmy się kulturą, językiem ludzi spisujących poszczególne księgi.

Dzisiaj wrócimy do pierwszej części tego zdania – „pod natchnieniem Ducha Świetego”

Czym jest natchnienie Ducha Świętego?

Miejmy na uwadze, iż większość ksiąg najpierw istniała w społeczności, która tym przekazem żyła. Słowa Pisma Św. istniały w tradycji zanim zostało to spisane.

 

Przykładowe teksty:

2 P 1,17-22

Piotr odwołuje się do wydarzenia na Górze Tabor, gdzie apostołowie usłyszeli Boga mówiącego, że Jezus jest Jego Synem. Autor listu powołuje się na proroków – ogromny autorytet dla Żydów, ma odwagę stwierdzić, że będąc świadkiem przemienienia Chrystusa ma mocniejszą prorocką mowę. Powołuje się dalej na Kościół – mówi, że Lud jest Chrystusem. Z tego powodu, Pismo nie jest do prywatnego wyjaśniania. Fakt przyjścia Słowa Bożego na świat było wolą Bożą i zostało przekazane przez Bożych ludzi.

Kolejny tekst, który warto rozważyć w kontekście natchnionego charakteru Pisma Świetego to: 2 Tm 3, 14 – 17

 

Na czym polega natchnienie Boże?

W nauce o natchnieniu trzeba uwzględniać historię przekazu, wiary:

1)       Kościół Apostolski w to natchnienie wierzył, karty Pisma Św. to potwierdzają

2)       Dalsze ślady są u Ojców Kościoła (św. Justyn, św. Klemens Rzymski, Orygenes, Jan Chryzostom) – Patrologia, patrystyka. Np. św. Klemens pisząc o ks. Izajasza i o cierpiącym Słudze Jahwe, którego przebodli mówi, że „Duch Święty mówi  o Chrystusie” (nie Izajasz, ale sam Duch)

3)       od IV w. obowiązuje soborowe nauczanie Kościoła o natchnionym charakterze Pisma Świętego

Trzeba uwzględniać kontekst całej Biblii. Warto prześledzić frazę „Słowo Boże”, albo „to mówi Pan Bóg”.

Św. Augustyn, opisując zjawisko natchnienia prze Boga, mówi o wizjach:

  • corporalis: zmysłowych, cielesnych
  • spiritualis: duchowych
  • intelektualis: intelektualnych, rozumowych

Św. Tomasz z Akwiniu opisał biblijne natchnienie jako: nadprzyrodzone Światło Boże, dzięki któremu hagiograf (z gr. święty pisarz) jako świadome narzędzie w ręku Boga przekazuje na piśmie w sposób pewny i wolny od błędu Prawdy Objawione lub poznane w sposób naturalny.

Kanon ksiąg Świętych jest ustalony na podstawie wiary Ludu, nie tylko na podstawie treści, ale także na podstawie uznania słów Jezusa: „cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie.”

 

Natchnienie ma wpływ:

  • na rozum (hagiograf rozumiał co pisze w swoich możliwościach),
  • na wolę (on chciał np. Jonasz:)
  • na władzę wykonawcze: mówił dalej, robił to, co zrozumiał, pisał

Pewne teksty w Biblii były pisane w różnym czasie, redagowane w czasie. Ostatni redaktor to zebrał, żyjąc we wspólnocie i on też był natchniony (natchnienie terminatywne służące do ostatecznego spisania przekazu).

 

Rozróżnia się aspekty natchnienia:

  • Czynne (charyzmatyczny wpływ Boga na autora)
  • Bierne (przyjęcie działania Bożego)

 

Pojawia się pytanie co jest prawdą wolną od błędów. Nie można uważać Biblii jako podręcznika do fizyki, biologii. W Biblii są zawarte Prawdy Zbawcze. Piszą o tym co Bóg zrobił dla ludzi, a nie o tym jak? Sposób patrzenia (ocena) wydarzeń na ten sam fakt był różny, stąd różne opisy tych samych wydarzeń np. ewangelicznych. Opisy te kształtowały się w różnych Wspólnotach, które założyli trafili Apostołowie. W taki sposób Wspólnota Kościoła miała wpływ na ostateczny zapis księgi.

 

Wydają Ci się ciekawe notatki z naszych spotkań? Chcesz dowiedzieć się więcej?

Zapraszamy na kolejne spotkanie z Ojcem Marianem 02.07.2012 o 19:15 w salce nad Kaplicą.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Znaki i symbole Franciszkańskie, Spotkanie 30.04.2012

Materiały ze spotkania: Duchowość franciszkańska z 30.04.2012.

Opracowanie i przedstawienie: s. Mirka na podstawie różnych stron franciszkańskich.

Wszyscy ludzie w życiu powszednim posługują się umownymi znakami , skrótami ułatwiającymi komunikację w kontaktach międzyludzkich.

Istnieją znaki np.: drogowe, BHP, interpunkcyjne, biblijne…

 

Jednym ze znaków graficznych ogólnie stosowanym o wymownym znaczeniu jest drzewo.

Często służy nam do zobrazowania np.:

-powiązań rodzinnych-drzewo genealogiczne;

-jako symbol wzrostu i owocowania np.: wiedzy-wiary.

Drzewem posłużyli się również franciszkanie do pokazania jak z wiary jednej osoby tj. św.Franciszka powstały 3-zakony.

Widocznym znakiem jakim posługują się następcy św.Franciszka jest Herb

Przedstawia dwie skrzyżowane ręce: jedna obnażona – Chrystusa, druga ubrana w habit – św. Franciszka, razem obejmujące krzyż, /świat/.

Otwarte dłonie są symbolem otwarcia się na innych, a wzniesione do góry świadczą o ciągłym wołaniu do Pana, stygmaty wyrażają pragnienie upodobnienia się do Chrystusa za przykładem św.Franciszka.

Znak ten wyraża ideę i cel duchowości franciszkańskiej – upodabnianie się do Chrystusa czyli proces całego życia.

U dołu herbu często znajduje się także hasło: „pokój i dobro”.

Pokój i Dobro! Motto, myśl bardzo prosta, która głosi radość i pogodę ducha. Autentyczne przesłanie ewangeliczne. A serdeczny uścisk dłoni św. Franciszka to pozdrowienie bogate radością i treścią.

Skąd wzięło się tradycyjne franciszkańskie pozdrowienie Pokój i Dobro? Wśród studiujących franciszkanizm kwestia ta jest bardzo mocno dyskutowana i być może nigdy nie dowiemy się dokładnie kiedy wymyślono to – tak bardzo wyraziste i udane – pozdrowienie.

Pozdrowienie „Pokój i Dobro” jest formułą bardzo starą, udokumentowaną w literaturze ludów starożytnego Środkowego Wschodu począwszy od drugiego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa. Wielokrotnie była ona używana w rozmaitych codziennych relacjach międzyludzkich oraz często jako nagłówek w korespondencji prowadzonej przez Asyryjczyków, Babilończyków, Egipcjan i innych przedstawicieli narodów tego regionu.

W Piśmie św.czytamy:

Jezus ukazując się swoim uczniom (Łk 24, 36) pozdrowił ich mówiąc: Pokój wam!. Podobne pozdrowienie znajdujemy w ewangelii św. Jana (20, 21. 26). W listach św. Piotra i św. Jana oraz w prawie wszystkich listach św. Pawła również znajdujemy pozdrowienie lub życzenie pokoju. Można powiedzieć, że Apostoł Narodów odkrył sekret szczęśliwego ludzkiego współżycia, kiedy pisząc do Rzymian (12, 18), Koryntian (1 Kor 7, 15; 2 Kor 13, 11) i Tesaloniczan (1 Tes 5, 13) poleca im żyć w pokoju. Także Piotr w swoim drugim liście (3, 14) prosił chrześcijan, aby pozostali nieskazitelni w pokoju.

Inne źródło tego hasła znajdujemy w Księdze Izajasza (52, 7): „Jakże są pożądane kroki posłańca na szczytach górskich, który nam ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, obwieszcza zbawienie„. W łacińskim przekładzie tych słów jest powiedziane: „Jakże pełne wdzięku są nogi głosiciela pokoju, zwiastuna dobra„. Św. Paweł cytuje ten tekst w Liście do Rzymian (10, 15) w formie skróconej: „Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobra nowinę”.

 

W epoce pełni czasów (Ga 4, 4) również dwumian pokój-dobro otrzymuje pełnię swego znaczenia. Tak wiele wartości łączy się w jednej i tej samej Osobie: Pokój i Dobro są Chrystusem. Chrystus jest naszym pokojem – ogłasza św. Paweł w Liście do Efezjan (2, 14). Jest naszym pokojem, ponieważ ofiarował nam pokój z Bogiem; ponieważ dokonał wzajemnego pojednania między ludźmi obalając mury odrzucenia, niechęci i wrogości, które ich trzymały z daleka od siebie; ponieważ przez krew swego krzyża pojednał wszystko, to, co na ziemi, i to, co w niebiosach (Kol 1, 20).

Pozdrowienie pokój i dobro w ustach chrześcijanina streszcza zatem w sobie wszystkie dobra odkupienia.

A skąd słowa „Pokój i Dobro” u św. Franciszka ? -U św. Franciszka rozmiłowanego i w Ewangelii i otaczającym go świecie gdzie wszystko mówiło mu o dobru stworzonym przez Boga Rdz 1,31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

W Legendzie Trzech Towarzyszy /według Feliciano Oligati – nieoficjalnej biografii Świętego/ w rozdziale VIII (3 T 26) zostało zanotowane następujące świadectwo: Fakt dziwny i nie do przyjęcia bez cudu (…), że Franciszek miał przed swym nawróceniem pewnego poprzednika, który przebiegał często ulice Asyżu powtarzając tę formułę: „Pokój i Dobro! Pokój i Dobro!”. Należy w to samo wierzyć, że jak Jan Chrzciciel, który zapowiadał Chrystusa znikł, gdy Jezus zaczął nauczać, tak i ten jakby drugi Jan, poprzedził błogosławionego Franciszka w apostolstwie pokoju i znikł gdy przybył Święty (3 T 26, FF 1228). Jednak Celano, ani św. Bonawentura nie wspominają tego wyjątkowego prekursora.

W Legendzie Trzech Towarzyszy (3 T 26) czytamy, że Franciszek rozpoczynał swoje przepowiadanie ludowi posłaniem: Niech Pan obdarzy was pokojem... Przejęty duchem proroków, (…) oznajmiał pokój i głosił językiem proroków kazania o zbawieniu. Co więcej, jest to najwyższe dobro, które Święty mógł życzyć swoim słuchaczom.

Pokój jest prawdziwą cnotą synów Bożych, a przede wszystkim powinien posiadać ją zakonnik, który też ma być jej heroldem /Reg FZŚ/

Reg FZŚ II 19. Jako heroldowie pokoju, świadomi, że sami muszą go nieustannie bronić, niech szukają dróg jedności i braterskiej zgody za pośrednictwem dialogu, mając świadomość istnienia w każdym człowieku iskry Bożej oraz przetwarzającej mocy miłości i przebaczenia. Jako apostołowie doskonałej radości, niech w każdej sytuacji niosą ludziom radość i nadzieję.  Wszczepieni w Zmartwychwstanie Chrystusa, które nadaje właściwe znaczenie siostrze śmierci, niech pogodnie oczekują ostatecznego spotkania z Ojcem.

Przeglądając źródła franciszkańskie zauważymy natychmiast jak Franciszek chciał życzyć i ogłaszać wszystkim ten pokój, który sam nosił w sercu. W Regule niezatwierdzonej (1 Reg 14, 2) i w Regule zatwierdzonej (2 Reg 3, 13) poleca swoim braciom, aby wchodząc do jakiegokolwiek domu mówili: Pokój temu domowi! W swoim Testamencie napisał: Pan objawił mi, abyśmy używali pozdrowienia: „Niech Pan obdarzy cię pokojem” (T 23). We wstępie do Listu do wiernych (druga redakcja) Franciszek pozdrawia i życzy prawdziwego pokoju z nieba (2 LW 1). W Liście do rządców narodów pozdrawia pisząc: pozdrowienie i pokój (LRz 1).  Św.Franciszek Dobrze Życzy, Błogosławi niczym idąc za Ewangelią : błogosławcie a nie złożeczcie.

A dzisiaj, dla nas hasło to jest fundamentalnym programem apostolskim: głosić życiem i słowem Ewangelię, która jest źródłem pokoju i dobra w codziennych kontaktach ze spotkanymi ludźmi. Oczywiście znaczenie pokoju jest bogatsze niż tylko rezygnacja z przemocy i wojny, a dobro oznacza także radość, szczęście, serdeczność, ciepło i gorliwość w głoszeniu przybliżającego się Królestwa Bożego.

Herb Franciszkański – Herb franciszkański ma różne stylizowane formy ornamentacyjne (np. z tarczą obramowaną sznurem z franciszkańskiego habitu, ornamenty roślinne).

 

Herb zakonny: to mniej lub bardziej prosty znak rozpoznawczy zakonu czy rodziny zakonnej. W starach zakonach jakim jest zakon franciszkański proces jego formowania trwał bardzo długo. Zawarta w nim symbolika streszcza historię i duchowość zakonu. Podobnie jak inne herby składa się z ujętej w mniej lub bardziej ozdobny kartusz tarczy herbowej z towarzyszącą jej niekiedy dewizą herbową.

Dzisiejszy herb Zakonów Franciszkańskich to umieszczony na niebieskim lub srebrnym tle krzyż z wyłaniającymi się u dołu z obłoków dwoma skrzyżowanymi rękoma: jedną obnażoną Chrystusa, drugą w habicie św. Franciszka. Na otwartej dłoni Chrystusa widoczna jest rana po przebiciu gwoździem. Na dłoni Franciszka podobna rana stygmatów, którymi Bóg w cudowny sposób upodobnił go na górze Alwerni 17 września 1224 r. do Chrystusa. Podobne też ma być powołanie franciszkańskie: pójście z Chrystusem aż do upodobnienia się do Niego we wszystkim a szczególnie w ubóstwie i wyniszczeniu się dla braci. Wskazana przez krzyż droga prowadzi do nieba. Często u dołu herbu jest umieszczona wstęga herbowa z napisem „Deus meus et omnia – Bóg mój i wszystko”.

Przez pierwsze trzy wieki franciszkanie posługiwał się różnymi znakami i symbolami. Był to znak „T” („tau”), którym św. Franciszek podpisywał listy i znaczył cele braci. Innymi znakami był sznur franciszkański z trzema węzłami czy sześcioskrzydły serafin.

Znak w formie krzyżujących się rąk Chrystusa i Franciszka pojawił się dopiero pod koniec XV wieku. Jego forma nie była na początku jednolita. Rozpowszechnienie się tego znaku przypisuje się generałowi zakonu Franciszkowi Sansonowi (1475 – 1499). Pierwsze znane przedstawienia to dwie krzyżujące się ręce bez krzyża w tle. Najstarsze być może z pochodzące z drugiej połowy XV wieku to intarsja  na zapleczu stall z kościoła franciszkańskiego w Celano: w kartuszu utworzonym przez sznur franciszkański znajdują się dwa ramiona: prawe w habicie św. Franciszka z krzyżem w dłoni i lewe obnażone Chrystusa z przebitą dłonią w geście błogosławienia.  /Intarsja (wł. intarsio – wykładzina) – technika zdobnicza polegająca na tworzeniu obrazu przez wykładanie powierzchni przedmiotów drewnianych (zwłaszcza mebli) innymi gatunkami drewna, czasem podbarwianymi, bejcowanymi lub podpalanymi. Wstawki umieszcza się w miejscu usuniętych fragmentów z powierzchni przedmiotu.Technika znana już w starożytności została rozwinięta w okresie baroku i renesansu/

Na 1487 r. jest datowany herb znajdujący się w Bazylice św. Franciszka w Asyżu: na sześciokątnej wydłużonej tarczy otoczonej sznurem franciszkańskim krzyżują się ręce Chrystusa i Franciszka. W stalach tejże bazyliki wykonanych w latach 1491 – 1501 przez Dominika z San Severino powtarza się motyw z herbem: dwie krzyżujące się ręce Chrystusa i Franciszka, nad którymi widnieje korona chwały. Całość jest zamknięta podwójnym kręgiem utworzonym z sznurów franciszkańskich z węzłami.

Najstarszy przykład herbu z dwoma krzyżującymi się rękami i krzyżem w tle pochodzi z wydanego w Mediolanie w 1513 r. dzieła Bartłomieja z Pizy De conformitate. Interesujące jest to, że ręce Chrystusa i Franciszka przybite są do krzyża. Krzyż stał się integralną częścią herbu dopiero od połowy XVI wieku.

Znak Tau
http://www.fzspoznan.franciszkanie.pl/Strony/Slownik.html Tau – (znak Tau) symbol franciszkański. Litera alfabetu greckiego i hebrajskiego, symbolizująca krzyż. W kulturze grecko-rzymskiej znak zbawienia, wyrażał liczbę 300. Litera T. używana była jako znak magiczny, chroniący od zarazy i demonów (umieszczany na amuletach, pierścieniach, na murach domów podczas zarazy); oraz znakiem wyróżniającym braci szpitalnych św. Antoniego Pustelnika (stąd nazwa krzyż św. Antoniego), którzy prowadzili szpital w Rzymie. Znak T. przejął św. Franciszek podczas Soboru Lat. IV, (na którym zakon Franciszka został zatwierdzony) pod wpływem mowy papieża Innocentego III, nawiązującej do Proroka Ezechiela (Ez 9,4-6), i zawierającej wezwanie „bądźcie więc bojownikami T i krzyża”. Literą Tau znaczył Franciszek siebie na znak pokuty. Umieszczał Tau jako swój podpis na listach, dokumentach (np. autograf błogosławieństwa dla br. Leona, przechowywany w Sacro Convento w Asyżu). Według tradycji Tau stała się od 1223 r. pieczęcią konwentu Calvi i całej prowincji korsykańskiej franciszkanów.


„Słowem Założycielskim” dla duchowości Tau jest fragment Starego Testamentu,
9 rozdział proroka Ezechiela:

Ez 9 … Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi». Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak…
Zanim pójdziemy dalej, kreśląc kolejne warstwy duchowości Tau, najpierw trzeba zaznaczyć, że Tau jest przede wszystkim Słowem Bożym. Pokorną, symboliczną, jedną literą tego Słowa, która tutaj jednak pełni rolę kluczową: kto ma Tau na czole – żyje. Kto nie ma Tau na czole – umiera. Posiadanie Tau na czole (i spójnej z nim postawy!) to sprawa życia lub śmierci! To jest serce duchowości Tau.

W pierwszym rzędzie Słowo Ez 9, podkreśla bezwzględność i absolutną pewność interwencji Boga. On tutaj jest absolutnym, suwerennym Panem. On trzyma całą rzeczywistość, mówiąc po męsku, „w garści”; albo może łagodniej, macierzyńsko – w dłoniach. On naprawdę ma moc przemienić „wzdychanie i biadanie” w zbawienie. Ta interwencja Boga, jakby kropka nad „i”, pokazuje, że to Bóg ma ostatnie słowo w historii. Doskonale z tą ideą koresponduje znak Tau, który jako ostatnia litera alfabetu hebrajskiego wyraża ideę zamknięcia, dopełnienia, ostatecznego działania Boga. Skoro Bóg jest Panem historii, duchowość Tau zaprasza, aby Go uznać za Pana swojej osobistej historii. Uznać z wiarą, że On ma moc również wobec moich osobistych ciemności, przeciwności, pustyń i dołków… Także w moim życiu On może (!) interweniować i zbawiać.

Radykalizm obrazu Ez 9, bezkompromisowy, brutalny nakaz zabicia popełniających obrzydliwość, trzeba rozumieć z perspektywy objawienia Nowego Testamentu, który dowodzi, że Bóg jest poza wszelkim podejrzeniem. Skoro „Syna swego umiłowanego dał”, Jego Miłość jest pewnikiem. Skąd więc ten brutalny obraz „niszczycielskiej broni” i stosów umierających ciał w konwulsjach? To jednoznaczne, egzorcyzmujące Słowo: kresem grzechu jest śmierć. Kresem mojego grzechu jest śmierć. Ten obraz to również Dobra Nowina o Zazdrosnej Miłości Boga, który będzie o mnie walczyć, aż całe moje serce będzie dla Niego. To może również prorockie „przeczucie” bezkompromisowego, brutalnego zrzucenia skutków grzechu na Ukrzyżowanego Chrystusa.

Wiele do duchowości Tau wnosi medytacja nad tajemniczym człowiekiem, który otrzymuje od Boga misję oznaczania znakiem Tau. To obraz Jezusa Chrystusa Zbawiciela. Słowa „idź i naznacz Tau na czołach” można próbować tłumaczyć: „idź i naznacz podpis na czołach” czyli „idź i podpisz się”. Co w połączeniu z fragmentami Apokalipsy o imieniu Chrystusa i Jego Ojca na czołach zbawionych (por. Ap 14, 1 Potem ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach.; 22, 4 4 I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach.) pozwala widzieć w Tau podpis Chrystusa, znak Jego tożsamości, relacji z Ojcem, Jego Tajemnicy. Jeśli jeszcze uświadomimy sobie, że znak Tau miał w języku starohebrajskim formę krzyża „+” lub „x”, wtedy rozpoznamy w nim również misję Chrystusa, Baranka, który gładzi grzech świata (Wj 12); znak zbawienia przez krzyż. Widzimy więc, że Tau jest nie tylko Słowem Bożym, ale wręcz znakiem własnym Jezusa Zbawiciela, znakiem Jego tożsamości i misji, znakiem Jego Tajemnicy.

W takim razie „naznaczenie znakiem Tau” to czynność liturgiczna i wręcz sakramentalna. Ono wyciska tożsamość osoby Zbawiciela na wybranych; zanurza w Nim, w Jego Tajemnicy, wprowadza w nią. Ci wybrani, są od momentu naznaczenia „chrystusowi”, należą do Niego, On ich chroni. To również przemieniające opieczętowanie Duchem (Ap 7, 4; 9, 4; Ez 1, 13; 4, 30). Wprowadzając ją w nowy wymiar, ukazuje, że jej spełnieniem, kresem, ikoną jest Tau – Tajemnica Chrystusa, zjednoczenie z Nim, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, życie Jego Duchem.

W tym sensie duchowość Tau oznaczałaby radykalne zogniskowanie na Jezusie; życie w Nim i ciągłe nawrócenie od obrzydliwości egoizmu do błogosławieństwa Dobrej Nowiny. I równocześnie – wbrew wszelkim przeciwnościom – wytrwałe, cierpliwe, pełne modlitewnej tęsknoty oczekiwanie na wyzwalającą interwencję Boga.

M.in. dlatego znak Tau miał szczególne znaczenia dla św. Franciszka Z Asyżu.

Dlaczego św. Franciszek przyjął symbol Tau?

1-Ponieważ znak Tau przypomina swą budową Krzyż i to ten, na którym odkupił nas Jezus Chrystus więc dla św. Franciszka był bardzo ważny z powodu  nabożeństwa jakie żywił do Chrystusa ukrzyżowanego.

2-Jak to opisuje Tomasz z Celano „ponad wszystkie inne znaki najbardziej miłym był Franciszkowi znak Tau”. Znak ten przywołuje służbę Jezusa względem innych, którą św. Franciszek bardzo umiłował i pielęgnował. Wybranie tego znaku mogło być pokierowane tym, że litera Tau jest ostatnią w alfabecie greckim i hebrajskim. Św. Franciszek chciał być ostatnim jak ta litera, nie chciał, aby mu służono – choć był synem bogatego kupca – lecz aby on służył innym, za przykładem Jezusa innym umywać nogi.

3-Na wybór znaku Tau miał wpływ także inny fakt – spotkanie św. Franciszka z braćmi św. Antoniego Pustelnika, zwanymi pospolicie antonianami. Aby to wyjaśnić/ trzeba rozważyć rolę trędowatych w życiu św. Franciszka. Stosunek do trędowatych był przede wszystkim tajemnica, w która Franciszek się wpatrywał. Troska o nich stanowiła składnik jego duchowości.

4-Franciszkowi, podobnie jak ludziom jego czasów, dobrze znana była tajemnica Chrystusa trędowatego, interpretowana na różne sposoby. W liturgii czytano pieśń Sługi Jahwe według proroka Izajasza: „A myśmy Go za trędowatego uznali” (Iz 53, 4); w sztuce rzeźby, malowidła i witraże przedstawiały Chrystusa z rysami trędowatego.

„Prologiem” nawrócenia Franciszka jest słynny pocałunek złożony na czole trędowatego. Widział w nich bowiem cierpiącego Chrystusa. Swoja służbę Chrystusowi rozpoczął od posługi trędowatym. Jego pierwsi naśladowcy, jak czytamy w Zbiorze asyskim, „wśród innych pouczeń otrzymywali i to, że powinni służyć trędowatym i pozostawać w ich pomieszczeniach”. W Asyżu znajdowało się leprozorium, gdzie Franciszek roztaczał opiekę nad trędowatymi. W Rzymie istniał szpital św. Antoniego pustelnika, który Franciszek odwiedzał kilkakrotnie.

Ten właśnie szpital był ogniwem łączącym Franciszka z antonianami, zwanymi także braćmi szpitalnikami. Zgromadzenie antonianów powstało w r. 1095 we Francji. W XIII wieku antonianie posiadali ponad 360 domów w różnych krajach, w tym dom rzymski, w którym przebywał Franciszek. Głównym zadaniem antonianów była troska o chorych, zwłaszcza o trędowatych.

Antonianie używali znaku Tau jako swojego emblematu. Nosili laskę, której górna część miała kształt litery Tau oraz habit, na którym widniał ten sam znak. Bracia szpitalnicy czcili znak Tau, bowiem widzieli w nim symbol zdrowia fizycznego i moralnego, jakie nieśli chorym. Spotkanie Franciszka z antonianami było być może pierwszym powodem, który wywołał u niego cześć dla znaku Tau.

Roztaczając opiekę nad trędowatymi, Franciszek pragnął naśladować Chrystusa, który uzdrawiał chorych. Pomny tajemnicy cierpienia Chrystusa wytyczył swemu zakonowi zadanie opieki nad nieszczęśliwymi i chorymi. Czytamy w „Kwiatkach”: A służył nie tylko chętnie towarzyszom, lecz nadto rozkazał braciom Zakonu swego, by gdziekolwiek pójdą lub osiada na świecie, trędowatym służyli dla miłości Chrystusa, który chciał, byśmy Jego w trędowatych czcil”.

6-W „Traktacie o cudach” Tomasz z Celano mówi o wydarzeniu w miasteczku Cori. gdzie pewien mężczyzna z powodu złamania nogi nie mógł chodzić, ani się poruszać. Franciszek dotknął bolącego miejsca małą laseczką, która miała kształt Tau i ten znak pozostał w miejscu uzdrowionym na ciele mężczyzny.

Wciąż pytamy dlaczego św. Franciszek przyjął symbol Tau?

7-A może była to odpowiedź na apel papieża Innocentego III, skierowana do uczestników Soboru Laterańskiego IV w 1215 r.?

Pierwszą sesję Soboru papież otworzył słowami: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami. Przypomniał, że Pascha oznacza „przejście” i życzył zebranym, aby Sobór był okazją do przejścia w lepszy stan Kościoła. Innocenty III oparł swoją mowę inauguracyjną na tekście proroka Ezechiela, podjął i rozwinął słowa Boże skierowane do proroka: Przejdź przez środek Jerozolimy i nakreśl znak Tau na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi (Ez 9, 4). Tau jest ostatnią literą alfabetu hebrajskiego – mówił papież, a jego forma przedstawia krzyż dokładnie taki, jak krzyż przed przybiciem tabliczki Piłata….

Swoją mowę papież zakończył apelem, by każdy mocno osadził ten znak w swoim życiu, bo miłosierdzia dostąpią ci, którzy będą nosili Tau – znak pokutnego i odnowionego w Chrystusie życia.

Franciszek karmił się każdym dobrem , które mogło go zbliżyć do Pana więc słowa papieża przyjął niczym motto dla swojego życia, a Tau symbolem eschatologicznym nawróconych pokutników.

Wybranie tego znaku mogło być pokierowane tym, że litera Tau jest ostatnią w alfabecie greckim i hebrajskim. Ostatnia litera alfabetu to jakby ostatnia deska ratunku, ale również znak ostatniego dnia dziejów, który ukaże się na niebie.

8-Obranie Tau na osobista pieczęć św. Franciszka ma swoje uzasadnienie w tekście Apokalipsy (Ap 7, 1-8), czytanym w uroczystość Wszystkich Świętych; Przed ogólnym nieszczęściem posłaniec Boży zawołał donośnym głosem do czterech aniołów: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. Liczba opieczętowanych wynosiła 144 tysiące.

Ta symboliczna liczba (12×12) oznacza powszechność dokonanego zbawienia. Św. Franciszek „opieczętowuje” znakiem Tau siebie i swoich naśladowców, widzi bowiem w tym znaku gwarancję Bożej opieki, zabezpieczenie siebie i braci, pewność zbawienia. Ludzie świętego znaku Tau – to słudzy Boga. Ten zaszczytny tytuł „sługi Boga” spotykamy często w pismach św. Franciszka, który stosował go do siebie i swoich braci.

Biografowie piszą:

„Ponad wszystkie inne znaki najbardziej miłym był mu znak Tau, za pomocą którego podpisywał listy i wszędzie rysował na ścianach cel” /br. Tomasz Celano/.

„Mąż Boży znak ten otaczał szczególną czcią, często mówił o nim w swoich przemówieniach, wykonywał go na początku swoich zajęć i własnoręcznie podpisywał tym znakiem listy, które wysyłał z miłości, jak gdyby całą jego troska było – według wyrażenia Proroka (Ez 9, 4) nakreślić znak Tau na czołach ludzi płaczących i bolejących, a autentycznie nawróconych do Jezusa Chrystusa” /św. Bonawentura/.

„Podpisywać się” – oznacza napisać swoje imię, wyrazić w znakach literowych swoją tożsamość. Podpis, to symbol podpisującej się osoby. Franciszek, bądź ma, bądź pragnie mieć – w każdym razie na pewno się z nimi utożsamia – wartości, które stoją za znakiem Tau. I raczej nie traktując ich jako „jedne z wielu”, ale jako najważniejsze, kluczowe.

„Rysował na ścianach cel” – zapewne łącząc obraz Ez 9 z obrazem z Księgi Wyjścia 12, gdzie Żydzi oznaczali swoje drzwi krwią baranka paschalnego. Franciszek chce w ten symboliczny sposób naznaczyć życie swoje i swoich braci krwią Prawdziwego Baranka, który gładzi grzech świata. Pragnie również osadzić swoją wspólnotę pośród ludu Nowego Mojżesza,  który wyprowadza z niewoli duchowego Egiptu (czyli „grzechu i świata”) do Ziemi Obiecanej Bożych Obietnic, drogą naśladowania Ukrzyżowanego.

„Jak gdyby całą jego troska było (…) nakreślić znak Tau na czołach ludzi płaczących i bolejących, a autentycznie nawróconych do Jezusa Chrystusa” – tu biograf streszcza misję i powołanie św. Franciszka używając obrazu z Ez 9. Można by ją jeszcze inaczej w tym kontekście opisać jako pocieszanie, podtrzymywanie w gorliwości tych, którzy ze względu na wierność Chrystusowi „płaczą i boleją”. Może też oznaczać doprowadzanie ludzi do takiej wiary, żeby uznając Chrystusa za bezcenną wartość, chcieli dla Niego „cierpieć i boleć”.

Cennym świadectwem „zastosowania Tau” przez św. Franciszka jest relikwia pisana ręką Świętego przechowywaną w jego Bazylice w Asyżu – karteczka, którą podarował br. Leonowi, swojemu towarzyszowi i przyjacielowi.
Napisał ją Franciszek stygmatyzowaną dłonią na prośbę br. Leona o delikatnej psychice i wrażliwym sumieniu, który przeżywał jakieś poważne ciemności duchowe, pokusy. Co to były za trudności, ciężko powiedzieć. Mogło chodzić o pokusę buntu wobec niektórych współbraci zakonu i przełożonych, którzy odchodzili od gorliwości Pierwszych Towarzyszy Świętego.
Jakkolwiek by nie było, dość, że Franciszek pisze dla br. Leona modlitwę uwielbienia „Ty jesteś” i na drugiej stronie karteczki – znane błogosławieństwo z księgi Liczb (6, 24-26) oraz rysuje duży znak Tau. Możemy założyć, że intencją Franciszka było pocieszenie współbrata – przyjaciela i pozostawienie mu „pamiątki”, która przypominałaby o wezwaniu do wiary; do postawy alternatywnej  wobec smutku, zniechęcenia czy buntu.

Modlitwa „Ty Jesteś":
Ty jesteś Święty Pan Bóg jedyny,
Który czynisz cuda,
Ty jesteś wielki,
Ty jesteś najwyższy,
Jesteś Królem wszechmogącym,
Ojcze święty,
Królu nieba i ziemi.
 

-jest na pewno autentycznym wyrazem wdzięczności i uwielbienia, które miał w swoim sercu Franciszek, kiedy Bóg obdarzył go stygmatami. Z punktu widzenia głębokiej wiary Biedaczyny, uczucia te są zrozumiałe. Bo chociaż rany stygmatów niewątpliwie nie tylko oznaczały mękę, ale też dawały w niej udział, to jednak były również  swoistego rodzaju potwierdzeniem ze strony Boga; wyrazem wręcz fizycznego zjednoczenia z umiłowanym Ukrzyżowanym, do czego przecież zawsze dążył Święty. Równocześnie, ze względu na kontekst powstania modlitwy (dla przeżywającego ciężką pokusę br. Leona), zaprasza ona do zapatrzenia się w Boga, kontemplowania Jego doskonałości, miłości, wierności, piękności. Każe więc oderwać wzrok od siebie, swoich trudności, przeciwności, bólu, a zwrócić go ku Bogu. Pomaga wyrwać się od skoncentrowania na sobie, zrelatywizować swoje odczucia, a podsycać spojrzenie wiary utkwione w Bogu.
Przy traktowaniu obu stron „karteczki” jako pewnej zwartej całości, modlitwa ta również wnosi wiele światła we Franciszkowe rozumienie postawy owych „wzdychających i biadających” z Ez 9, a zwłaszcza, co jest ich motywacją i „pokarmem” wytrwałości; to adoracja, uwielbienie, wpatrywanie się w Boga.

 

Druga strona karteczki dopełnia wymowę pierwszej. Błogosławieństwo z księgi Liczb
  /Lb 6,24  Niech cię Pan błogosławi i strzeże.  Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.  Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem/  jest prośbą zanoszoną do Boga, modlitwą wstawienniczą, aby Ten „zwrócił swe Oblicze” ku br. Leonowi, tzn. pocieszył Go, interweniował w jego ciemności; aby objawił się jako Zbawiciel. Jest ten moment świadectwem wrażliwości i miłosierdzia Mistyka z Asyżu na konkret cierpienia kogoś obok.
Wymowę karteczki dopełnia znak Tau, który starożytnym zwyczajem przechodzi przez imię br. Leona. Franciszek „naznacza” jakby duchowo swego przyjaciela znakiem Tau, podobnie jak tajemniczy mąż z Ez 9 oznacza „wzdychających i biadających”. Ma to jednak tym wznioślejszą wymowę, że Biedaczyna czyni to stygmatyzowaną dłonią, dłonią, która ma „wspólną” ranę ze Zbawicielem; jakby dłonią samego Chrystusa.

Widzimy więc, że znak Tau nie tylko dopełnia całego obrazu rysującego się przed naszymi oczami z medytowanej karteczki, ale jest wręcz jej streszczeniem, sam w sobie prawdziwym znakiem pocieszenia i zbawienia. Oto br. Leon, który „wzdycha i biada (boleje)” trwając przy Chrystusie (przy Regule, która jest zbudowana z „okruszyn Ewangelii”)  zostaje przez stygmatyzowaną dłoń naznaczony znakiem obietnicy: jesteś na dobrej, słusznej drodze; wytrwaj, a zwyciężysz!

Św. Franciszek dzięki znakowi Tau z medytowanej karteczki, niczym prorok, osadza doświadczenie br. Leona w Słowie Bożym; pozwala je zrozumieć w świetle historii zbawienia; jest pięknym darem, do którego słusznie później obdarowany wielokrotnie będzie wracał.
Jest też „podarunkiem” dla nas, którzy też przecież przeżywamy różnego rodzaju ciemności, pustynie i dołki w naszym kroczeniu za Chrystusem. Nas też w tych chwilach św. Franciszek (naśladując Chrystusa) pragnąłby naznaczyć znakiem Tau.

    Znak Tau zdobi najcenniejszą i najbardziej wzruszającą relikwię św. Franciszka, którą błogosławi się lud zebrany w bazylice w Asyżu 4 października. Jest to mały pergamin, na którym ranną od stygmatów ręką św. Franciszek napisał błogosławieństwo dla brata Leona, swego najmilszego towarzysza, powiernika i sekretarza.

znak Tau nie jest jakiegoś rodzaju talizmanem, lecz jest przypomnieniem wielkiej prawdy chrześcijańskiej, że nasze życie zostało odkupione miłością Chrystusa ukrzyżowanego. Poprzez noszenie Tau uznajemy siebie za naśladowców św. Franciszka. Przypomnieniem ewangelicznym aby błogosławić a nie złorzeczyć(Rz 1,14), aby zło dobrem zwyciężać(Rz 12,21) .

W WOLNOŚCI WYBORU ..

….Błogosławię cię jak mogę i więcej niż. mogę, a czego ja nie mogę, niech może w tobie Ten, który wszystko może. Niech Bóg pamięta twoje dzieło i prace i niech ci da udział w nagrodzie sprawiedliwych. Znajdź wszelkie błogosławieństwo, jakiego pragniesz, i niech ci się spełni to, o co godnie prosisz.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DLA BR.ELIASZA; Asyż, wrzesień-październik 1226

 

Habit franciszkański znakiem życia pokutnego

Franciszek, rozpoczynając życie pokuty, dał tego wyraz w przyjętym przez siebie stroju. Przywdział zwykłą tunikę używaną przez umbryjskich wieśniaków, przewiązaną sznurkiem. Strój św. Franciszka przypominał, więc skromny strój żebraka. Tym sposobem, naśladując Jezusa, chciał uczynić z siebie człowieka ukrzyżowanego. Jako żebrak i pokutnik używał także laski podróżnej, butów i paska skórzanego.

Forma habitu kształtowała się stopniowo dzięki świadomej interwencji św. Franciszka. W Relacji Trzech Towarzyszy czytamy, że Franciszek pewnego dnia, podczas Mszy św., usłyszał to, co Chrystus mówi uczniom, wysłanym na głoszenie Ewangelii, by nie brali na drogę ani złota, ani srebra, ani torby, ani chleba, ani laski; aby nie mieli sandałów na nogach i nie posiadali dwóch tunik. Lepiej zrozumiał te słowa, gdy poszedł do kapłana po wyjaśnienie. Napełniony został wówczas niewysłowioną radością i krzyknął: To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać. Powierzył swej pamięci wszystkie zasłyszane rady i ucieszony usiłował wprowadzić w życie. Nie zwlekając, pozbył się tego, co miał podwójne, a począwszy od tej chwili, nie posługiwał się ani laską, ani workiem, ani torbą i nie nosił obuwia. Sprawił sobie ubogą suknię z szorstkiego sukna, a zamiast pasa wziął sobie powróz.

Tomasz z Celano w Życiorysie Pierwszym św. Franciszka napisał, że habit Franciszka stanowił tunikę wyobrażającą krzyż. Franciszek wybrał właśnie taką szatę, by w niej odganiać „wszelkie diabelskie fantazje”. Bardzo licha i uboga, jakiej w żaden sposób świat by nie zapragnął, sporządzona z grubego i szorstkiego materiału miała wyrażać nie tylko umartwienie i ubóstwo, ale duchowe przeżywanie obranej drogi przez możliwość krzyżowania ciała z jego wadami i grzechami. W średniowiecznym świecie zakonnik rozpoznawany był właśnie przez strój (habitus), który symbolizował oddanie swego życia Chrystusowi oraz był znakiem wyróżniającym i nadającym odpowiedni status społeczny lub duchowny.

W drugim rozdziale Reguły św. Franciszka dotyczącym kandydatów i sposobu ich przyjmowania św. Franciszek nakazuje, by nowicjusze otrzymali ubiór na czas próby, mianowicie dwie tuniki bez kaptura, pas, spodnie i kaparon sięgający do pasa, chyba, że czasem ci ministrowie uznają wedle Boga, co innego za stosowne. Po ukończeniu roku próby bracia przyrzekali posłuszeństwo i że na zawsze będą zachowywać to życie i Regułę. Wtedy otrzymywali strój: a ci, którzy już przyrzekli posłuszeństwo, niech mają jedną tunikę z kapturem, a ci, którzy by chcieli, drugą bez kaptura. Ci, których zmusza konieczność, mogą nosić obuwie. Wszyscy bracia niech noszą odzież prostą i skromną. Z błogosławieństwem Bożym mogą ją łatać zwykłym płótnem lub kawałkami innej materii. Upominam ich i zachęcam, aby nie gardzili i nie sądzili ludzi ubranych w miękkie i barwne szaty, spożywających wyszukane potrawy i napoje, lecz niech każdy raczej samego siebie sądzi i sobą gardzi.

Kaparon był to wielki kaptur używany przez wieśniaków dla ochrony od deszczu. Kaparon wkładany był na okrycie głowy. Nie za bardzo wiadomo jak dokładnie wyglądał kaparon. Tuniki były robione na bazie krzyża z materiału „workowego”. Wydaje się, że materiał tkano z grubego lnu tworząc prostą płachtę z dużymi oczkami, którą później krojono na mniejsze części.

Strój pierwszych franciszkanów zwanych pokutnikami był przede wszystkim wyrazem postawy ascetycznej. Również poprzez ubogi strój bracia pokutnicy chcieli solidaryzować się z najuboższymi warstwami społeczeństwa, z żebrakami i biednymi, aby w ten sposób upodobnić się do Chrystusa. Franciszkanie, więc mieli ubierać stroje takie, jakie mieli żebracy, czyli szaty jak najbardziej siermiężne i ascetyczne, które jednak miały spełniać funkcję habitu. Pierwsi franciszkanie mogli (nie musieli) posiadać kaparon, który był powszechnie używany przez pospólstwo i był wykonany z lepszego płótna. Tuniki dopiero nieco później były zaopatrywane w kaptury (i dopiero wtedy upodobniły się do dzisiejszych habitów).

Analizując opisy habitu franciszkańskiego z początków zakonu (XIII w.), obserwując różne freski przedstawiające św. Franciszka i jego pierwszych braci nie można powiedzieć jednoznacznie jak dokładnie wyglądał habit w tamtym okresie, jeszcze trudniej jest określić kolor habitu. Św. Franciszek nie pisze w regule, jaki powinien być kształt habitu, ani kolor. Elementem, na który zwraca uwagę św. Franciszek jest jakość habitu, który powinien być ubogi, a więc z taniego materiału. Najtańszym materiałem w ówczesnym świecie było tzw. szare płótno.

Istotnym dokumentem jest zachowany do dziś habit świętego Zakonodawcy, znajdujący się wśród bezcennych, nielicznych pamiątek w zbiorach asyskiego Sacro Convento. Tunika ta, koloru szarego z odcieniem wpadającym w kolor brunatny (być może jest to wynik czasu) jest bez kaptura. Według przekazów należała do św. Franciszka. Jest wykonana z niefarbowanej wełny, częściowo uzupełnionej lnem. W obecnym wyglądzie brakuje lewego rękawa. W jego miejsce została przyszyta lniana kieszeń. Wiele dużych ubytków tuniki połatane zostało łatami pochodzącymi z płaszcza św. Klary. Tunika ma długość, od ramion 126,5 cm, szerokość w górnej części 97 cm, a w dolnej 167 cm. Mimo, że strój ten wcześniej utożsamiany był z kapturem tzn. chodzi o wierzchnie nakrycie głowy i ramion, to jednak nie odpowiada do końca tej identyfikacji ponieważ posiada rękawy i jest bez kapuzy. Trudno jest, więc jednoznacznie go określić. Najlepszym określeniem wydaje się być nazwa suknia lub habit, ponieważ pozwala nam to uznać, do czego wcześniej używany był ten strój.

Franciszkański strój przechodził różne przeobrażenia w ciągu wieków. Obecnie habity poszczególnych gałęzi franciszkańskich różnią się między sobą kolorem, krojem, dodatkami:

Bracia Mniejsi (OFM) – habit brązowy, kołnierz z kapturem z przodu okrągłym, z tyłu spiczastym, płaszcz w typie peleryny, w pasie sznur o trzech węzłach, przy nim z lewej strony różaniec lub koronka.

Bracia Mniejsi Konwentualni (OFMConv) – tunika czarna lub szara z kapturem, w pasie sznur (cingulum) o trzech węzłach symbolizujących złożone przez zakonnika śluby zakonne, przy nim z lewej strony koronka franciszkańska, w okresie zimowym czarna peleryna.

Bracia Mniejsi Kapucyni (OFMCap) – habit brązowy, spiczasty kaptur, peleryna długa do kolan, w pasie sznur z trzema węzłami po prawej stronie, przy nim z lewej różaniec.

Nie ulega jednak wątpliwości, że pierwotnym kolorem habitu franciszkańskiego był kolor szary (popielaty).  :)   :) :)

br. Adam Dudek OFMConv

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Duchowość Franciszkańska: Rodzina Franciszkańska

Materiały z ostatniego spotkania o Duchowości Franciszkańskiej na temat Rodziny Franciszkańskiej:

Zbiór i opracowanie: s. Anna Sowińska

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Spotkanie biblijne, 02.04.2012

2.04.2012
Z ostatniego spotkania:
Przy przepisywaniu tekstów biblijnych ludzie -kopiści popełniali błędy, był poprawiany, nawet wielokrotnie – to powoduje mętlik.
Można dochodzić do właściwego [oryginalnego] tekstu znając zasady form literackich np. zasady poezji greckiej, hebrajskiej.
Przykład. Psalm 2.
Na czym polega poezja hebrajska? Na paralelizmie. Każdy wiersz ma 2 albo 3 stychy. Pierwszy stych od 2 stychu jest synonimem. One są paralelne. Trzeci stych ma zawarte dwa pierwsze stychy w sobie. Oczywiście są również stychy antyteniczne – przeciwstawne.
Z powodu błędów w tłumaczeniu czasem pojawiają się przypisy np. Ps 2,12 – różnie poprawiany

Dzisiaj mówimy o tłumaczeniach.

Septuaginta LXX– powstała w II w p.n.e. 72 tłumaczy, pisana w Egipcie. Problem pojawiał się z powodu tego, iż żydzi żyli w diasporze – wspólnocie żydowskiej mieszkającej poza Palestyną tam, gdzie nie mówi się po hebrajsku. Największe skupiska żydów poza Palestyną były w Egipcie, Antiochii, Syrii(dzisiejsza Turcja) Od IV wieku p.n.e grecki jest znany na całym świecie dzięki Aleksandrowi Wielkiemu. Każde kolejne pokolenie żydów miała problem z czytaniem tekstów świętych. Dlatego podjęto się tłumaczenia na język grecki. Pojawiają się nowe księgi – pisane od razu po grecku np. Mądrości, 2 Księga Machabejska. Tłumaczenia pisane były przez Żydów dla Żydów. Oczywiście Septuaginta była również
przepisywana, więc również pojawiają się błędy kopistów. Skrót w Biblii oznaczony jako „poprawiony wg. LXX” – znaczy, że poprzez porównanie tekstu hebrajskiego z tekstem w LXX tłumacz doszedł do wniosku, iż w LXX jest pewniejszy tekst –
być może mniej skażony.

Tekst LXX był bardzo popularny. Widzimy to w Nowym Testamencie – często cytaty ze Starego Testamentu są na podstawie LXX, albo z pamięci.

Inne tłumaczenia na grecki:
Tłumaczenie Akwili – tłumaczenie niewolnicze – mechaniczne tłumaczenie: jedno słowo hebrajskie znaczy jedno greckie. Jest cenne, bo można odtworzyć wadliwe miejsca i porównać z innym.
Teodocjona
Symmachusa – II i III n.e, tłumaczył głównie tekst.
Orygenes – w III w n.e. zauważa, że w rękopisach coraz więcej jest mętliku (w tekstach hebrajskich i greckich). Wiedział, że poprawiać tekstu nie wolno. Przez 13 lat porównał 6 wersji: 1 kolumna hebrajski, 2 kolumna hebrajski – literalnie grecki – fonetyczny, 3 – LXX, 4 – Akwilla, 5 – Symachus, 6 – Teodocjon. Był prekursorem krytyki tekstu. Oznaczał słowa wątpliwe.
Pisał komentarze do Biblii. Jego teksty są teraz bardzo cenne. np. Orygenes znając miejsca biblijne użył słowa, gdzie Jezus się przemienił – Tabor.
VI i VII wiek 2 wielkie najazdy na ziemie Żydowskie: Perski i Arabski – wszystko niszczono. Wszystkie kościoły. Zachował się tylko kościół w Betlejem.

Peszita (coś zwykłego, popularne) – tłumaczenie z hebrajskiego na Starosyryjski (obecnie w Syrii mówi się po Arabsku) – stare tłumaczenie II i III w n.e. Wierne tłumaczenie.
Tłumaczenie Syropalestyńskie – V i VI w, pierwotny arabski z LXX.
Targum – tłumaczenie ksiąg z komentarzem na aramejski z hebrajskiego.
Ps. dzisiaj w Syrii jest wioska, która posługuje się dialektem aramejskim. Jezus mówił po aramejsku.

Wulgata (powszechny, pospolity, ogólnie dostępny) – IV w na łacinę, tłumaczenia podjął się św. Hieronim w Italii. Zaczął tłumaczyć z LXX Psalmy, miał trudności z tłumaczeniem, więc nauczył się Hebrajskiego w Betlejem. Tłumaczył z greckiego i hebrajskiego. Wulgata bardzo się rozpowszechniła. Język łaciński był językiem urzędowym i Kościół używał tego tłumaczenia w liturgii.

Pierwsze tłumaczenia na języki Słowiańskie – Cyryl i Metody.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Słowo Ojca Świętego na Wielki Post

Orędzie Ojca Świętego Benedykta XVI na Wielki Post 2012 r.

«Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (Hbr 10, 24)

Bracia i siostry!

Wielki Post ponownie daje nam sposobność do refleksji nad tym, co stanowi centrum życia chrześcijańskiego — miłością. Jest to bowiem odpowiedni czas, abyśmy z pomocą Słowa Bożego i sakramentów odnowili naszą drogę wiary, zarówno osobistą, jak i wspólnotową. Jest to droga pod znakiem modlitwy i dzielenia się, milczenia i postu, w oczekiwaniu na radość paschalną.

W tym roku chciałbym przedstawić parę myśli w świetle krótkiego tekstu biblijnego, zaczerpniętego z Listu do Hebrajczyków: «Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» (10, 24). To zdanie występuje w perykopie, w której natchniony pisarz zachęca do pokładania ufności w Jezusie Chrystusie jako Najwyższym Kapłanie, który wyjednał nam przebaczenie i dostęp do Boga. Owocem przyjęcia Chrystusa jest życie według trzech cnót teologalnych: należy przystępować do Pana «z sercem prawym, z wiarą pełną» (w. 22), by trwać niewzruszenie w nadziei, którą wyznajemy (por. 23), troszcząc się nieustannie wraz z braćmi o «miłość i dobre uczynki» (por. 24). Mówi się też, że dla umocnienia tej ewangelicznej postawy ważne jest, by uczestniczyć w spotkaniach liturgicznych i modlitewnych wspólnoty, mając na względzie cel eschatologiczny: pełną jedność w Bogu (por. w. 25). Skupię się na wersecie 24, który w paru słowach przekazuje cenną i zawsze aktualną naukę na temat trzech aspektów życia chrześcijańskiego; są nimi troska o bliźniego, wzajemność i osobista świętość.

1. «Troszczmy się» — odpowiedzialność za brata

Pierwszym elementem jest wezwanie do tego, by «się troszczyć» — występuje tu grecki czasownik katanoein, który oznacza: uważnie obserwować, być uważnym, przyglądać się w sposób świadomy, dostrzegać pewną rzeczywistość. Spotykamy go w Ewangelii, kiedy Jezus mówi uczniom, by «przypatrzyli się» ptakom na niebie, które Boża Opatrzność otacza gorliwą troską, choć się nie trudzą (por. Łk 12, 24), i zachęca, by «dostrzec», że mamy belkę we własnym oku, zanim zobaczymy drzazgę w oku brata (por. Łk 6, 41). Znajdujemy go również w innym fragmencie Listu do Hebrajczyków, jako zachętę, by «zwrócić uwagę na Jezusa» (por. 3, 1), Apostoła i Arcykapłana naszego wyznania. A zatem czasownik rozpoczynający wezwanie, o którym mówimy, zachęca, by patrzeć na drugiego człowieka, przede wszystkim na Jezusa, i by troszczyć się o siebie nawzajem, by nie okazywać dystansu, obojętności wobec losu braci. Tymczasem często dominuje postawa przeciwna: obojętność, brak zainteresowania, które rodzą się z egoizmu, maskowanego przez pozorne poszanowanie «sfery prywatnej». Także dzisiaj z mocą rozbrzmiewa głos Pana, który wzywa każdego z nas do troszczenia się o bliźniego. Także dzisiaj Bóg nas prosi, abyśmy byli «stróżami» naszych braci (por. Rdz 4, 9), abyśmy tworzyli relacje nacechowane wzajemną troskliwością, zabieganiem o dobro drugiego i o jego pełne dobro. Wielkie przykazanie miłości bliźniego nakazuje i apeluje, by mieć świadomość, że jest się odpowiedzialnym za tego, kto tak jak ja jest stworzeniem i dzieckiem Bożym: fakt, że jesteśmy braćmi w człowieczeństwie, a często także w wierze, winien nas skłaniać do dostrzegania w bliźnim prawdziwego alter ego, nieskończenie umiłowanego przez Pana. Jeżeli zaprawiamy się w tym braterskim patrzeniu, wówczas solidarność, sprawiedliwość, a także miłosierdzie i współczucie w naturalny sposób rodzą się w naszym sercu. Sługa Boży Paweł VI twierdził, że współczesny świat cierpi przede wszystkim z powodu braku braterstwa: «Ludzkość jest ciężko chora. Przyczyną tej choroby jest nie tylko zmniejszenie się zasobów naturalnych i ich chciwe zgromadzenie przez niewielu, ile raczej rozkład braterskiej więzi zarówno między ludźmi, jak i między narodami» (enc. Populorum progressio [26 marca 1967], n. 66).

Troska o bliźniego oznacza, że pragniemy jego czy jej dobra pod każdym względem: fizycznym, moralnym i duchowym. Wydaje się, że współczesna kultura przestała rozróżniać dobro i zło, tymczasem trzeba z mocą podkreślać, że dobro istnieje i zwycięża, ponieważ Bóg «jest dobry i czyni dobro» (por. Ps 119 [118], 68). Dobrem jest to, co rodzi, chroni i promuje życie, braterstwo i wspólnotę. Odpowiedzialność za bliźniego oznacza zatem pragnienie i czynienie dobra drugiego człowieka, z nadzieją, że i on otworzy się na logikę dobra; interesować się bratem znaczy otworzyć oczy na jego potrzeby. Pismo Święte ostrzega przed niebezpieczeństwem, jakim jest zatwardziałość serca, wywołana przez swego rodzaju «duchową znieczulicę», która czyni ślepymi na cierpienia drugiego człowieka. Ewangelista Łukasz przytacza dwie przypowieści Jezusa, ukazujące dwa przykłady takiej właśnie sytuacji, która może zapanować w sercu człowieka. W przypowieści o miłosiernym Samarytaninie kapłan i lewita obojętnie «przechodzą obok» człowieka napadniętego i obrabowanego przez zbójców (por. Łk 10, 30-32), natomiast w przypowieści o bogaczu człowiek opływający w dobra nie zwraca uwagi na ubogiego Łazarza, który umiera z głodu pod jego drzwiami (por. Łk 16, 19). W obydwu przypadkach mamy do czynienia z przeciwieństwem «troszczenia się», patrzenia z miłością i współczuciem. Co nie pozwala humanitarnie i z miłością patrzeć na brata? Często bogactwo materialne i dostatek, a także stawianie na pierwszym miejscu własnych interesów i własnych spraw. Nigdy nie powinniśmy być niezdolni do «miłosierdzia» nad cierpiącym człowiekiem; nigdy nie mogą tak bardzo pochłaniać nas nasze sprawy i nasze problemy, że nasze serce stanie się głuche na wołanie ubogiego. Natomiast właśnie pokora serca i własne doświadczenie cierpienia mogą wzbudzić we wnętrzu człowieka współczucie i empatię: «Sprawiedliwy zajmuje się sprawami ubogich, grzesznik nie ma [dla nich] zrozumienia» (Prz 29, 7). Tym samym zrozumiałe staje się błogosławieństwo «tych, którzy się smucą» (Mt 5, 4), to znaczy tych, którzy potrafią zapomnieć o sobie i wzruszyć się cierpieniem drugiego człowieka. Spotkanie z drugim i otwarcie serca na jego potrzeby są sposobnością do zbawienia i szczęśliwości.

«Troszczenie się» o brata oznacza również, że dbamy o jego dobro duchowe. W tym miejscu pragnę zwrócić uwagę na pewien aspekt życia chrześcijańskiego, który jak mi się wydaje, popadł w zapomnienie — upomnienie braterskie z myślą o zbawieniu wiecznym. Dzisiaj na ogół podchodzi się z dużą wrażliwością do kwestii opieki i miłości w kontekście dobra fizycznego i materialnego innych, natomiast niemal całkowicie pomija się milczeniem duchową odpowiedzialność za braci. Inaczej jest w Kościele pierwszych wieków i we wspólnotach cechujących się prawdziwie dojrzałą wiarą, którym na sercu leży nie tylko cielesne zdrowie brata, ale także zdrowie jego duszy, ze względu na jego ostateczne przeznaczenie. W Piśmie Świętym czytamy: «Strofuj mądrego, a będzie cię kochał. Ucz mądrego, a będzie mądrzejszy, oświecaj prawego, a zwiększy swą umiejętność» (Prz 9, 8-9). Sam Chrystus mówi, żeby upominać brata, który grzeszy (por. Mt 18, 15). Czasownik oznaczający upomnienie braterskie — elenchein — to ten sam, który odnosi się do prorockiej misji chrześcijan, jaką jest piętnowanie pokolenia tych, którzy ulegają złu (por. Ef 5, 11). Tradycja Kościoła zaliczyła «upominanie grzeszników» do dzieł miłosierdzia duchowego. Ważną rzeczą jest ocalenie tego aspektu miłości chrześcijańskiej. Nie należy milczeć w obliczu zła. Mam tu na myśli postawę tych chrześcijan, którzy przez szacunek dla człowieka lub po prostu z wygodnictwa dostosowują się do powszechnie panującej mentalności, zamiast przestrzegać swych braci przed tymi sposobami myślenia i postępowania, które są sprzeczne z prawdą i nie prowadzą do dobra. Upomnienie chrześcijańskie nie jest jednak nigdy formułowane w duchu potępienia czy oskarżenia; wypływa zawsze z miłości i miłosierdzia i rodzi się z prawdziwej troski o dobro brata. Apostoł Paweł pisze: «Gdyby komuś przydarzył się jakiś upadek, wy, którzy pozostajecie pod działaniem Ducha, w duchu łagodności sprowadźcie takiego na właściwą drogę. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie» (Ga 6, 1). W naszym świecie, przesyconym indywidualizmem, trzeba odkryć na nowo, jak ważne jest upomnienie braterskie, aby razem podążać do świętości. Nawet «prawy siedmiokroć upadnie» (Prz 24, 16) — mówi Pismo Święte — a wszyscy jesteśmy słabi i niedoskonali (por. 1 J 1, 8). Wielką przysługą jest zatem pomaganie i akceptowanie pomocy w postrzeganiu w prawdzie samych siebie, aby doskonalić własne życie i postępować bardziej prawidłowo drogą Pana. Zawsze potrzebne jest spojrzenie, które miłuje i koryguje, zna i uznaje, rozeznaje i przebacza (por. Łk 22, 61), jak Bóg uczynił i czyni w stosunku do każdego z nas.

2. «O siebie wzajemnie» — dar wzajemności

To «czuwanie» nad innymi jest sprzeczne z mentalnością, w której sprowadza się życie do wymiaru jedynie ziemskiego, nie postrzega go w perspektywie eschatologicznej i akceptuje dowolny wybór moralny w imię wolności jednostki. Społeczeństwo takie jak dzisiaj nasze może stać się obojętne zarówno na cierpienia fizyczne, jak i duchowe i moralne potrzeby życia. Tak nie powinno być we wspólnocie chrześcijańskiej! Apostoł Paweł zachęca, by dążyć do tego, co «służy sprawie pokoju i wzajemnemu zbudowaniu» (Rz 14, 19), starając się o to, «co dla bliźniego dogodne — dla jego dobra, dla zbudowania» (tamże 15, 2), nie szukając własnej korzyści, «lecz dobra wielu, aby byli zbawieni» (1 Kor 10, 33). To wzajemne upominanie i zachęcanie w duchu pokory i miłości winno być częścią życia wspólnoty chrześcijańskiej.

Uczniowie Pana, zjednoczeni z Chrystusem przez Eucharystię, żyją w jedności, która łączy ich niczym członki jednego ciała. To oznacza, że bliźni należy do mnie, jego życie, jego zbawienie wiążą się z moim życiem i moim zbawieniem. Sięgamy tutaj bardzo głębokiego aspektu wspólnoty: nasze życie i życie innych są współzależne, zarówno w dobru, jak i w złu; tak grzech, jak i uczynki miłości mają również wymiar społeczny. W Kościele, mistycznym ciele Chrystusa, występuje ta wzajemność: wspólnota nieustannie pokutuje i błaga o przebaczenie grzechów swoich synów, ale też nieustannie weseli się i cieszy świadectwami cnót i miłości, które w niej się pojawiają. «Żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem» (1 Kor 12, 25), pisze św. Paweł, ponieważ jesteśmy jednym ciałem. Miłość do braci, której jeden z wyrazów stanowi jałmużna — typowa praktyka wielkopostna, wraz z modlitwą i postem — jest zakorzeniona w tej wspólnej przynależności. Także przez konkretną troskę o najuboższych każdy chrześcijanin może wyrazić swoją przynależność do jednego ciała, którym jest Kościół. Wzajemna troska to także uznanie dobra, które Pan w nich czyni, i dziękowanie razem z nimi za cuda łaski, jakich dobry i wszechmogący Bóg nieustannie dokonuje w swoich synach. Kiedy chrześcijanin dostrzega w bliźnim działanie Ducha Świętego, może się z tego jedynie radować i chwalić za to Ojca niebieskiego (por. Mt 5, 16).

3. «By się zachęcać do miłości i do dobrych uczynków» — wspólna droga do świętości

To wyrażenie z Listu do Hebrajczyków (10, 24) zachęca nas do tego, byśmy mieli na uwadze powszechne powołanie do świętości, nieustanne postępowanie w życiu duchowym, byśmy dążyli do większych charyzmatów oraz coraz wznioślejszej i bardziej owocnej miłości (por. 1 Kor 12, 31-13, 13). Wzajemna troska ma pobudzać do konkretnej, coraz większej miłości, «niczym światło poranne, które wschodzi i wzrasta aż do południa» (por. Prz 4, 18), w oczekiwaniu na dzień, który nie zna zmierzchu w Bogu. Czas, który jest nam dany w życiu, jest cenny, abyśmy odkrywali i spełniali dobre uczynki w miłości Boga. Dzięki temu Kościół rośnie i się rozwija, aby osiągnąć pełną doskonałość Chrystusa (por. Ef 4, 13). W tej dynamicznej perspektywie wzrostu mieści się nasze wezwanie, byśmy się wzajemnie pobudzali do osiągania pełni miłości i dobrych czynów.

Niestety, wciąż istnieje pokusa, by się nie angażować, tłumić Ducha, odmawiać «wykorzystywania talentów», które nam zostały dane dla naszego dobra i dobra bliźniego (por. Mt 25, 25 n.). Wszyscy otrzymaliśmy bogactwa duchowe czy materialne przydatne do tego, by wypełniać Boży plan, dla dobra Kościoła i dla naszego zbawienia (por. Łk 12, 21 b; 1 Tm 6, 18). Mistrzowie duchowości przypominają, że w życiu wiary ten, kto nie czyni postępów, cofa się. Drodzy bracia i siostry, weźmy sobie do serca wciąż aktualne wezwanie, by dążyć do «wysokiej miary życia chrześcijańskiego» (por. Jan Paweł II, list apost. Novo millennio ineunte [6 stycznia 2001], n. 31). Kościół w swej mądrości, uznając i ogłaszając błogosławionymi i świętymi niektórych przykładnych chrześcijan, ma na celu także wzbudzanie pragnienia, by naśladować ich cnoty. Św. Paweł napomina: «w okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie» (Rz 12, 10).

W świecie, który wymaga od chrześcijan odnowionego świadectwa miłości Pana i wierności Mu, wszyscy winni czuć potrzebę prześcigania się w miłości, w usługiwaniu i w dobrych uczynkach (por. Hbr 6, 10). To napomnienie ma szczególną moc w okresie przygotowania do świąt wielkanocnych. Życząc świętego i owocnego Wielkiego Postu, zawierzam was wstawiennictwu Najświętszej Maryi Panny i z serca udzielam wszystkim Błogosławieństwa Apostolskiego.

Copyright © by Libreria Editrice Vaticana

(episkopat.pl / PS)

Watykan, 3 listopada 2011 r.

BENEDICTUS PP XVI

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Spotkanie z Biblią, 06.02.2012r.

Notatki ze spotkania – 06.02.2012r.

Ojciec Marian Arndt ofm rozpoczął spotkanie od przypomnienia pierwszych słów Reguły III Zakonu:   „Reguła i życie Franciszkanów Świeckich jest następująca: zachowywać Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa, naśladując św. Franciszka z Asyżu, dla którego Chrystus był natchnieniem i centrum życia w odniesieniu do Boga i ludzi. „

Zachować Ewangelie->żeby ją znać trzeba czytać! :)

Pismo hebrajskie jest pismem spółgłoskowym, samogłoski pojawiły się dużo później. Nie było znaków interpunkcyjnych, również później pojawił się podział na wiersze. Przerwa w tekście była w celu wyróżnienia następnego fragmentu.

Tekstów napisanych przez oryginalnych autorów już nie ma. Te teksty, pergaminy, w krótkim czasie zostały przepisane dla ogółu wiernych. Najważniejsza była treść. Biblia była przepisywana na pergaminie. Każdy skryba miał swoje techniki na materiał piśmienniczy.

Papirusy były zawsze zszywane w postać kodeksu, pergaminy czasem były w postaci zwoju, a czasem zszywane w kodeks. Pisano także na skorupach naczyń (z gr.ostrak). Z tych materiałów ceramika była najtrwalsza a na nim pismo.

Księga to był konkretny tekst danego autora. W Pięcioksięgu znajduje się pięć osobnych ksiąg.

Rozważyliśmy Ewangelię: Łk 4,14-24 Tekst mówi o tradycji czytania Pisma Świętego w Synagodze.

Często w Piśmie Świętym często pojawia się komentarz tekst skażony. Jeżeli w dwóch rękopisach są różne wersje, albo tekst nieczytelny to taki tekst jest przez kopistę oznaczany jako skażony. Pomyłki mogły wynikać przy przepisywaniu przez kopistę podobnych zakończeń linii i ominięciu bądź powtórzeniu tekstu.

Przykłady rękopisów:

Stare Rękopisy zamurowywano (we wnękach – Geniza) albo zakopywano na cmentarzu. Nie niszczono, nie palono. Znalezienie takiego zamurowanego rękopisu to dla archeologów i biblistów wielka okazja, żeby porównać z najwcześniejszymi oryginałami.

Orygenes dokonał krytyki tekstu biblijnego w III w n.e. Porównał teksty biblijne i dokonał przekładów.

Palimpsest – 2 teksty, dzieła nałożone na siebie (nowy na stary)

Na następnym spotkaniu mówimy o tłumaczeniach.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Homilia o FZS

 

 

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

  – homilia o. Jozafata OFM wygłoszona w dniu 29.01.2012 nt. Franciszkańskiego Zakonu Świeckich.

http://bazowy.nazwa.pl/antoni/wp-content/uploads/2012/02/o.-Jozafat-29.01.mp3

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Spotkanie biblijne, 09.01.2012

Rozważaliśmy Ewangelię niedzielną z 15 stycznia 2012 – II niedziela zwykła

Jan stał z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: Oto Baranek
Boży. Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się
i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: Czego szukacie? Oni powiedzieli do Niego:
Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz? Odpowiedział im: Chodźcie, a zobaczycie.
Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny
dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat
Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: Znaleźliśmy Mesjasza -
to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa. A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: Ty
jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz nazywał się Kefas – to znaczy: Piotr.
(J 1,35-42)

Poniżej kilka refleksji ze spotkania:

  • Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem – zastanawia

natychmiastowa reakcja uczniów, usłyszeli o Jezusie i bez zastanowienia poszli za
Nim. W innych fragmentach jest także mowa o tym, że zostawili wszystko – pracę,
rodzinę, swoje dotychczasowe życie. Bez rozważań, analizowania za i przeciw, bez
zabezpieczeń na wszelki wpadek, gdyby jednak nie wyszło. A jak wygląda nasze
pójście za Chrystusem?

  • Czego szukacie? – pytanie, które Jezus zadaje uczniom, zadaje także i nam. Czego

szukacie, czyli dlaczego chcecie iść za Mną, czego się spodziewacie?

  • Chodźcie a zobaczycie – Jezus zaprasza do wejścia z nim w bezpośrednią relację;

chce, żebyśmy osobiście przekonali się kim On jest. Tylko tak można zostać jego
uczniem.

  • Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» -

doświadczenie spotkania z Jezusem sprawia, że chcemy się nim dzielić. Pierwszymi
osobami z którymi uczniowie dzielą się swoją radością są ich bliscy. A czy my
potrafimy świadczyć w rodzinie o Jezusie Chrystusie?

  • I przyprowadził go do Jezusa – zadaniem uczniów nie jest nawracanie innych,

przekonywanie ich, że Jezus jest Mesjaszem siłą argumentów. Wzorując się na Andrzeju,
jedyne co mamy zrobić to przyprowadzić ludzi do Chrystusa. A On dokona reszty.

Zapraszamy na kolejne spotkanie ze Słowem Bożym już 13.02.2011r.

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Języki biblijne i rozwój pisma, spotkanie 02.01.2012

Notatki z wykładu o. Marina Arndta ofm, którego gościliśmy na spotkaniu w poniedziałek 02.01.2012.

Sięgając po Biblię tekstu oryginalnego nie ma, mamy do dyspozycji tylko kopie tekstu. Musimy sięgać do jak najstarszych rękopisów, które są najbliższe oryginałowi. Początek Biblii to spisana tradycja ustna, przekazywana krócej lub dłużej przez głoszenie. Pismo to tylko umowne graficzne przedstawienie dźwięków mowy. Ze starożytnych wyróżniamy:

  • hieroglificzne egipskie – rysunki przedstawiajace słowa pisane na papirusie
  • chińskie – jeden znak oznacza pojęcie
  • Mezopotamia (dosłownie Międzyrzecze – położona między Tygrysem i Eufratem) – zmieniały się kultury, kolejne narody były wypierane przez następne. Jedynym, co kolejne kultury przejmowały po poprzednich, było pismo klinowe – następne narody dążyły do upraszczania poprzednich, ale podstawy pisma zostały te same. W dorzeczu najbardziej dostępnym materiałem była glina, na której patyczkiem można było pisać.
  • Pierwszy zapis miał miejsce 4000 lat przed Chrystusem. Sumerowie stosowali mały model gliniany do odgniatania/zapisywania ilości materiałów, np.: beczki, worka.

Hebrajczycy nad rzeką Jordan osiedlili się pod koniec 2 tysiąclecia przed Chrystusem (1200-1300 r. Przed Chrystusem) i przejęli używane na tamtym terenie pismo klinowe. Najpierw rozwijało się pismo paleohebrajskie, znane nam tylko z zabytków. W Qumran jest jedna księga Biblijna, w której wszystko jest pisane pismem kwadratowym (późniejszym), tylko słowo Jahwe było napisane pismem paleohebrajskim.

(rys. Pieczęć Szemy, sługi Jeroboama (Megido)-pismo paleohebrajskie)

Samogłoski w języku hebrajskim pojawiły się w X wieku po Chrystusie.

Kolejnym materiałem był pergamin – skóry służące do pisania. Miasto Pergamon zasłynęło z produkcji i handlu pergaminem. Brama Isztar z Babilonu jest w Muzeum w Berlinie.

Pergamin znaleziony w Qumran Cave 1 z 1 wieku pne. Zwój Izajasza Wielkiego (1QIsa), źródło: http://dss.collections.imj.org.il

 

 

Skóra idealna jest z młodych koźląt i jagniąt, jest cieńka i elastyczna. Zwój to były zszyte ze sobą jeden za drugim, później łatwiej było zszyć razem (na wzór naszej książki) i taka forma nazywa się kodeksem.

Znane są rękopisy hebrajskie pisane pismem hebrajskim, ale w różnych języku: część po hebrajsku, część po aramejsku i greckie (Nowy Testament). Izraelici po osiedleniu używali języka paleohebrajskiego, po niewoli babilońskiej mówili po aramejsku, hebrajski znali tylko wykształceni, kapłani, ci co czytali starsze księgi. Hebrajski był liturgicznym językiem, a mówionym językiem był aramejski. Jezus mówił po aramejsku, ale jak w Świątyni wyjaśniał teksty święte – używał hebrajskiego. Po stu latach Aleksander Wielki (w IV w. p.Chr.) zdobył cały współczesny mu Świat, między innymi Palestynę. Rozwinęła się kutura hellenistyczna i dlatego niektóre księgi Starego Testamentu i cały Nowy są napisane po grecku. W czasach Jezusa język grecki był powszechnie znany. Rzymianie między sobą rozmawiali po łacinie, z Żydami po grecku, a Żydzi między sobą mówili po Aramejsku.

Wśród języków biblijnych wymienia sie jeszcze starosyryjski, arabski.

Polecane linki:

Zwoje z nad Morza Martwego

 

 

Na następnym spotkaniu 06.02.2012 0 19:15 w salce nad Kaplicą Ojciec opowie nam o najstarszych znanych rękopisach Biblii oraz krytyce tekstu. Zapraszamy!

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Terminarz spotkań w 2012 roku

Zapraszamy na spotkania formacyjne wspólnoty w poniedziałki o 19.15 w salce nad Kaplicą oraz zwykle w I-wszą niedzielę miesiąca o 15.00 w Kaplicy nad Zakrystią Kościoła p.w. św. Antoniego we Wrocławiu.

TERMINY SPOTKAŃ W 2012 ROKU

8.01.2012 godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie opłatkowe
5.02.2012 godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjne
2-4.03.2012 – Rekolekcje wielkopostne naszej wspólnoty:
Piątek godz. 17.00 – Eucharystia i nauka, okazja do spowiedzi
Sobota godz. 16.00 – Eucharystia i nauka
Niedziela godz. 15.00 – Eucharystia z nauką, spotkanie braterskie

10.03.2012 godz. 11.00 – Dzień Skupienia w Legnicy

1.04.2012 godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjne
28.04.2012 – wspomnienie bł.  Luchezjusza i Buonadonny – I  tercjarzy – można zyskać odpust zupełny

29.04.2012 godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjne

1-3.05.2012 – Rekolekcje w Ząbkowicach Śląskich w domu Pallotynów. Możliwy przyjazd 30.04.

12-13.05.2012 (sob-nd) – wyjazd rekolekcyjny śladami bł. Anieli Salawy –patronki FZŚ w Polsce (Kraków, Wieliczka, Siepraw)
15.05.2012 – wspomnienie św. Małgorzaty z Cortony  tercjarka – można zyskać odpust zupełny
24.05.2012 – święto poświęcenia asyskiej Bazyliki św. Franciszka
3.06.2012 godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjno-braterskie
7.06.2012  – Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi „Boże Ciało” – zachęcamy do udziału we Mszy i procesji
8.06.2012 – wspomnienie św. Jadwigi Królowej tercjarki – można zyskać odpust zupełny
13.06.2012 – odpust św. Antoniego – można zyskać odpust zupełny
23.06.2012 Pielgrzymka Regionu Dolnośląskiego FZŚ do Barda:
początek od 9.30 Powitanie, Adoracja, okazja do spowiedzi, Eucharystia, Czas na posiłek, Dróżki Różańcowe, Koronka do 7 Radości NMP
21.07.2012 – Narodowa Pielgrzymka FZŚ na Jasną Górę
2.08.2012 –odpust Porcjunkuli z okazji uroczystości Matki Bożej Anielskiej – można zyskać odpust zupełny
11.08.2012 – wspomnienie św. Klary Asyskiej – można zyskać odpust zupełny
25.08.2012 – wspomnienie św. Ludwika IX, króla, patrona FZŚ -  można zyskać odpust zupełny
2.09.2012 – godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjne
17.09.2012 – święto Stygmatów św. Franciszka – można zyskać odpust zupełny
3.10.2012 – wigilia śmierci św. Franciszka z Asyżu – Transitus (łac. przejście)
4.10.2012 – Uroczystość św. Franciszka z Asyżu – można zyskać odpust zupełny
7.10.2012 – godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjno-braterskie
4.11.2012 – godz. 15.00 – Eucharystia i modlitwa wspólna za zmarłych
17.11.2012 – wspomnienie św. Elżbiety Węgierskiej, patronki FZŚ – można zyskać odpust zupełny
29.11.2012 – Święto Wszystkich Świętych Zakonu Serafickiego
1.12.2012 – III Dzień z Duchowością Franciszkańską
2.12.2012 – godz. 15.00 – Eucharystia i Spotkanie formacyjno-braterskie

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj
Strona 1 z 3123