WIELKI WTOREK
Panie, Jezu Chryste, w mroku zmierzchającego czasu spożywamy razem Tobą Wieczerzę: jednak nadal nie rozumiemy Twojej tajemnicy, Twojego misterium. Chociaż wydawałoby się, że znamy Ciebie już dość długo…
Gdy w głębokim poruszeniu objawiasz nam nasze własne misterium – przerażającą możliwość zdrady i nienawiści – rozumiemy, że znasz nas praktycznie od zawsze. Pomóż nam więc, Panie, zrozumieć prawdę o złu, które w nas mieszka; spraw, byśmy wówczas bez nieufności spoglądali na samych siebie; oszczędź też wtedy i poczucia niesmaku z doświadczania naszej rozpaczy. Tę gorzką prawdę o sobie chcemy poznać bez zakładania, że jesteśmy inni, lepsi, gotowi za Ciebie oddać życie. Chociaż wydaje się, że nim kogut zapiałby choć raz, my wyparlibyśmy się Ciebie nie raz, nie dwa, ale nieskończoną ilość razy.
Obdarz nas zatem wewnętrzną mocą nieustannego pozostawania w świetle tej wyjątkowej Sali na piętrze. To w niej, w Twoim świetle – mimo iż na zewnątrz jest noc – ukazuje się nam prawda o nas samych, kim jesteśmy. W ten sposób będziemy mogli zrozumieć przynajmniej cokolwiek o Tobie, który jesteś Przyjacielem na zawsze. Dlatego nie przestajesz przyciągać nas do siebie siłą Twojej dobroci. I chociaż my wypieramy się Ciebie, Ty pozostajesz wierny, ponieważ nie możesz wyprzeć się samego siebie.
ACTIO
„On, który nawet własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał” (Rz 8, 32).
Napisz