Franciszek a Eucharystia
W epoce, w której żył nasz Święty, nastąpiło wiele sprzeczności wokół tajemnicy eucharystycznej. Celebracja Eucharystii znajdowała się wówczas w głębokim upadku , podobnie jak religijne uświadomienie wiernych, a często i duchownych. Nierzadko to uświadomienie równało się całkowitej ignorancji, która sprzyjała przesądom, dewocji, poszukiwaniu nadzwyczajnych zdarzeń i przeżyć religijnych. Pragnienie cudów przyczyniało się do kultu relikwii oraz wzrostu popularności miejsc świętych a nie Mszy św.
Brak szacunku dla Konsekrowanych Hostii, niegodne noszenie Wiatyku, brak świadectwa modlitwy to tylko niektóre sytuacje, które sprawiały, że wśród ludu z łatwością przyjmowano poglądy zaprzeczające obecności Chrystusa w Sakramencie Ołtarza, wyśmiewające publiczną adorację czy głoszące, że konsekracja dokonana przez grzesznych kapłanów nie jest ważna. Co więcej, niektórzy wierni zaczęli uznawać twierdzenie, według którego jeśli nie można znaleźć godnego kapłana, to świecki człowiek ma również uprawnienie do konsekracji.
Św.Franciszek wpisuje się w ten czas historyczny, działanie w nim Ducha św. odzwierciedla jego styl myślenia i mówienia, który nie dopuszcza dwuznaczności, w całkowitym przylgnięciu do wiary i rozporządzeń Kościoła rzymskiego.
Od dawna mówiono o „bojaźni i lęku” z jakim trzeba przyjmować Ciało Pańskie, o „przerażającym Chlebie”. Komunia św. przestaje być owocem ofiary Mszy św., a przekształca się w osobne, prywatne nabożeństwo komunikującej jednostki. Tracąc charakter ofiarniczy, Eucharystia staje się prawie wyłącznie pokarmem duszy dążącej do doskonałości. W ten sposób, w atmosferze braku miłości, wręcz lęku, Komunia św. stała się raczej nagrodą przeznaczoną dla dusz czystych i wybranych.
W miarę zmniejszania się liczby przystępujących do Komunii św. zaczęto podkreślać inny aspekt Mszy św. – przyjście Boga na ziemię i obecność całego Chrystusa pod każdą z postaci eucharystycznych w formie Adoracji.
W tej trudnej sytuacji Kościół zwołał w 1215 roku Sobór Laterański IV nakazując pod grzechem przynajmniej jedną spowiedź w roku i Komunię św. w okresie wielkanocnym, równocześnie zatroszczył się także o ożywienie wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Najśw. Sakramencie, wydając przepisy odnoszące się do nadużyć w kulcie eucharystycznym, spowodowane przede wszystkim niedbalstwem kleru.
Św. Franciszek, człowiek prosty a nie teolog, „współodczuwając” z Kościołem, na swój sposób wyczuł całą złożoność problemu i reagował odpowiednio do zaistniałych okoliczności a słowa „Franciszku, idź, napraw mój dom, który rozpada się w gruzy” są jakby motorem jego działania.
Wiara Franciszka uznawała świętą posługę kapłanów, pomimo ich ludzkich błędów i przewinień. Stąd jego postawa czci i uległości „nie tyle dla nich samych, bo mogą być grzesznikami, ile dla ich urzędu i posługi wobec Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, które oni konsekrują na ołtarzu, sami przyjmują i innym udzielają”.
Franciszkowe uwielbienie dla Jezusa eucharystycznego, pełne świętej bojaźni, pokory i miłości, nie niszczyło w nim pragnienia Komunii św. i zachęcania do niej wiernych posługując się metodą głoszenia słowa Bożego za pomocą listów. Znalazło to odzwierciedlenie m.in. w „Liście do rządców narodów”: „Stąd usilnie radzę wam, moim panom, abyście odsunęli od siebie wszystkie troski i zabiegi, i przyjmowali z uniżeniem Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa w Jego świętej pamiątce. I tak wielką cześć dla Pana rozszerzajcie wśród ludu wam powierzonego (…)”. Prosi także wszystkich braci kustoszów: „I w każdym kazaniu, które głosicie, nakłaniajcie lud do pokuty i przypominajcie, że nikt nie może zbawić się, jeśli nie przyjmie Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej (…)”.
Potwierdza to jeszcze w „Liście do wiernych”: „nikt nie może inaczej się zbawić jak tylko przez święte słowa i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa, które duchowni głoszą, przekazują i udzielają”[LW 34].
Biedaczyna postrzegał Eucharystię oczyma wiary jako realną obecność Boga Żywego, a nie, jak chcieli niektórzy jemu współcześni, jako jedynie alegoryczne powtarzanie ofiary Pańskiej. Według św. Franciszka, Eucharystia stawia chrześcijanina przed Chrystusem człowiekiem i Bogiem, a pomoc Ducha Świętego pozwala odkryć rzeczywistość Bożą, poza widzialną i dotykalną postacią chleba i wina. Eucharystia dla św. Franciszka to przede wszystkim sakrament Odkupienia realizujący się poprzez Ciało i Krew Chrystusa.
Nasz Zakonodawca mówił o tym Sakramencie: Najświętsze Ciało, Ciało, Święty Chleb, Krew Przymierza, Krew, Święta Pamiątka, Najświętsza Tajemnica, Sakrament Ołtarza czy wreszcie Ofiara, nigdy zaś nie używał nazwy „Eucharystia”. Św. Franciszek był bardzo uważny w odniesieniu do terminów, jakimi się posługiwał mówiąc o Najświętszym Sakramencie. Nie używał żadnych określeń mogących wzbudzić zastrzeżenia czy wątpliwości.
W pierwszym Napomnieniu 16-22 Franciszek zawarł jedne z najpiękniejszych i najgłębszych myśli, jakie kiedykolwiek wypowiedziano o realnej obecności Jezusa w Eucharystii: „Oto uniża się co dzień jak wtedy, gdy z tronu królewskiego zstąpił do łona Dziewicy. Codziennie przychodzi do nas w pokornej postaci. Co dzień zstępuje z łona Ojca na ołtarz w rękach kapłana. I jak ukazał się świętym apostołom w rzeczywistym ciele, tak i teraz ukazuje się nam w świętym Chlebie. I jak oni swoim wzrokiem cielesnym widzieli tylko Jego Ciało, lecz wierzyli, że jest Bogiem, ponieważ oglądali Go oczyma ducha, tak i my, widząc chleb i wino oczyma cielesnymi, starajmy się dostrzegać i wierzmy mocno, że jest to Jego żywe i prawdziwe Najświętsze Ciało i Krew. I w taki sposób Pan jest zawsze ze swymi wiernymi, jak sam mówi: Oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata”. (Napomnienie I, 22; por. Mt 28, 20).
Biedaczyna dzięki szczególnej wrażliwości na słowo, wszelkie słowo a szczególnie Słowa Pisma Świętego nie były dla niego tylko tekstami historycznymi, stanowiło dar dobroci Stwórcy.
Rozczytując się w Piśmie św. m.in. w Ewangelii św. Jana, a także tekstach Ojców Kościoła, Franciszek nieustannie kontemplował tajemnicę Słowa, które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (por. J 1, 14). Dla niego to odwieczne Słowo w pewien sposób rzucało światło na wszelkie słowa, co kazało mu troszczyć się o nie, czcić je i uczyć tego samego braci. „Słowo stało się ciałem” – ta prawda, zapisana w sercu Biedaczyny, pozwalała mu dostrzegać i kochać obecność Pana zarówno w Świętych Postaciach, jak i „świętych słowach”. One nie były po prostu wyrazami. „W tych słowach przychodził sam Bóg! W nich Franciszek spotykał się z Panem!”.
Dla Świętego z Asyżu wcielenie Syna Bożego było wydarzeniem niezwykłym, niepojętym. To, że Bóg staje się człowiekiem, że ukrywa Swój majestat i przyjmuje postać sługi wywoływało w nim nieustanny zachwyt. (por. Flp 2, 6-11), Chrystus jako Bóg-Człowiek jest dla niego wzorem pokory.
To wielkie dowartościowanie człowieczeństwa Chrystusa przez Franciszka wydaje się czymś przekraczającym jego epokę.
Adorowano wszak do tej pory, w sposób niemal magiczny Hostię, a w niej budzącego grozę Boga, potężnego Chrystusa-Sędziego. Franciszek zaś, przyjmując z niezachwianą wiarą bóstwo Jezusa Chrystusa, wskazuje równocześnie i uwydatnia fakt, że jest On naszym Bratem, który z miłości do nas oddał życie. Franciszek rozważa piękno człowieczeństwa Syna Bożego, a w Nim piękno każdego człowieka.
W Napomnieniach Franciszek przyrównuje przychodzenie Chrystusa w Eucharystii do okoliczności objawiania się Go wobec Apostołów: „Oto uniża się co dzień (por. Flm 2,8), jak wtedy, gdy z tronu królewskiego (por. Mdr 18,15) zstąpił do łona Dziewicy. Codziennie przychodzi do nas w pokornej postaci. Co dzień zstępuje z łona Ojca na ołtarz w rękach kapłana. I jak ukazał się świętym Apostołom w rzeczywistym ciele, tak i teraz ukazuje się nam w świętym Chlebie. I jak oni swoim wzrokiem cielesnym widzieli tylko Jego Ciało, lecz wierzyli, że jest Bogiem, ponieważ oglądali Go oczyma ducha, tak i my, widząc chleb i wino oczyma cielesnymi, starajmy się dostrzegać i wierzmy mocno, że jest to Jego żywe i prawdziwe Najświętsze Ciało i Krew. I w taki sposób Pan jest zawsze ze swymi wiernymi, jak sam mówi: Oto ja jestem z wami aż do skończenia świata (por. Mt 28,20)” (Napomnienia, nr 16-22).
Bóg staje się człowiekiem i tak jak tam objawił się w słabości dziecka, tak w Eucharystii ujawnia się w niepozornej postaci chleba. Bóg-człowiek bezradny, ubogi, zdany na człowieka, który może z Nim zrobić co zechce. Nic dziwnego, że Franciszek, pełen przejęcia, wołał: List do Zakonu 26-28 „Niech zatrwoży się cały człowiek, niech zadrży cały świat i niech rozraduje się niebo, gdy na ołtarzu w rękach kapłana jest Chrystus, Syn Boga żywego! O pokorna wzniosłości, bo Pan wszechświata, Bóg i Syn Boży, tak się uniża, że dla naszego zbawienia ukrywa się pod niepozorną postacią chleba! Patrzcie, bracia, na pokorę Boga i wylewajcie przed Nim serca wasze, uniżajcie się i wy, abyście zostali wywyższeni przez Niego”.
„Żadna społeczność chrześcijańska nie da się wytworzyć, jeżeli nie ma korzenia i podstawy w sprawowaniu Najświętszej Eucharystii; od niej zatem trzeba zacząć wszelkie wychowanie do ducha wspólnoty”.
Franciszek żył kilka wieków przed Soborem Watykańskim II, ale tzw.”wspólnotowy wymiar Eucharystii” z łatwością odnajdujemy w jego duchowości. On rozumiał, że Eucharystia to nie prywatne nabożeństwo, ani też droga indywidualnego doskonalenia się, lecz samo serce Kościoła – źródło jego jedności i miłości.
W czasach Świętego, w celebracji Eucharystii pojawiało się wiele nadużyć. W wielu klasztorach odprawiano Mszę św. przez dwadzieścia cztery godziny na dobę bez przerwy. Często odprawiano po kilkanaście Mszy świętych. W związku z tym nastąpił wzrost liczby ołtarzy bocznych w kościołach (w niektórych ponad 20 – wszystkie Bazyliki…) oraz liczby duchownych święconych „ad solam missam”, czyli tylko do odprawiania Mszy świętych – zwłaszcza tzw. „wieczystych”. Ta ilość Mszy powodowała również ograniczenie liczby wiernych, którzy w nich uczestniczyli. Zachodziło więc powoli zjawisko „prywatyzacji” Eucharystii, na której obecna była np. tylko najbliższa rodzina zmarłego albo nawet jedynie celebrans.
By uniknąć ewentualnych nadużyć, św. Franciszek przepisał braciom, by nie celebrowali więcej niż jedną Mszę św. dziennie na podstawie Dekretu papieża Innocentego III z 1206r. Udział w jednej Mszy św. jest wystarczający. W tym duchu Franciszek zaleca braciom kapłanom udział we Mszy św. odprawianej przez innego kapłana. Jeśli zaś jest na miejscu więcej kapłanów, niech jeden zadowoli się z miłości uczestnictwem we Mszy odprawianej przez drugiego kapłana; bo Pan Jezus Chrystus napełnia obecnych i nieobecnych, którzy są tego godni (List do Zakonu, 31-32).
Jest w nim jednak także motywacja głębsza, bardziej istotna – Eucharystia to miejsce szczególnego spotkania we wspólnocie. W niej buduje się i wyraża braterska miłość i jedność. To eucharystyczne, wspólne ofiarowywanie siebie uczy wyzbywania się egoizmu, uczy przebaczenia i wzajemnej troski. To właśnie stąd i tylko stąd wyrastać może spoistość i trwałość wspólnoty braterskiej oraz jej gotowość do nieustannego podejmowania życia pokuty.
Uczestniczenie w jednej Mszy świętej w ciągu dnia miało w jego zamyśle chronić braci od rozbicia i od pokusy nadmiernego indywidualizmu. Co więcej, pokazywało ono w wyraźniejszy sposób jedyność Ofiary Chrystusa oraz pozwalało niejako w ramach jednego dnia, jednej wspólnoty, przeżywać i odnawiać Jego zbawcze dzieło. Dzieło „Boga-dla-nas”, a nie „Boga-dla-mnie”.
Dla osobistego uczestnictwa we Mszy św. niewystarczającym jest sam udział w celebracji liturgicznej pozbawiony wiary i wewnętrznego zaangażowania: spotkanie z Chrystusem musi dokonywać się w całkowitej świadomości tego, co się czyni (por. Napomnienie I, 12-15). Czystość serca i wyznanie grzechów są koniecznymi warunkami przystępowania do Eucharystii: usilnie radzę wam, moim panom, abyście odsunęli od siebie wszystkie troski i zabiegi i przyjmowali z uniżeniem Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa w Jego świętej pamiątce (List do rządców narodów 6). Takie przygotowanie wewnętrzne jest wymagane od wszystkich, a w sposób szczególny, od zakonników i kapłanów.
Eucharystia byłaby niemożliwa bez kapłanów. Oni, poprzez słowa konsekracji, uobecniają na ołtarzu Najświętsze Ciało i Krew Chrystusa, poza tym niewidocznego dla „wzroku cielesnego”. Zdając sobie sprawę z ludzkiej nędzy i słabości niektórych „biednych kapłanów tego świata”, Franciszek mimo to jest wdzięczny Bogu za zaufanie, jakim może ich darzyć. Stąd bierze się wielki szacunek, czego wyrazem są słowa: (LZ 12-13) „całując wam stopy, błagam was wszystkich, bracia, z miłością, na jaką mnie stać, byście tak, jak tylko możecie, okazywali wszelkie uszanowanie i wszelką cześć Najświętszemu Ciału i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, w którym to, co jest w niebie, i to co jest na ziemi, zostało obdarzone pokojem i pojednane z wszechmogącym Bogiem(Kol 1,20)”.
Święty z Asyżu porównywał „godność kapłańską” z godnością samego Chrystusa.
I tych, i wszystkich innych chcę się bać, kochać i szanować jako moich panów. I nie chcę dopatrywać się w nich grzechu, ponieważ rozpoznaję w nich Syna Bożego i są moimi panami. I postępuję tak, ponieważ na tym świecie nie widzę niczego wzrokiem cielesnym z Najwyższego Syna Bożego, tylko Jego Najświętsze Ciało i Najświętszą Krew, które oni przyjmują i oni tylko innym udzielają. I pragnę, aby te najświętsze tajemnice były ponad wszystko czczone, uwielbiane i umieszczane w godnych miejscach. Gdzie tylko znajdę w miejscach nieodpowiednich napisane najświętsze imiona i słowa Jego, pragnę je zbierać i proszę, aby je zbierano i składano w odpowiednim miejscu. I wszystkich teologów i tych, którzy nam podają najświętsze słowa Boże, powinniśmy szanować i czcić jako tych, którzy dają nam ducha i życie (T8-13 por. J 6,64).
Biedaczyna porównuje kapłanów także z Matką Bożą, „Błogosławioną Dziewicą”, której macierzyńska bliskość do Jezusa odpowiada piastowaniu przez nich na ołtarzu Jego Ciała. Z tego powodu „jakżeż święty i godny powinien być ten, który rekami dotyka, sercem i ustami przyjmuje i innym do spożywania podaje [Pana], który już nie podlega śmierci, lecz żyje w wiecznej chwale, »na którego pragną patrzeć aniołowie« (1P 1, 12)” (LZ).
Jednocześnie stawia on kapłanom wysokie wymagania. 14Proszę również w Panu wszystkich moich braci kapłanów, którzy są i będą, i pragną zostać kapłanami Najwyższego, ilekroć zechcą odprawić Mszę, aby sami będąc nieskazitelni, w sposób nieskazitelny składali prawdziwą ofiarę Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, z świętą i czystą intencją, nie dla [uzyskania] jakiejś ziemskiej rzeczy ani z obawy przed jakimś człowiekiem lub z miłości ku niemu, jakoby dla przypodobania się ludziom (por. Ef 6, 6; Kol 3, 22); 15lecz cała wola, o ile wspomoże łaska, niech się kieruje ku Bogu, stąd niech pragnie podobać się jedynie samemu najwyższemu Panu, bo On sam jeden działa w tej tajemnicy, jak Mu się podoba… 22jakżeż święty, sprawiedliwy i godny powinien być ten, który rękami dotyka, sercem i ustami przyjmuje i innym do spożywania podaje [Pana], który już nie podlega śmierci, lecz żyje w wiecznej chwale, na którego pragną patrzeć aniołowie (1 P 1, 12).
23Patrzcie na swoją godność, bracia (por. 1 Kor 1, 26) kapłani, i bądźcie świętymi, bo On jest święty (por. Kpł 11, 44; 19, 2). 24I jak Pan Bóg ze względu na tę posługę uczcił was ponad wszystkich ludzi, tak i wy więcej od innych kochajcie Go, szanujcie i czcijcie. (LZ 14-15,22-23).
Św.Franciszek bardzo nalega na dyspozycje duchowe, współdzieląc tym samy ówczesne niepokoje z powodu nadużyć, lekceważenia i świętokractwa; zaleca staranne przygotowanie do Komunii. Mimo tych przeszkód św.Asyżanin nie rezygnuje ze swojego gorącego pragnienia, by zachęcać wszystkich do godnego przyjmowania Ciała i Krwi Chrystusa w listach do wiernych, do zakonu, do rządców, w napomnieniach…W Regule (1 Reg 20,5-6) także czytamy: „i po takim żalu i spowiedzi niech przyjmą Ciało i Krew Pana naszego Jezusa Chrystusa z wielką pokorą i czcią pamiętając, co Pan mówi: ~Kto spożywa Ciało Moje i pije Krew Moją, ma życie wieczne~(J 6,55); i ~~to czyńcie na Moją pamiątkę~(Łk 22,19). Święty, mając niebywałą intuicję teologiczną, uczy, że prawdziwą postawą do godnej Komunii jest całkowita gotowość do oddania siebie; owocne spotkanie z Chrystusem dokonuje się w Duchu, który został nam dany. Nie wystarcza wiara, ale potrzebna jest gorąca miłość: „stąd Duch Pański przebywający w wiernych swoich jest tym, który przyjmuje Najświętsze Ciało i Krew Pana. Wszyscy inni, którzy nie mają udziału w tym Duchu, a ośmielają się przyjmować je, sąd sobie jedzą i piją(1 Kol 11,29)” (Np 1,12-13). Dziś powiedzielibyśmy krótko: potrzebny jest stan łaski.
Św.Bonawentura o św.Franciszku napisał: – „Wobec Sakramentu Ciała Pańskiego płonął wielkim żarem miłości całą swoją istotą, podziwiając w największym zdumieniu ową najdroższą łaskę oddania się i najszczodrobliwszą miłość. Często przystępował do Komunii św. i to tak pobożnie, że sprawiał, iż inni stawali się pobożni, a zakosztowawszy słodyczy Niepokalanego Baranka, jakby upojony w duchu, bardzo często wpadał w zachwyt”.
Rozpoznając w kapłanie jedynie narzędzie w rękach Boga uważa, że to sam Bóg, a nie człowiek, uświęca i czyni godną składaną Ofiarę. Jednocześnie św. Franciszek ma wielki respekt wobec kapłanów i teologów, żywi dla nich cześć jako dla „administratorów” Słowa i Ciała Pańskiego.
Realna obecność Chrystusa w Eucharystii domaga się, by wszelki kontakt z sakramentem, ze świętymi naczyniami czy miejscami, bądź kapłanami, był nacechowany należytym szacunkiem. Publiczne klękanie przed kościołami i chóralne recytowanie adoracyjnej modlitwy było nie tylko osobistym wyznaniem wiary św. Franciszka, ale otwartym apostolstwem na rzecz eucharystycznego kultu. Jego apostolat przybierał także wymowniejsze formy. Idąc głosić kazania w okolice Asyżu, Święty brał ze sobą zawsze miotłę, by móc sprzątać zaśmiecone kościoły. Przypominał też wiernym o obowiązku częstego odwiedzania kościołów i szanowania duchownych nie ze względu na osobę, bo mogą być grzesznikami, lecz z racji ich funkcji eucharystycznej.
Elementarnym przejawem czci, jaką Biedaczyna otaczał Ciało i Krew Chrystusa, była dbałość o naczynia liturgiczne, w których są one przechowywane, o wszelkie inne sprzęty liturgiczne, a także o ksiegi, zawierające słowa Boże, słowa, dzięki którym kapłan dokonuje konsekracji chleba i wina. Tego typu zalecenia Świętego odnajdujemy m.in. w „Liście do duchownych” (1) oraz w „Liście do kustoszów” (1). „Kielichy, korporały, ozdoby ołtarza i wszystko, co służy do ofiary, niech będą kosztowne. I jeśli w jakimś miejscu Najświętsze Ciało Pana będzie umieszczone za ubogo, niech będzie według przepisów Kościoła umieszczone przez nich [przez duchownych] w miejscu godnym i zabezpieczone i niech je noszą z wielką czcią i roztropnie udzielają innym. Także imiona i słowa Pańskie napisane, gdziekolwiek znajdą w miejscach nieodpowiednich, niech podejmują i składają w godnym miejscu” (LK 1)
Nie możemy pominąć tego, co pisze Franciszek w Testamencie odnośnie do nawiedzeń kościołów i modlitwy, jaką zwykł odmawiać: „i Pan dał mi w kościołach taką wiarę, że tak po prostu modliłem się i mówiłem: „WIELBIMY CIĘ, PANIE JEZU CHRYSTE, [TU] I WE WSZYSTKICH KOŚCIOŁACH TWOICH, KTÓRE SA NA CAŁYM ŚWIECIE I BŁOGOSŁAWIMY TOBIE, ŻE PRZEZ ŚWIĘTY KRZYŻ TWÓJ ODKUPIŁEŚ ŚWIAT” (T 4-5). Każdy nawiedzany albo zauważany z oddali kościół jest zaproszeniem do modlitwy adoracyjnej i uwielbiającej Chrystusa, którego Ciało jest obecne w przechowywanym sakramencie dlatego zapraszał również do tej modlitwy współbraci.
Postawa św. Franciszka wobec Eucharystii była dla braci wzorem.
A my idąc drogą św. Franciszka czy mamy serca niczym Tabernakulum – ciepłe, dobre i pełne życzliwości?
Czy świadczymy życiem a czasem słowem…o Wielkości Eucharystii?
Napisz