ZESZYT 22 – „Jam jest herold Króla wielkiego”, powiedział św. Franciszek do zbójców, nie przeczuwając, że krótkim zdaniem określił całą swoją późniejszą działalność. Heroldem wielkiego Króla był rzeczywiście św. Franciszek przez całe swe życie niczym apostołowie, którzy także jako posłowie wielkiego Króla i Mistrza swego poszli głosić naukę Zbawiciela i Jego Ewangelię.
Franciszek z Asyżu stał się najsławniejszym misjonarzem czasu wypraw krzyżowych, ojcem nowoczesnej epoki misyjnej, która z nim się rozpoczyna i trwa do dziś. A wszystko zaczęło się w pamiętny dzień św. Macieja r. 1209 w Porcjunkuli usłyszał słowa Zbawiciela: „Idźcie, nauczajcie: Królestwo niebieskie bliskie jest! Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie czarty! Darmo otrzymaliście, darmo też dajcie! Nie miejcie przy sobie ani złota ani srebra ani pieniędzy, ani sakwy na drogę, ani obuwia ani laski”– przyszło na Niego jakby objawienie z nieba. Uradowany zawołał: „To jest, czego szukam! Tego pragnę z całego serca!” Jako herold Jezusa Chrystusa chciał iść przez kraje łącząc apostolskie wyrzeczenie z apostolską działalnością ludziom religijnie nieuświadomionym.
Panie proszę, niech moc Twojej miłości
Oderwie ducha mego od wszystkiego,
Co jest pod niebem świetliste i przyjemne,
Iżbym umierał z miłości ku miłości Twojej,
Skoro Ty raczyłeś umierać z miłości do miłości mojej.
Pragnąc podzielić się tym wydarzeniem z innymi nawoływał ludzi, by pokochali Boga-Miłość, która według niego, nie była miłowana. Przepowiadanie Dobrej Nowiny w jego życiu było nie tylko wyrazem posłuszeństwa wobec usłyszanego słowa, nawołującego do zwiastowania miłości Boga, ale także wyśpiewywaniem chwały swojemu Stwórcy całym życiem, bardziej przykładem aniżeli słowem, nie uciekając od świata, ale przemierzając go.
Jak pamiętamy Franciszek nie chciał niczego robić poza Kościołem i jego nauką wobec czego aby uniknąć wielu trudności przy sprawowaniu swego apostolstwa poszedł z braćmi swoimi do papieża, by wyprosić pozwolenie dla swej działalności misyjnej. A otrzymawszy pozwolenie i błogosławieństwo papieskie, z wielką gorliwością rozpoczął swoje posłannictwo, zadanie a właściwie posłannictwo każdego chrześcijanina na podstawie słów Mt 10; Łk 9 o głoszeniu ubogim Dobrej Nowiny bez przemocy, oręża ale pokojem i miłością.
Dla ludzi XI wieku życie apostolskie /vita apostolica/ – oznaczało wspólnotę życia, a nie apostolat w naszym dzisiejszym rozumieniu tego słowa. Dopiero z czasem apostolat wyrażał się w szpitalnictwie czy duszpasterstwie.
W misji franciszkańskiej chodzi przede wszystkim o apostolstwo życia : skromne, służebne, przepojone pokojem i pracowitością. Świadectwo ma odnosić się do każdych warunków życia: czy w radości, czy w chorobie, czy wśród pogan i wrogów. To bycie świadectwem, to franciszkańskie przepowiadanie ma wynikać nie tyle z nauki co ma wynikać z modlitwy, kontemplacji i uczciwej pracy.
Centrum życia Franciszka jest Męka Zbawiciela, która uświadamia nam, że skoro Jezus umarł za cały świat to również trzeba iść na cały świat aby głosić wszelkiemu stworzeniu o tej jakże wielkiej Miłości, która się za nas ofiarowała. Skoro człowiek zostaje ukochany za darmo i Bóg pragnie by obsypać go łaskami i pokazać mu jak wielką godnością go obdarzył..to odpowiedzią jest właśnie głoszenie tej Wielkiej Miłości, tej Dobrej Nowiny.
Istotne jest to, by przed przepowiadaniem Dobrej Nowiny samemu ją przyjąć i pozwolić na przemianę własnego życia. Franciszek do tego stopnia otworzył się na orędzie zbawienia, że nazwano go mężem ewangelicznym. Ujrzał w Bogu Ojca, który z miłości do człowieka pełnego grzechów, zesłał Odkupiciela. Nędza ludzka nie stała się przeszkodą, by Duch Święty mógł obdarzyć człowieka nowym życiem.
Działalność misyjną Franciszek odebrał bardzo osobiście, co skłoniło go życia w stylu apostołów bez własności i zabezpieczeń jako wędrowni głosiciele królestwa Bożego.
Pod wpływem średniowiecznej symboliki liczb za każdym razem jak powiększała się liczba braci miał swoje na to porównanie. np.4 -to liczba żywiołów / ziemia, powietrze, ogień, woda/; 8-to oznaczało że po dwóch mogli pójść na cztery strony świata; 12-12 pokoleń Izraela; 12-apostołów ; a z papieskim błogosławieństwem URBI ET ORBI rozchodzą się prawie na cały świat.
Bracia, jak potwierdzają niektórzy, zwłaszcza benedyktyni, mieli zwyczaj głoszenia przede wszystkim w święta i niedziele. W te dni szczególnie nawiedzali parafie, czy też byli obecni pośród wiernych na innych zgromadzeniach, gdzie łatwo docierali do ich serc, bo wypowiadane przez nich słowa podparte były „przykładem życia świętego i umartwionego”.
Franciszkanie to ludzie z sercem otwartym dla każdego, również i przede wszystkim dla tego, który nie jest akceptowany przez innych i tzw. ludzi z marginesu. Tak o tym mówi tekst Reguły niezatwierdzonej: „I powinni się cieszyć, gdy przebywają wśród ludzi prostych i wzgardzonych, ubogich i słabych, chorych i trędowatych, i żebraków przy drogach” (1 Reg 9, 2).
Franciszek dobrze wiedział, że miłość, dobro i chwalba pomnażają ducha braterstwa, podczas gdy gniew i osądzanie innych przekreśla go. Nie promował indywidualizmu. Dlatego gdy istniała potrzeba wysłania kogoś, do przepowiadania, wysyłał przynajmniej dwóch braci razem. Był przekonany, że dzieło ewangelizacji jest sprawą wspólnoty, z której ktoś głosi, a kto inny wznosi modlitwy i składa ofiary w tej intencji
Franciszek w swojej misji głoszenia Słowa Bożego dowartościował pracę jako jedną z form Bożej Miłości. Dla Biedaczyny praca to nie zło konieczne i przekleństwo ale miła służba sobie i bliźniemu. Pracę nazywał łaską, którą trzeba z wdzięcznością przyjąć i sumiennie wykonywać. Czego wyrazem są słowa z Reguły Reg5 „Ci bracia, którym Pan dał łaskę, że mogą pracować, niech pracują wiernie i pobożnie, tak żeby uniknąwszy lenistwa, nieprzyjaciela duszy, nie gasili ducha świętej modlitwy i pobożności, któremu powinny służyć wszystkie sprawy doczesne. Jako wynagrodzenie za pracę mogą przyjmować rzeczy potrzebne do utrzymania siebie i swoich braci, z wyjątkiem pieniędzy lub rzeczy mających wartość pieniężną i niech to czynią z pokorą, jak przystoi sługom Bożym i zwolennikom najświętszego ubóstwa.”
Św. Franciszek był tak bardzo czuły na temat pracy, że niektórych wydalał z klasztoru mówiąc : „Idź sobie, bracie much, bo żyjesz kosztem potu innych. Jesteś podobny do trutnia, który nie pracuje, a pierwszy dociera do miodu”.
Poverello podkreślał obowiązek pracy jako wyraz uczciwości, przykładu i zapobieżeniu lenistwa -jako źródła wszelkiego grzechu. W Testamencie napisał : Oficjum odmawialiśmy my…i bardzo chętnie przebywaliśmy w Kościołach. I byliśmy niewykształceni i ulegli wszystkim. I ja pracowałem własnymi rękami i pragnę pracować; i chcę stanowczo, aby wszyscy inni bracia oddawali się pracy, co jest wyrazem uczciwości. Ci, którzy nie umieją, niech się nauczą, nie z powodu chciwości, aby otrzymać wynagrodzenie za pracę, lecz dla przykładu i zwalczania lenistwa. A kiedy nie dadzą nam zapłaty za pracę, udajmy się do stołu Pańskiego i prośmy o jałmużnę od drzwi do drzwi.
„Pokój i Dobro” to słowa, które chcieli głosić całemu stworzeniu. Szukali spotkania z ludźmi w ich codzienności, wśród zwyczajnych zajęć dzięki czemu pozyskali przychylność Papieża Innocentego III w przeciwieństwie do Waldensów, którzy oprócz pokuty grozili sądem Bożym, karami , nakazami i zakazami, siali grozę a nie Miłość Bożą. Franciszek wzorem Jezusa rozsyłając uczniów do ubogich namawiał ich do pracy a wieczorem aby wyśpiewywali dobroć i miłosierdzie Boga, radość zbawienia i pochwałę stworzeń, aby głosili pokutę przez nawrócenie stylu życia i myślenia. „Siła argumentu a nie argument siły” to, co charakteryzowało ich działanie, co było ich orężem.
W czasie licznych wędrówek ukształtowały się tzw. Laudy -pieśni religijne. Jedną z takich pieśni jest Pieśń Słoneczna Franciszka ale niestety nie zachowała się żadna linia melodyczna.
Franciszek był pierwszym Zakonodawcą, który w Regule umieścił rozdział o misjach a w nim: „Radzę zaś moim braciom w Panu Jezusie Chrystusie, upominam ich i zachęcam, aby idąc przez świat nie wszczynali kłótni ani nie spierali się słowami (por. Tt 3,2; 2 Tm 2,14) i nie sądzili innych. Lecz niech będą cisi, spokojni i skromni, łagodni i pokorni, rozmawiając uczciwie ze wszystkimi, jak należy. … Do któregokolwiek domu wejdą, niech najpierw mówią: Pokój temu domowi (por. Łk 10,5). I zgodnie ze świętą Ewangelią mogą spożywać wszystkie potrawy, jaki im podadzą (por. Łk 10,8).
Nawet choroba w swej początkowej fazie nie powstrzymała go od przepowiadania. Słaby ciałem, ale silny duchem przemierzał ziemię, a gdy nie mógł czynić tego pieszo, dosiadał osiołka. Kiedy zaś niemoc fizyczna wzięła górę, docierał do ludzi poprzez listy, by umożliwić im usłyszenie słów Jezusa. Potwierdzają to słowa Listu do wiernych: „Zważywszy zatem, że z powodu choroby i słabości mego ciała nie mogę każdego z osobna odwiedzić osobiście, postanowiłem w tym liście i orędziu przekazać wam słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest Słowem Ojca, i słowa Ducha Świętego, które są duchem i życiem (J 6, 64)” (2 LW 3). Odwaga jaką posiadał, by słowo Boże kierować do wszystkich bez wyjątku, nie tylko do braci, lecz także do wszystkich rządzących, niewątpliwie wypływała z jego przylgnięcia do Chrystusa.
Swoistą nowością dla ludzi tamtych czasów był zaproponowany przez braci sposób obecności w świecie, przemierzanie świata „nawołując gdziekolwiek do pokuty i zwiastując Królestwo Boże”. Początkowo głosili Ewangelię tylko na terenie Italii, a z czasem przekroczyli jej granice. Taki styl przepowiadania wzbudził podziw między innymi u Honoriusza III, który tak się wyraził o braciach mniejszych: „…i za przykładem Apostołów przemierzają różne domy siejąc ziarno słowa Bożego”. W pozytywnym świetle ukazuje ich również Jakub z Vitry: „W dzień przemierzają miasta i wioski, aby niektórych zdobyć, podczas gdy poświęcają się pracy; nocą powracają na pustkowie czy miejsce samotne, by oddać się kontemplacji”
W życiu św.Franciszka dała się zauważyć działalność, którą można nazwać misją Eucharystyczną . Na ten temat mówiliśmy już przy Sakramentach ale dla przypomnienia powtórzmy. Św. Franciszek na podstawie Dekretu papieża Innocentego III z 1206 r. rozpoczął swoje głoszenie Słowa Bożego i o Wielkości Najpiękniejszego Sakramentu tj.Eucharystii za pomocą Listów m.in.do duchownych, kustoszów, do rządców narodów, do całego zakonu …
….
Franciszek czuł powołanie do misji w głoszeniu Słowa Bożego nie tylko do ludzi, ale i do wszystkich stworzeń. Mówił kazanie do ptaków, zajączków i ryb. On dosłownie rozumiał tekst Ewangelii: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu” /Mk 16,15/ . Istnieje wiele świadectw o braterskim stosunku Franciszka do stworzeń : np. idąc przez las obejmował drzewa przypominające krzyż Jezusa i ubolewał gdy je ścinano. Znamy historię wilka z Gubio, który zmienił swą dziką naturę po słowach Biedaczyny i stał się przyjacielem mieszkańców. O miłości Franciszka do świata możemy przeczytać w Pieśni Słonecznej nazywanej też Hymnem Stworzenia:
Pochwalony bądź, Panie mój,
ze wszystkimi Twymi stworzeniami (por. Tb 8, 7),
szczególnie z panem bratem słońcem,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz…
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez brata wiatr i przez powietrze,
i chmury, i pogodę, i każdy czas,
przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie…
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez naszą siostrę śmierć cielesną,
której żaden człowiek żywy uniknąć nie może…
Nawet ostateczna rzeczywistość świata śmierć jest nazwana ciepło i znajomo „siostrą śmiercią”.
Postawa życia i głoszenia sprawiła, że miała również oddźwięk polityczny, choć niezupełnie zamierzony, z powodu nawoływania do pokoju, budował szacunek do każdego drugiego człowieka w tym odrzuconych do tej pory trędowatych, burzył hierarchię wartości materialnych i duchowych uzbrojony tylko w tarczę wiary.
W czasach franciszkowych codzienność wspólnot życia mniszego nastawiona była głównie na własną duchowość a nie na działalność apostolską w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.
Franciszek pomimo skłonności, by wieść życie ukryte, żyje jako misjonarz za przykładem Mistrza, który został posłany przez Ojca, by przynieść ludziom zbawienie. Zapatrzony w Mistrza chciał jak najwierniej „utożsamić się z Jego misją”. Kontemplując Chrystusa wcielonego i ukrzyżowanego, nawoływał braci, by swe powołanie traktowali przede wszystkim jako dar służący zbawianiu innych: „Bóg powołał nas nie tylko dla naszego zbawienia, ale dla zbawienia wielu, abyśmy szli przez świat zachęcając wszystkich bardziej przykładem niż słowami do czynienia pokuty za swe grzechy i do pamiętania o przykazaniach Bożych” (3 Tow 36). Z faktu śmierci Chrystusa wypływała naczelna prawda, którą Franciszek chciał żyć – zdobyć dusze dla Jezusa, aby On mógł obdarzyć je zbawieniem. Ta prawda motywowała jego modlitwę, głoszenie i świadectwo. To samo pragnienie chciał przekazać braciom, czując się wraz z nimi posłanym do walki o dusze, o które również walczył diabeł.
Poprzez taką postawę Seraficki Ojciec ukazał światu macierzyńskie oblicze Kościoła. Działalność misyjna była pobudzana pragnieniem ogarnięcia miłością każdego człowieka, na wzór matki kochającej każde swoje dziecko. Jeżeli zaś mowa o modlitwie, warto wspomnieć, że w wypełnianiu tego zadania Franciszek nie pominął braci, którym nie było dane pójść do pogan. Sam bowiem był bardzo przekonany, że „przez modlitwę i dobre dzieła inni najbardziej pokorni zakonnicy mogą dzielić zasługi każdego efektywnego apostolstwa, które rozwijają bracia przeznaczeni do przepowiadania i nawracania niewiernych (Celano, Vita II, 164; Leg. Perus., 100b)”.
Pojawienie się większej ilości kapłanów nie było pozbawione problemów, bo kiedy do przepowiadania doszła posługa sakramentalna, bracia weszli w konflikt z klerem diecezjalnym. Niektórzy z nich chcieli rozwiązać ten problem przez przywileje, na co z kolei nie zgadzał się Franciszek. Poddaje się on władzy kościelnej również w kwestii przepowiadania. Nie czyniły tego inne ruchy religijne, które przez głoszenie błędnej nauki nie mogły być zatwierdzone przez Kościół, stając się grupami heretyckimi. Natomiast w przypadku Franciszka sam fakt przepowiadania uzależniony był nie tylko od zgody biskupa, lecz także od pozwolenia proboszcza. Bez jego zgody nie odważył się głosić. Poprzez przyjęcie takiej postawy nie do końca był rozumiany przez swych braci. Gdy oni narzekali na biskupów nie zgadzających się na głoszenie, kiedy nalegali, by otrzymać jakiś przywilej od papieża w tej sprawie, on obstawał przy założeniu, że zadaniem braci jest pomaganie duchownym, a postawa pełna pokoju szybciej przyczyni się do zbawienia dusz, niż kłótnie z nimi.
Patrząc na Franciszka udającego się do Ziemi Świętej, ukazuje się jeszcze jedno przesłanie tak charakterystyczne dla jego misji. Mianowicie chodzi o chęć pokojowego rozwiązania konfliktu. Kiedy z jednej strony krzyżowcy, a z drugiej muzułmanie, wszyscy uzbrojeni, zamierzali stoczyć walkę, pojawił się Biedaczyna z Asyżu nawołujący do zaniechania stosowania przemocy i do zaprzestania wojny. Można w nim ujrzeć raczej pielgrzyma niż rycerza, misjonarza niż wojownika, zatroskanego o nawrócenie Saracenów „słowami i przykładem”. Franciszek nie nawrócił nikogo, nie osiągnął palmy męczeńskiej, ale za to przyczynił się do ewolucji idei krucjaty: odtąd zaczęto ją rozumieć jako wyprawę pokojową, misyjną „nie z mieczem, ale krzyżem w ręce”. W zaistniałej sytuacji stał się zwiastunem pokoju, poprzez zaniesienie go sułtanowi. Wszystkich nim obdarzał, także złoczyńców, a dzięki swemu usposobieniu zjednał nawet wilka z Gubbio, jak poświadczają Kwiatki (zob. Kw 21). To w wyniku jego interwencji w wielu miastach zapanował pokój. Dzięki takiej postawie na Franciszka i pierwszych braci patrzono jak na „posłańców Ewangelii i pokoju”, a wypowiadane słowa „Pokój i Dobro” były „jak dewiza franciszkańskiej ewangelizacji…”.
Głoszeniu pokoju towarzyszyło nawoływanie do pokuty oraz zachęta do przyjęcia miłości Boga i podziwiania Jego darów. W tym celu wysłał braci na wszystkie strony świata. Natomiast fakt przelania krwi przez Chrystusa stał się dla niego okazją, by zaprosić ich do posługi misyjnej przez współcierpienie z Mistrzem, bo wszystko co przeciwstawiało się misji, pomagało zrozumieć ją w duchu ofiary z siebie. Widać zatem, że chęć zostania męczennikiem nie była obca Franciszkowi, gdyż dla niego ewangelizować, być misjonarzem, znaczy związać swoje życie z Paschą Pana. „Pan nasz Jezus Chrystus, w którego ślady powinniśmy wstępować (por. 1 P 2, 21), nazwał przyjacielem swego zdrajcę (por. Mt 26, 50) i oddał się dobrowolnie tym, którzy Go ukrzyżowali. Naszymi więc przyjaciółmi są ci wszyscy, którzy nas niesprawiedliwie dręczą i nękają, upokarzają i krzywdzą, zadają ból i cierpienie, męczarnie i śmierć. Powinniśmy ich bardzo kochać, ponieważ dzięki temu, co nam czynią, otrzymamy życie wieczne” (1 Reg 22, 2-4). Męczeństwo nie było niczym innym jak tylko odpowiedzią daną Chrystusowi na Jego miłość. wyrażoną właśnie w oddaniu życia. Do szczytu doskonałości Franciszek chciał dojść właśnie przez nie, zdobyć je dzięki głoszeniu „wiary chrześcijańskiej i pokuty Saracenom i innym niewiernym”.
Posługa misyjna braci
Według świętego Franciszka, posługa misyjna powinna ogarnąć wszystkich pozostających poza kręgiem chrześcijaństwa. Potwierdzają to słowa napisane do braci w pierwszej i drugiej Reguły: „Pan mówi: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Dlatego, gdyby którykolwiek brat chciał udać się między Saracenów i innych niewiernych, niech idzie za pozwoleniem swego ministra i sługi” (1 Reg 16, 1.3). „Bracia, którzy za Boskim natchnieniem zechcieliby udać się do Saracenów i innych niewiernych, niech proszą swoich ministrów prowincjalnych o pozwolenie. Ministrowie zaś niech udzielają pozwolenia tylko tym, których uznają za odpowiednich do wysłania” (2 Reg 12, 1-2). Owszem potrzebna jest tu zgoda przełożonych, ale szczególnie podkreślone zostaje w tym przypadku pragnienie brata mniejszego, zrodzone z Bożej inspiracji, aby zostać misjonarzem. Minister już nie tyle ma zrobić egzamin dotyczący przygotowania, co raczej stwierdzić czy proszący się nadaje, a to odnosiłoby się do wzięcia pod uwagę „niezbędnych właściwości psychofizycznych do wypełnienia zadania”.
Poza tym Franciszek przestrzega ministrów, by nie przeciwstawiali się Bożemu natchnieniu i potwierdzili je, pozwalając braciom pójść do niewiernych. Ta przestroga jest o tyle uzasadniona, o ile powołanie misyjne jest darem Boga. Owszem, Reguła zatwierdzona opowiedziała się w tej sprawie na korzyść zachowania porządku i posłuszeństwa przełożonym, ale nie zrezygnowała z patrzenia na powołanie misyjne przez pryzmat „Bożej inspiracji”.
Ważnym momentem dla misji było wydanie bulli Vineae Domini z 1225 roku, przez Honoriusza III, dotyczącej nawracania niewiernych przez synów świętego Franciszka i świętego Dominika. Bulla ta dotyczyła podjęcia ewangelizacji w Afryce i na Wschodzie. W kolejnym dokumencie z 1226 roku, papież zachęcał aby zostali posłani jeszcze inni zakonnicy, zalecając nawet, aby niektórych z nich ustanowić biskupami. Natomiast inną bullą wydaną w tym samym roku, Honoriusz III pozwolił na pewne przywileje braciom pracującym na misjach. Zgodził się na „noszenie ubrania według miejscowego zwyczaju, zapuszczenie włosów i brody, posługiwanie się pieniędzmi”.
Franciszek, jak i większość jego towarzyszy, nie miał święceń kapłańskich. W związku z tym nauczanie braci mniejszych, zwłaszcza nie kleryków, nie mogło poruszać zagadnień ściśle doktrynalnych, lecz było raczej „nawoływaniem do pokuty i chwalenia Boga”. Sam fakt nawoływania do nawrócenia nie stawiał takich wymagań jak znajomość teologii czy łaciny. Franciszek dotarł do ludzi między innymi przez to, że posługiwał się językiem ludowym. „Był to prawdziwy dialog zbawienia, wyrażony w języku ludu – w romańskim – podejmowany na drogach, na placach i ostatecznie w kościołach”. Nie oznaczało to jednak, że między braćmi nie było miejsca na jakiś dyskurs naukowy. Pojawił się on, gdy do zakonu przyszli bracia wykształceni. Warto choćby wspomnieć świętego Antoniego z Padwy, czy Cezarego ze Spiry. Ich przybycie postawiło przed braćmi nowy dylemat – na ile mają wpleść w swe przepowiadanie zdobycze kultury. Klerykalizacja bowiem prowadziła do podjęcia studiów, między innymi po to, by bracia zaznajomili się z kunsztem oratorskim. Ci zaś, którzy nie byli kapłanami, musieli zadowolić się nawoływaniem do nawrócenia tak, jak pierwotnie czynili to bracia. Ogólnie można powiedzieć, że posługa przepowiadania powinna charakteryzować się pokorą, czyli tym, co w języku łacińskim nazwalibyśmy «minoritas». Dlatego Franciszek przestrzegał braci przed przywłaszczeniem sobie daru posługi słowa, a to mogło mieć miejsce, gdy ktoś szukał swej chwały. Miał upodobanie natomiast w tych, którzy nie szukali chwały i po wygłoszonym słowie oddalali się.
Minęło 800 lat a postawa i nauczanie św.Franciszka są wciąż aktualne.
– całe życie jest misją –
jak rozumiem te słowa…
co jest moją misją w życiu codziennym…
-głoszenie Słowa Bożego, Ewangelii
-uświęcenie pracy
-modlitwa wstawiennicza
-głoszenie pokoju bez oręża /siła argumentu a nie argument siły/
-nawoływanie do pokuty
-służba drugiemu człowiekowi
-być przykładem uczciwości i prawdy
-uwielbienie i dziękczynienie Bogu
DUCHOWOŚĆ MISYJNA w/g CZŁONKÓW FZŚ
Fragmenty:
-być dobrą żoną i matką;
-być wsparciem dla bliskich;
-być pomocnym w pracy;
-niesienie pomocy potrzebującym i chorym;
-posłuszeństwo Bogu i Przełożonym;
-być i trwać w Bogu i braterstwie;
-rozśmieszać i dawać radość innym;
-nawrócenie i dawanie przykładu i pomocy innym;
-szerzenie Dobrej Nowiny;
-pełnienie woli Bożej;
-dzielić się doświadczeniem wiary;
-być rzetelnym pracownikiem;
-być świadkiem Jezusa przez Miłość, Dobroć, Radość, Przebaczenie
…
PODARUJ CO MASZ, DLA KOGOŚ MOŻE TO BYĆ CENNIEJSZE NIŻ MYŚLISZ.
Napisz