21
gru

Kronika

Boże Narodzenie to chrześcijańskie święto upamiętniające narodziny Jezusa Chrystusa z Nazaretu, obchodzone 25 grudnia. Ustanowiono je jako przeciwwagę do pogańskiego święta słońca. W średniowieczu Boże Narodzenie obchodzono niezwykle hucznie, dopiero w XVII wieku zaczęła się kształtować tradycja, jaką znamy do dziś, a więc święta radosnego, ale też pełnego zadumy nad życiem, śmiercią i zbawieniem.

Historia i geneza
Pierwsze informacje o święcie Bożego Narodzenia obchodzonego 25 grudnia pochodzi z roku 356 n.e. Wcześniej prawdopodobnie dzień narodzin Jezusa świętowano 6 stycznia.

25 grudnia ustanowiono dniem świątecznym jako przeciwwagę do pogańskiego święta słońca. Podobnie jak dzień, nieznany jest dokładny rok narodzin Jezusa, wiadomo już prawie na pewno, że rok 0 (zero) nie jest rokiem narodzin Chrystusa. Wiadomo, że wzmiankowany w Nowym Testamencie, król Herod zmarł w 4 roku p.n.e., toteż niektórzy badacze skłaniają się do przyjęcia tego roku jako roku narodzin Jezusa, inni natomiast podejrzewają, że „Gwiazda Betlejemska” towarzysząca Jego narodzinom była kometą Haleya widoczną w 12 roku p.n.e lub kometą opisaną także przez chińskich kronikarzy w 5 roku p.n.e.

W średniowieczu Boże Narodzenie obchodzono niezwykle hucznie, dopiero w XVII wieku zaczęła się kształtować tradycja, jaką znamy do dziś, a więc święta radosnego, ale też pełnego zadumy nad życiem, śmiercią i zbawieniem.

Tradycje i zwyczaje
Do głównych tradycji Bożego Narodzenia, zwanego także od „Gwiazdy Betlejemskiej” Gwiazdką, należy biesiadowanie i spotykanie się z rodziną i krewnymi, obdarowywanie się prezentami, choinka, śpiewanie kolęd, opłatek, życzenia, kolędnicy, szopka. W niektórych kościołach (także polskim) większą wagę przywiązuje się do dnia poprzedniego – Wigilii Świąt Bożego Narodzenia.

Kolędy bożonarodzeniowe
Zwyczaj kolędowania wywodzi się jeszcze z czasów rzymskich, kiedy to na początku roku sąsiedzi i krewni odwiedzali się wzajemnie, obdarowywali się prezentami i śpiewali pieśni na swoją cześć (calendae – początek miesiąca). Z biegiem czasu pieśni te przybrały charakter religijny.

Do najbardziej znanych kolęd należą: Bóg się rodzi, Wśród Nocnej Ciszy, Cicha Noc, Dzisiaj w Betlejem, Jezus Malusieńki, Lulajże Jezuniu, Pójdźmy wszyscy do stajenki.

Jeszcze do dziś w niektórych regionach Polski w Boże Narodzenie chodzą po domach kolędnicy, czyli przebierańcy śpiewający kolędy. W zależności od regionu jest wśród nich: Anioł, Diabeł, Turoń, Trzej Królowie, Żyd, Cyganka, Baba, Muzykanci.

Żywa szopka
Przyjmuje się, że misterium zainspirowane w Greccio przez św. Franciszka w wigilijną noc Bożego Narodzenia 1223 roku jest początkiem wszystkich późniejszych szopek, stajenek, a także inscenizowanych na żywo jasełek, różnie przedstawianych scen narodzin Dzieciątka Jezus w obrazach i rzeźbach. Zwyczaj przedstawiania w żywych widowiskach oraz w innych formach scen towarzyszących narodzinom Jezusa upowszechnił się, zataczając coraz szersze kręgi, również daleko poza włoską ziemię.

Do Polski ów wigilijno-bożonarodzeniowy zwyczaj dotarł dość wcześnie, bo już w roku 1236, kiedy do Opola przybyli pierwsi franciszkanie.

Jedne z najstarszych figurek stajenkowych pochodzą z XIV wieku i znajdują się w klasztorze przy kościele św. Andrzeja w Krakowie. Ufundowała je córka Władysława Łokietka, żona króla węgierskiego Karola Roberta – Elżbieta.

Rzecz znamienna – choć tradycja inscenizowania jasełek zrodziła się we Włoszech, to zwyczaj ustawiania szopek na tak licznie odwiedzanym Placu św. Piotra w Watykanie pojawił się najpóźniej. Wprowadził go dopiero Ojciec Święty Jan Paweł II. Od początku jego pontyfikatu corocznie w grudniu wznosi się na Placu szopkę wielkości okazałego domu, a drewniane figury pochodzą z Muzeum Watykańskiego, gdzie były przechowywane od XVIII wieku. Dopiero za sprawą polskiego Papieża zostały odrestaurowane i przez cały okres bożonarodzeniowy radują oczy setek tysięcy pielgrzymów przybywających do Watykanu.

Dziś trudno byłoby znaleźć kościół, w którym w czasie świąt Bożego Narodzenia nie ma betlejemskiej stajenki. W wielu wystawia się jasełka. W wielu stajenkach i szopkach figurki są ruchome, a w miniaturowych strumykach płynie żywa woda.

http://glosojcapio.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=763&Itemid=96

+

ŚW.FRANCISZEK I BOŻE NARODZENIE

I

Należy wzmiankować i ze czcią wspomnieć to, co uczynił w dzień narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, na trzy lata przed dniem swojej chwalebnej śmierci, w kasztelu zwanym Greccio. Był na owym terenie mąż imieniem Jan, dobrej sławy, a jeszcze lepszego życia, którego święty Franciszek kochał szczególną miłością, ponieważ mimo że w swojej ziemi był on szlachcicem i człowiekiem bardzo poważnym, jednak gardził szlachectwem cielesnym, natomiast szedł za szlachectwem ducha. Jego to właśnie, prawie na piętnaście dni przed narodzeniem Pańskim, święty Franciszek poprosił do siebie, jak to często zwykł czynić, i rzekł doń: „Jeśli chcesz, żebyśmy w Greccio obchodzili święta Pańskie, pośpiesz się i pilnie przygotuj wszystko, to ci powiem. Chcę bowiem dokonać pamiątki Dziecięcia, które narodziło się w Betlejem. Chcę naocznie pokazać Jego braki w niemowlęcych potrzebach, jak został położony w żłobie i jak złożony na sianie w towarzystwie wołu i osła.” Co usłyszawszy ów dobry i wierny mąż, szybko pobiegł przygotować we wspomnianym miejscu wszystko, co Święty powiedział.

Nastał dzień radości, nadszedł czas wesela. Z wielu miejscowości zwołano braci. Mężczyźni i kobiety z owej krainy, pełni rozradowania, według swej możności przygotowali świece i pochodnie dla oświetlenia nocy, co promienistą gwiazdą oświeciła niegdyś wszystkie dnie i lata. Wreszcie przybył święty Boży i znalazłszy wszystko przygotowane, ujrzał i ucieszył się. Mianowicie nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem. Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki. Bracia śpieszyli, oddając Panu należne chwalby, a cała noc rozbrzmiewała okrzykami wesela. Święty Boży stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę świętą, doznając nowej pociechy.

Święty Boży ubiera się w szaty diakońskie, był bowiem diakonem, i donośnym głosem śpiewa świętą Ewangelię. A jego głos mocny i słodki, głos jasny i dźwięczny, wszystkich zaprasza do najwyższych nagród. Potem głosi kazanie do stojącego wokół ludu, słodko przemawiając o narodzeniu ubogiego Króla i małym miasteczku Betlejem. Częsta też, gdy chciał nazwać Chrystusa „Jezusem,” z powodu bardzo wielkiej miłości zwał Go „dziecięciem z Betlejem” i jak becząca owca wymawiał słowo ;,Betlejem,” napełniając całe swe usta głosem, a jeszcze bardziej słodkim uczuciem. Również, gdy wzywał „dziecięcia z Betlejem” lub „Jezusa,” zdawał się oblizywać wargi językiem, na podniebieniu smakując i połykając słodycz tego słowa.

Tamże Wszechmogący rozmnożył swe dary, a pewien cnotliwy mąż miał dziwne widzenie. Widział w żłóbku leżące dzieciątko, bez życia, ale kiedy święty Boży zbliżył się doń, ono jakby ożyło i zbudziło się ze snu. To widzenie nie jest nieodpowiednie, gdyż w wielu sercach dziecię Jezusa zostało zapomniane. Dopiero Jego łaska, za pośrednictwem sługi świętego Franciszka sprawiła, że zostało w nich wskrzeszone i wrażone w kochającej pamięci. Wreszcie zakończył się uroczysty obchód i każdy z radością powrócił do siebie.

Siano złożone w żłobie zachowano w tym celu, aby poprzez nie Pan uzdrawiał bydło i zwierzęta i tak pomnażał swoje święte miłosierdzie. Naprawdę tak się stało, że wiele chorych zwierząt w pobliskiej okolicy, po zjedzeniu trochę z tego siana zostało uleczonych ze swych dolegliwości. A nawet kobiety, cierpiące na ciężki i długi poród, po położeniu na nie nieco tego siana, szczęśliwie rodziły. A także osoby obojga płci, uciekający się po ratunek w swoich różnych uciskach, uzyskiwali tam upragnione zdrowie.

Wreszcie, miejsce żłóbka przeznaczano na świątynię Panu, a ku czci świętego ojca Franciszka nad żłóbkiem zbudowano ołtarz i poświęcono kościół, aby tam, gdzie kiedyś zwierzęta jadły paszę z siana, teraz 1udzie ku zdrowiu duszy i ciała pożywali Ciało niepokalanego i nieskalanego baranka Jezusa Chrystusa Pana naszego, który z wielkie j i niewymownej miłości dał nam siebie samego. On, który z Ojcem i Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg wiekuiście chwalebny, poprzez wszystkie wieki wieków: Amen. Alleluja, Alleluja.

(Źródło: Br. Tomasz z Celano, Życiorys pierwszy św. Franciszka z Asyżu, nr 84-87, w: Wczesne Źródła Franciszkańskie, t. I, Warszawa 1981, s. 61n.)

II
 

Na trzy lata przed swoją śmiercią, Franciszek chciał możliwie najuroczyściej przeżyć w Greccio pamiątkę narodzenia się Dzieciątka Jezus i dlatego polecił zrobić pewne przygotowania, które pobudziłyby wszystkich do większej pobożności. By zaś nie oskarżono go o wprowadzenie jakichś nowości, poprosił Papieża o pozwolenie i otrzymał je. Wówczas kazał przygotować żłób, przynieść siano i przyprowadzić na to miejsce woła i osła. Zwołują się bracia, schodzą ludzie, las rozbrzmiewa różnymi głosami, a owa błogosławiona noc rozjaśnia się licznymi i jasnymi światłami, napełnia pochwalnymi i harmonijnymi śpiewami stając się wspaniałą i odświętną. Mąż Boży stał przed żłobem przepełniony pobożnością, zalany łzami i radością. Przy żłobie odprawiana jest uroczysta Msza św., a Franciszek, diakon Chrystusowy, śpiewa świętą Ewangelię. Następnie wygłasza do stojących tam ludzi kazanie o narodzeniu się ubogiego Króla, którego, gdy chciał nazwać po imieniu, z nadmiaru czułej miłości, nazywał Dzieciątkiem z Betlejem.

Natomiast pewien rycerz, Jan z Greccio, cnotliwy i uczciwy, który z miłości do Chrystusa opuścił szeregi świeckiego wojska, a z mężem Bożym związany był wielką przyjaźnią, twierdził, że widział bardzo piękne dzieciątko śpiące w owym żłobie. Był przekonany, że błogosławiony Ojciec Franciszek, obejmując je czule zbudził ze snu. O tym, że wizja ta zasługuje na wiarę świadczy nie tylko świętość pobożnego rycerza, ale także prawda w niej zawarta i późniejsze cuda, które ją potwierdzają. Podziwiany bowiem przez świat przykład Franciszka, stał się czynnikiem pobudzającym oziębłe serca do wiary Chrystusowej. Siano zaś ze żłobu, przechowywane pilnie przez ludzi, miało moc uzdrawiającą chore zwierzęta i chroniło je przed różnymi zarazami. W ten sposób Bóg ukazał we wszystkich chwałę swego sługi, a także cudami zaświadczył o skuteczności jego świętej modlitwy.

(Źródło: Św. Bonawentura, Życiorys większy św. Franciszka z Asyżu, 10.7, w: Wczesne Źródła Franciszkańskie, t. I, Warszawa 1981, s. 286n.)

http://greccio.franciszkanie.pl/readarticle.php?article_id=62

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj
Opublikowano sobota, 21 grudnia, 2013 w Kronika. Możesz skomentować lub śledzić(trackback) ze swojej strony.

Napisz

Imię (*)
E-mail (będzie ukryty) (*)
Strona www

XHTML: Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wpis