J. R. Gohly OFM
MODLITWY FRANCISZKAŃSKIE – cz. III
WYKŁAD MODLITWY OJCZE NASZ
O, Najświętszy Ojcze nasz: Stwórco, Odkupicielu, Pocieszycielu i Zbawicielu
nasz.
Który jesteś w niebie: w aniołach i w świętych. Oświecasz ich, aby Cię poznali,
bo Ty, Panie, jesteś światłością. Rozpalasz ich, aby Cię kochali, bo Ty, Panie, jesteś
miłością. Zamieszkujesz w nich i napełniasz, aby ich uszczęśliwić, bo Ty, Panie,
jesteś dobrem najwyższym, wiecznym, od którego pochodzi wszelkie dobro, bez
którego nie ma żadnego dobra.
Święć się Imię Twoje: niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie, abyśmy poznali,
jaka jest szerokość Twoich dobrodziejstw, długość Twoich obietnic, wysokość
majestatu i głębokość sądów (por. Ef 3,18).
Przyjdź królestwo Twoje: abyś Ty królował w nas przez łaskę i doprowadził nas
do Twego królestwa, gdzie będziemy oglądać Cię bez zasłon, miłować doskonale i w
radosnym zjednoczeniu cieszyć się Tobą na wieki.
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi: abyśmy Cię kochali z całego serca
(por. Łk 10,27) zawsze o Tobie myśląc; z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc;
całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje, szukając we wszystkim
Twojej chwały i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze
duszy i ciała na służbę Twej miłości, a nie na co innego; i bliźnich naszych kochajmy
jak samych siebie (por. Mt 22,37.39), wszystkich pociągając według sił do Twojej
miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w nieszczęściu, i
nikomu nie dając żadnego zgorszenia (por. 2Kor 6,3).
Chleba naszego powszedniego: umiłowanego Syna Twego, Pana naszego
Jezusa Chrystusa, daj nam dzisiaj; na pamiątkę i dla zrozumienia, i uczczenia
miłości, którą nas darzył, oraz tego, co dla nas powiedział, uczynił i wycierpiał.
I odpuść nam nasze winy: przez Twoje niewysłowione miłosierdzie, przez moc
męki umiłowanego Syna Twego i przez zasługi, i wstawiennictwo Najświętszej
Dziewicy i wszystkich wybranych Twoich.
Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom: a czego nie odpuszczamy w
pełni, Ty, Panie, naucz nas w pełni odpuszczać, abyśmy dla Ciebie prawdziwie
kochali nieprzyjaciół i modlili się za nich pobożnie do Ciebie, nikomu złem za złe nie
oddając (Rz 12,17), i byśmy starali się w Tobie wszystkim służyć pomocą.
I nie wódź nas na pokuszenie: ukryte czy jawne, nagłe czy uporczywe.
Ale nas zbaw ode złego: przeszłego, obecnego i przyszłego.
Chwała Ojcu itd.
Okoliczności powstania
Modlitwa Pańska Ojcze nasz jest najbardziej znaną modlitwą Kościoła,
przekazaną w Ewangeliach przez samego Jezusa. Okoliczności ewangelijne dotyczące
tej modlitwy umieszcza w swoich relacjach ewangelista Łukasz (11, 2) i Mateusz (6,
9). Chociaż początkowo mogli ją odmawiać katechumeni dopiero po otrzymaniu
chrztu świętego, kiedy stali się w pełni dziećmi Bożymi, była to modlitwa najbardziej
znana i odmawiana od pierwszych wieków chrześcijaństwa. Nie dziwi więc fakt,
że odmawiał ją również sam Franciszek i jego naśladowcy. Pisma biograficzne
wspominają używanie tej modlitwy w życiu codziennym braci. Wspomina o tym
m.in. Bonawentura w Życiorysie większym św. Franciszka oraz Tomasz z Celano w
Życiorysie pierwszym:
„W owym czasie bracia prosili go, by ich nauczył modlić się, ponieważ chodząc
w prostocie ducha, nie umieli jeszcze kościelnego oficjum. On im powiedział: «Kiedy
się modlicie, mówcie: Ojcze nasz» (Łk 11,2 i Mt 6,9), a także: «Kłaniamy Ci się,
Chryste…».” (Życiorys pierwszy św. Franciszka, Tomasz z Celano, 45).
„Gdy zaś bracia prosili go, aby nauczył ich modlić się, powiedział: «gdy
będziecie się modlić, mówcie: Ojcze nasz (Łk 11,2) i Wielbimy Cię, Chryste…».”
(Bonawentura, Życiorys większy św. Franciszka, rozdz. IV 3, 2-4).
Podobnie jak to było i jest nadal we wspólnotach zakonnych, bracia odmawiali
święte oficjum – godziny kanoniczne z brewiarza. Franciszek również daje takie
wskazanie swoim braciom, ale jest świadomy, iż wielu z nich są prostymi ludźmi
i nie potrafią czytać czy w sytuacji wędrownego kaznodziejstwa, nie zawsze jest
możliwość posiadania przy sobie księgi brewiarzowej. Z tego powodu w Regule
zatwierdzonej zaleca, by bracia, którzy nie mają psałterza, zamiast modlitwy
brewiarzowej
dwadzieścia cztery Ojcze nasz za jutrznię, pięć za laudesy, po siedem za prymę,
tercję, sekstę i nonę, dwanaście za nieszpory, siedem za kompletę.” (Reguła
zatwierdzona, 3, 3-4). W Regule niezatwierdzonej to samo wskazanie jest jeszcze
bardziej rozbudowane o modlitwę ‘Wierzę w Boga’ i ‘Chwała Ojcu’: „Bracia nieklerycy
odmawiali
Ojcze
nasz:
„Bracia
niech odmawiają ‘Wierzę w Boga’ i dwadzieścia cztery ‘Ojcze nasz’ oraz ‘Chwała
Ojcu’ za jutrznię, za laudesy pięć; za prymę ‘Wierzę w Boga’ i siedem ‘Ojcze nasz’
oraz ‘Chwała Ojcu’; za tercję, sekstę i nonę po siedem i za nieszpory dwanaście;
za kompletę ‘Wierzę w Boga’ i siedem ‘Ojcze nasz’ oraz ‘Chwała Ojcu’.” (Reguła
niezatwierdzona, 3, 10). Także w Testamencie znajdziemy wspomnienie o
odmawianiu tej modlitwy Pańskiej: „Oficjum odmawialiśmy my, klerycy, jak inni
duchowni; nieklerycy odmawiali: Ojcze nasz (…).” (Testament, 18).
Modlitwa była również zalecana do odmawiania jako wynagrodzenie za
zaniedbania czy jako modlitwa za zmarłych. W Regule niezatwierdzonej dwukrotnie
w jednym rozdziale mówi o tym Biedaczyna: „I dla wynagrodzenia za uchybienia
i zaniedbania braci niech odmawiają co dzień „Zmiłuj się nade mną Boże” (Ps 51)
i „Ojcze nasz”. Za zmarłych braci niech odmawiają „Z głębokości” (Ps 130) i „Ojcze
nasz”, a nieco później czytamy: „za zmarłych siedem ‘Ojcze nasz’ oraz Wieczny
odpoczynek; i za uchybienia i zaniedbania braci codziennie siedem ‘Ojcze nasz’ (RN,
3, 6.10).
Źródła Franciszkańskie podają i inne świadectwa, mówiące o praktyce
odmawiania modlitwy Pańskiej, nie tylko o godzinach wyznaczonych przez oficjum,
ale o każdej godzinie dnia: „W tym czasie bracia, chodząc w prostocie wobec Boga i
w ufności wobec ludzi, zasłużyli na radość z boskiego objawienia. Zapaleni ogniem
Ducha Świętego nie tylko w oznaczonych godzinach, ale także każdej godziny, jako
że nie zajmowała ich troska ziemska i nie przyciskały starania o byt, pokornym
głosem na melodię ducha śpiewali Pater noster.” (Życiorys pierwszy, Tomasz z
Celano, 47). Druga redakcja Listu do wiernych, który jest często brany jako wskazania
do życia dla franciszkanów świeckich zawiera zalecenie Asyżanina do nieustannego
uwielbienia Boga i odmawiania tej modlitwy: „I wychwalajmy Go, i módlmy się w
dzień i w nocy (Ps 32, 4) mówiąc: Ojcze nasz, który jesteś w niebie (Mt 6, 9), bo
zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać (por. Łk 18, 1)” (2 LW 21). Nie ma
więc wątpliwości, że modlitwa Pańska była żywa we wspólnotach i codziennym życiu
naśladowców św. Franciszka.
Wykład
wprowadzenie naśladowców w jej ducha i zrozumienie (T. Słotwiński, Modlitwa
Pańska „Ojcze nasz”, [w] Głos św. Franciszka, Rok LI/1/2009, s. 10). Ze względu
na Jezusowe pochodzenie modlitwy, wiele osób podejmowało się jej wyjaśniania
i interpretacji, celem pogłębienia treści. Znane są z historii Kościoła rozważania
modlitwy
Pańskiej
dokonany
przez
modlitwy Pańskiej dokonane przez Tertuliana, Orygenesa, Cypriana czy Augustyna.
Franciszek wpisuje się w listę osób, które bardzo osobiście podchodziły do treści
odmawianej modlitwy.
Umiejscowienie przez biografów przekazu modlitwy Ojcze nasz w konkretnych
kontekstach
wykładu. Tomasz z Celano i Bonawentura mówią tylko o modlitwie Ojcze nasz.
Nie ma wątpliwości, że chodziło o samą modlitwę, a nie o parafrazę. Podobnie
będzie w regułach, czy innych wskazanych źródłach. Historycy nie podają żadnej
konkretnej daty napisania Wykładu modlitwy Ojcze nasz. Modlitwa znajduje się w
większości zbiorów rękopiśmiennych z XIV, XV i XVI w., co stanowi potwierdzenie
autentyczności jej pochodzenia od Franciszka z Asyżu (Pisma św. Franciszka
z Asyżu, Warszawa 1982, s. 253). Dodatkowo za franciszkowym autorstwem
przemawiają dodane do modlitwy Pańskiej przemyślenia charakterystyczne dla
Franciszka, czego potwierdzenie znajdziemy w innych pismach franciszkańskich.
Na podstawie analizy teksu i nagromadzenie w nim sporej ilości odniesień
do Ewangelii czy innych pism Nowego Testamentu, można wysunąć wniosek, że
Franciszek ułożył tę parafrazę w późniejszym okresie życia, kiedy już dobrze znał
Ewangelie i listy św. Pawła.
wydarzeń
nie
wskazuje
jednoznacznie
Budowa tekstu
Tytuł modlitwy św. Franciszka – Wykład modlitwy Ojcze nasz, wskazuje
na formę wyjaśnienia modlitwy Pańskiej, ale nim nie jest w ścisłym tego słowa
znaczeniu. Nie stanowi on komentarza do modlitwy. Należy go odebrać jako
parafrazę, pewnego rodzaju poszerzenie powszechnie znanej modlitwy. Wykład
jest krótkim w swej treści rozważaniem modlitwy Pańskiej. Ma raczej wymiar
praktyczny. Stanowi pomoc w analizie słów przekazanych przez Jezusa. Jest
interpretacją dokonaną przez Franciszka, co nie zawsze pokrywa się z innymi
znanymi komentarzami.
Franciszek opiera się na wersji modlitwy Pańskiej z Ewangelii św. Mateusza (6,
9-13). Przyjmuje tę formę modlitwy, dodając do każdego wezwania swoje własne
słowa, stanowiące ubogacenie tekstu ewangelijnego. Dzięki temu powstało dziesięć
wezwań, w których zawarto słowa modlitwy Pańskiej z rozważaniem dokonanym
przez samego Franciszka.
W większości wersetów modlitwa została przedstawiona w ten sposób, że na
początku każdego akapitu jest przytoczony fragment tekstu ewangelijnego, po
którym następuje wykład dodany przez Franciszka. Wyjątek stanowi werset pierwszy,
poprzedzony słowami „O, Najświętszy Ojcze nasz”. Nieco inaczej postąpiono w
wersecie szóstym, gdzie akapit co prawda rozpoczyna wezwanie ewangelijne –
„Chleba naszego powszedniego”. Po nim jednak został dodany pierwszy komentarz
– „umiłowanego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa”, a zaraz potem
autor wrócił do tekstu ewangelijnego – „daj nam dzisiaj” z dalszym rozważaniem. W
tym przypadku jedno wezwanie ewangelijne modlitwy Pańskiej zostało rozdzielone
wyjaśnieniem dodanym przez Franciszka.
Cały wykład koncentruje się wokół osoby Boga Ojca, od którego rozpoczyna
się modlitwa. Pierwszy i drugi werset modlitwy jest formą adresatywną modlitwy,
skierowaną do Ojca, który jest w niebie. Zakończeniem wykładu jest również
odwołanie do chwały Trójcy Świętej, poprzez dodanie inwokacji „Chwała Ojcu i
Synowi i Duchowi Świętemu”. Inwokacja Chwała Ojcu, „która przypieczętowuje
modlitwę Pańską wyraża lepiej niż jakiekolwiek słowa, że dla Franciszka modlenie
się oznacza nieustanne odwdzięczanie się za miłość, jaką otrzymaliśmy od
Ojca ‘najwyższego Dobra’” (Źródła Franciszkańskie, s. 354). Centralnym wersetem
jest akapit piąty odnoszący się do wypełnienia woli Boga – „Bądź wola Twoja”.
Analiza tekstu
O, najświętszy Ojcze nasz:
Stwórco, Odkupicielu, Pocieszycielu i Zbawicielu nasz.
Franciszek podobnie jak to uczynił w modlitwie uwielbienia Pana w każdym
kościele – „Wielbimy Cię, najświętszy Panie Jezu Chryste”, dodaje w parafrazie
modlitwy Pańskiej słowo „najświętszy”, podkreślając wielkości i świętości Ojca, do
którego kieruje słowa modlitwy: „O, najświętszy Ojcze nasz”. Nie potrafi powiedzieć
po prostu Ojcze, ale mając świadomość wielkości i świętości Boga, dodaje „O,
najświętszy Ojcze nasz”. Podobnie czyni Franciszek w Liście do wiernych, zwracając
się słowami: „O, jak chwalebna to rzecz mieć w niebie świętego i wielkiego Ojca!”
(1 LW 1, 11). Podkreśla w ten sposób wielkość Boga, zwracając na samym początku
modlitwy uwagę słuchacza na samą świętość Boga. Świętość Ojca jest tym, co od
Niego oddziela nas, którzy do świętości dopiero dążymy. Ta świętość Boga wyrażona
została przez Franciszka z pewnym zachwytem w sercu: „O, najświętszy Ojcze
nasz”. Z jednej strony Bóg jest dla Franciszka Bytem przekraczającym wszelką
ziemską rzeczywistość – transcendentnym. Z drugiej strony czymś znamiennym było
nazywanie przez niego Boga swoim Ojcem i prowadzenie z Nim pokornego dialogu.
Zwłaszcza po trudnej sytuacji z rodzonym ojcem – Pietro Bernardone, Franciszek na
placu przed pałacem biskupa Asyżu, Guido I, mówi do swojego ojca: „Aż do tej pory
nazywałem cię ojcem na ziemi, teraz zaś będę mógł bezpiecznie mówić: Ojcze nasz,
który jesteś w niebie (Mt 6, 9), w Tobie złożyłem wszelki skarb, wszelką ufność i
nadzieję” (Bonawentura, Życiorys większy św. Franciszka, 4, 4).
Po wyrażeniu formy adresatywnej, przedstawia cztery tytuły pochwalne Boga,
ukazujące każdą z poszczególnych osób Trójcy Świętej oraz Boga jako Pana historii
zbawienia: Stwórca, Odkupiciel, Pocieszyciel i Zbawiciel.
Bóg w rozumieniu Franciszka jest Stwórcą, który swoją mocą uczynił wszelkie
stworzenia na świecie, a swoją mądrością obdarzył świat takim pięknem i harmonią,
że wszystko wychwala Boga swego Stwórcę. Bóg, do którego modli się Franciszek
to Syn Boży, który jest Odkupicielem. Odkupiciel wykupił nas jednak nie za cenę
złota lub srebra, lecz za cenę krwi, którą przelał jako wynagrodzenie za nasze
grzechy, by wydobyć nas z ciemności grzechu i wprowadzić nas w wieczną światłość
(Durnati, s. 44). Kolejny wymieniony w modlitwie tytuł Ojca to Pocieszyciel, czyli
Duch Święty, który pochodzi od Ojca i Syna, i razem z Ojcem i Synem oświeca,
uświęca, ożywia, jednoczy człowieka. Pocieszyciel, który jest dawcą darów:
mądrości, rozumu, rady, męstwa, umiejętności, pobożności, bojaźni Bożej. Dzięki
Pocieszycielowi otrzymaliśmy „ducha przybrania za synów, w którym możemy
wołać „Abba, Ojcze!”” (Rz 8, 15). Franciszek rozbija w modlitwie dwa etapy historii
zbawienia, jakimi są Odkupienie i Zbawienie. Odkupienie dokonało się przez krzyż
i zmartwychwstanie Jezusa. Chrystus przyjdzie ponownie na końcu czasów jako
Zbawiciel, pełen chwały, jako sędzia świata.
Podobne ujęcie przez Franciszka Boga jako Stwórcy, Odkupiciela i Zbawiciela
znajdziemy w Regule niezatwierdzonej: „Nie miejmy więc innych tęsknot, innych
pragnień, innych przyjemności i radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela
naszego, jedynego prawdziwego Boga, który jest pełnią dobra, wszelkim dobrem,
który sam jeden jest dobry (por. Łk 18, 19)” (RN 23, 9).
Który jesteś w niebie:
w aniołach i w świętych.
Oświecasz ich, aby Cię poznali, bo Ty, Panie, jesteś światłością.
Rozpalasz ich, aby Cię kochali, bo Ty, Panie, jesteś miłością.
Zamieszkujesz w nich i napełniasz, aby ich uszczęśliwić, bo Ty, Panie, jesteś
dobrem najwyższym, wiecznym, od którego pochodzi wszelkie dobro, bez którego
nie ma żadnego dobra.
W różny sposób może być pojmowane niebo i obecność w nim Boga. Termin
niebo można odnieść do miejsca na nieboskłonie i w ten sposób Bóg obecny jest we
wszystkim, bo jest przyczyną wszelkiego bytu: „Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło
Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził” (Ps 8, 4). Bóg przebywa
nie tylko w tym określonym niebie, ale i w duszach sprawiedliwych: „Mieszkanie
moje będzie pośród nich, a Ja będę ich Bogiem, oni zaś będą moim ludem” (Ez 37,
27). Tradycja chrześcijańska nazywa niebem dusze sprawiedliwe. W takich duszach
mieszka Bóg jak w niebie. (T. Słotwiński, 3/2009, s. 8-9).
Dla Franciszka niebo jest w aniołach i świętych. Nie pojmuje nieba terytorialnie,
jako miejsce i przestrzeń, ale personalnie – „w aniołach i w świętych”, w których
w sposób pełny zamieszkuje Bóg, bo są istotami doskonałymi. Biedaczyna rozumie,
że Bóg zamieszkuje w tych, którzy otwierają się na Jego ducha, stąd zachęca
naśladowców, by otwierali swoje serca na panowanie w nim Boga: „Stąd Duch Pański
przebywający w wiernych swoich jest tym, który przyjmuje Najświętsze Ciało i
Krew Pana.” (Np. 1, 12).
W aniołach i świętych Ojciec jest światłością, miłością i dobrem. Ojciec jest
Światłością, która oświeca do poznania. Bóg jest światłością świata (J 8, 12), która
na świat przychodzi i oświeca każdego człowieka (J 1, 9). Wskazuje drogę, byśmy nie
kroczyli w ciemności – „Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie
miał światło życia” (J 8, 12). Zawarta w tym miejscu treść ma swoje odniesienie
do ewangelisty Jana, który w wielu miejscach swoich pism pisze o Bogu, który jest
światłością: „Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1, 5).
Drugie określenie mówi o Bogu, który jest Miłością i rozpala do kochania. Sam
Bóg nie zachował swojego Syna lecz ofiarował Go dla nas i za nas. Ten trwa w miłości,
kto zachowuje przykazania: „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie
miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja
będę go miłował i objawię mu siebie.” (J 14, 21). W swoich listach znowu św. Jan
bardzo wyraźnie pisze: „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4, 8).
Bóg w niebie jest Dobrem, które zamieszkuje i napełnia, aby uszczęśliwić. Przy
spotkaniu z bogatym młodzieńcem Jezus mówi: „’Czemu nazywasz Mnie dobrym?’
Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg.” (Łk 18, 19). Odniesienie do dobroci Boga
znajduje się wielokrotnie w pismach i modlitwach św. Franciszka. Bóg jest dobrem
najwyższym, wiecznym. Jest źródłem wszelkiego dobra. W wykładzie modlitwy Ojcze
nasz Franciszek parokrotnie podkreśla dobroć Boga: „jesteś dobrem najwyższym,
wiecznym, od którego pochodzi wszelkie dobro, bez którego nie ma żadnego dobra”.
Asyżanin dokonuje tu pewnego przeciwstawienia, mówiąc „wszelkie dobro – żadne
dobro”. Bóg jest dawcą wszelkich darów i od Niego pochodzi wszelkie dobro lub jego
brak. Podobne rozumienie dobra, jako daru Bożego ukazuje Biedaczyna w modlitwie
Uwielbienia Boga Najwyższego, czy w innych swoich tekstach: „Ty jesteś dobro,
wszelkie dobro, najwyższe dobro, Pan Bóg żywy i prawdziwy” (Uwielbienie Boga
Najwyższego).
Powinniśmy już teraz starać się, by niebo stawało się w nas. Możemy to czynić
za wskazaniem Franciszka z Reguły niezatwierdzonej, kiedy pozwalamy Bogu
zamieszkiwać w nas: „I przygotujmy w sobie zawsze mieszkanie i miejsce pobytu
Temu, który jest Panem Bogiem wszechmogącym, Ojcem i Synem, i Duchem
Świętym.” (1 Reg 22, 27).
Święć się Imię Twoje:
niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie, abyśmy poznali,
jaka jest szerokość Twoich dobrodziejstw,
długość Twoich obietnic,
wysokość majestatu
i głębokość sądów (por. Ef 3, 18).
To pierwsze wezwanie modlitwy Pańskiej, w której wyrażona zostaje prośba.
Chodzi w niej o rozpoznanie wielkości Boga. We wcześniejszym wersecie ukazany
został Bóg przekraczający ramy czasowe, ogarniający początek i koniec, dzieło
stworzenia świata i dzieło Zbawienia, Bóg, określony jako Stworzyciel, Odkupiciel,
Pocieszyciel i Zbawiciel. W bieżącym wersecie obraz Boga został równie mocno
rozbudowany, gdyż „Bóg przekracza wszelkie rozmiary ludzkiej wyobraźni” (Lehman,
s. 123). Wypowiadając słowa „Święć się Imię Twoje”, Franciszek pragnie poznać
Boga. Jest świadomy, iż sam z siebie nie jest w stanie tego uczynić, dlatego prosi
„niech zajaśnieje w nas poznanie Ciebie”. Potrzeba światła z nieba, które „rozjaśni
ciemności naszych serc”, jak modli się w innym miejscu Franciszek, by można
było bliżej poznać dary Boga. Formułę czterech wymienionych wymiarów jest
odniesieniem do listu św. Pawła do Efezjan, w którym pisze o „niezgłębionym
bogactwie Chrystusa” (Ef 3, 8): „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych
sercach; abyście w miłości wkorzenienie i ugruntowani, wraz ze wszystkimi
świętymi zdołali ogarnąć duchem, czym jest Szerokość, Długość, Wysokość i
Głębokość, i poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście
zostali napełnieni całą Pełnią Bożą” (Ef 3, 17-19).
Franciszek pragnie poznać Boga, by się w Nim rozmiłować i wzrastać w miłości
do Niego. Mówiąc o poznaniu Boga, Franciszek chciałby policzyć, zmierzyć, zważyć,
przeniknąć samego Boga. Ma odwagę zrobić rzecz niewykonalną. Bóg bowiem
przekracza wszelkie rozmiary ludzkiej wyobraźni. Dlatego nie wystarczy ujęcie
jednowymiarowe. Pragnąc poznać Imię Boga i Jego przymioty mówi: „szerokość
dobrodziejstw, długość obietnic, wysokość majestatu i głębokość sądów”. Użycie
pojęć określających jednostki miary: szerokość, długość, wysokość i głębokość,
mają ułatwić ogarnięcie „Nieogarnionego”, zgłębienie „Niezgłębionego”. W dalszej
części modlitwy uściśla o jakie poznanie mu chodzi. Pragnie zgłębić: „szerokość
dobrodziejstw” – niezrównanych, niepoliczonych łask i darów Boga, Jego
dobroci; „długość obietnic” – pełnych pociechy i nadziei, o których opowiada
historia zbawienia i przekazuje z pokolenia na pokolenie; „wysokość majestatu” –
Boża chwała przekraczająca wszelkie nasze wyobrażenia, którą nie sposób opisać;
oraz „głębokość sądów” – wyroków, będących często tak odmiennymi niż nasze
ludzkie oczekiwania, a jednocześnie prawe, bo oparte na Bożej sprawiedliwości i
miłosierdziu (Duranti, s. 46).
Biedaczyna pragnie przeniknąć i poznać Boga, aby móc lepiej Go uwielbiać i
wychwalać, adorować i wyrażać dziękczynienie. Pragnie wręcz zanurzyć się w Boskim
majestacie. Poznając wielkość Boga, odczytując ślady Jego obecności w świecie i
historii człowieka, włączając się w Jego plan zbawienia, jeszcze bardziej uwielbiamy
święte Imię Boga.
Przyjdź królestwo Twoje:
abyś Ty królował w nas przez łaskę
i doprowadził nas do Twego królestwa,
gdzie będziemy oglądać Cię bez zasłon,
miłować doskonale
i w radosnym zjednoczeniu
cieszyć się Tobą na wieki.
Jezus mówiąc o królestwie wyraźnie zaznaczył, że „Królestwo moje nie jest z
tego świata” (J 18, 36). Franciszek w wykładzie modlitwy Ojcze nasz już w drugim
zdaniu tego wezwania wyjaśnia, jakie królestwo ma na myśli. Nie ma mowy o
królestwie terytorialnym z władzą polityczną lub jakąkolwiek dominacją. Królestwo
Boże pojmuje w sensie duchowym, „abyś Ty królował w nas przez łaskę”. To Bóg,
który przez swoją łaskę jest obecny w nas, ma królować w sercu, umyśle, w całym
życiu. Przez łaskę ma zapanować w nas królestwo, które w prefacji na uroczystość
Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata zostało przedstawione jako „wieczne i
powszechne Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski,
królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju” (Mszał Rzymski, Prefacja nr 49).
„Przyjdź królestwo Twoje”, w którym pokonane zostaną wszelkie „Zwierzchności,
Władze i Moc” (1 Kor 15, 24), w którym pokonany zostanie wszelki nieprzyjaciel, jak
również „zostanie pokonana śmierć” (por. 1 Kor 15, 26). Bóg ma królować w nas na
ziemi. Królowanie Boga w naszym sercu i życiu, ma nas doprowadzić do królestwa
wiecznego.
Franciszek opisując królestwo niebieskie odwołuje się do kilku terminów
opisujących niebo. Będziemy oglądać Boga bez zasłon, miłować doskonale,
doświadczać radosnego zjednoczenia i szczęścia z przebywania z Bogiem. „Oglądać
Cię bez zasłon”, czyli jak pisze św. Paweł, który miał łaskę wglądu w tę niebieską
rzeczywistość – „twarzą w twarz” (1 Kor 13, 12), takim jakim jest. „Miłować
doskonale”, wszystkimi możliwymi zmysłami, co jeszcze głębiej Franciszek wyjaśnia
w następnym wersecie. „W radosnym zjednoczeniu”, czyli współuczestniczyć
w jedności z Bogiem. O tym pisze w swoim liście św. Jan: „głosimy wam życie
wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione – oznajmiamy wam, cośmy
ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami
współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i z jego Synem Jezusem Chrystusem.
Piszemy to w tym celu, aby nasza radość była pełna.” (1 J 1, 2-4). Ta pełnia radości,
o której pisze św. Jan będzie wtedy, kiedy – jak wyjaśnia Biedaczyna – będziemy
„cieszyć się Tobą na wieki”. Radość, która staje się rozkoszowaniem się Bogiem.
Zadziwiać może umiejętność Franciszka z Asyżu w opisywaniu nieba, by wyrazić
to, co „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało
pojąć” (1 Kor 2, 9). Opisując różnymi terminami niebo Asyżanin przybliża nam
Boże królestwo, o które prosimy w modlitwie Pańskiej, by zagościło już teraz w nas i
pozwoliło nam cieszyć się nim na wieki.
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi:
abyśmy Cię kochali z całego serca (por. Łk 10, 27) zawsze o Tobie myśląc;
z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc;
całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje,
szukając we wszystkim Twojej chwały
i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała
na służbę Twej miłości, a nie na co innego;
i bliźnich naszych kochajmy jak samych siebie (por. Mt 22, 37.39),
wszystkich pociągając według sił do Twojej miłości,
ciesząc się z dobra innych jak z własnego
i współczując w nieszczęściu,
i nikomu nie dając żadnego zgorszenia (por. 2 Kor 6, 3).
To wezwanie Wykładu modlitwy Ojcze nasz stanowi serce całej interpretacji
modlitwy i jest wezwaniem centralnym (Źródła Franciszkańskie, s. 353). Do tej pory
Franciszek skupiał się w rozważaniu modlitwy na przedstawieniu Boga i perspektywy
życia wiecznego. Od tego wezwania przechodzi do praktycznej strony życia (Lehmann,
s. 125). Mimo dosyć obszernego komentarza widzimy, że dla Franciszka realizacja
wezwania – „Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi”, jest niczym innym jak
realizacją fundamentalnego przykazania ewangelijnego miłości Boga i bliźniego:
„Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi, (…) abyśmy Cię kochali, (…) i
bliźnich naszych kochajmy”. Wola Boża objawia się w miłości, a ona się realizuje, gdy
miłujemy Boga oraz gdy miłujemy bliźniego.
Franciszek przywołuje w tym miejscu słowa Jezusa, zacytowane przez
wszystkich synoptyków, o największym przykazaniu miłości Boga i bliźniego (Mt 22,
37-40; Mk 12, 29-31; Łk 10, 27). Wystarczy zacytować tylko jedną wersję: „Będziesz
miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją
mocą i całym swoim umysłem: a swego bliźniego jak siebie samego” (Łk), by
zorientować się, że jak przystało na Franciszka, słowa ewangelijne rozbudował swoimi
dodatkami, dając konkretne wskazania realizacji miłości do Boga. Wsłuchując się w
rozważanie Biedaczyny z Asyżu słyszymy, iż nie wystarczy kochać Boga z całego serca,
z całej duszy, całym umysłem i ze wszystkich sił. Franciszek dodaje swoje
uzupełnienia: „zawsze o Tobie myśląc”, „zawsze za Tobą tęskniąc”, „ku Tobie
kierując wszystkie nasze intencje”, „szukając we wszystkim Twojej chwały”
oraz „obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała na służbę Twej miłości, a
nie na co innego”. W ten praktyczny sposób Franciszek realizuje miłość doskonałą do
Boga, angażując w to wszystkie siły cielesno-duchowe: serce, duszę, zmysły, umysł.
Uwagę
aby „zawsze”, „wszystko” i „we wszystkim” nasze czyny, siły, uczucia, czy zmysły były
skierowane na Bogu. Można by w tym miejscu powtórzyć wskazanie dane przez
Franciszka w Regule niezatwierdzonej, w której poleca by wszystkie siły spożytkować
dla Boga: „Nie miejmy więc innych tęsknot, innych pragnień, innych przyjemności i
radości oprócz Stwórcy i Odkupiciela, i Zbawiciela naszego, jedynego prawdziwego
Boga” (RN 23, 9).
Bardzo znamienne są słowa wyjaśniające niejako motywację potrzeby tak
doskonałej miłości człowieka do Boga – „na służbę Twej miłości, a nie na co innego”.
Wypełnienie woli Bożej, czyli w rozumieniu Franciszka miłość Boga wszystkimi
siłami i władzami duszy i ciała, ma być odpowiedzią na Boga, który jest miłością, i
który z miłości ofiarował siebie człowiekowi w Chrystusie i całym dziele Odkupienia
człowieka. Wszelki wysiłek naszej miłości ma być tylko konsekwencją i odpowiedzią
na Bożą miłość.
Nie można kochać Boga, bez realizacji tej miłości w codziennym życiu.
Konsekwencją całkowitego zwrócenia się ku Bogu jest bezwarunkowa gotowość do
służenia innym (T. Słotwiński, 6/2009, s. 7). Franciszek nie jest w swoim myśleniu
oderwany od ziemi i życia we wspólnocie z innymi. Dlatego, jak pierwsza część
rozważania dotyczącego realizacji woli Bożej dotyczy miłości Boga, w drugiej mówi
o miłości bliźniego. Samo przykazanie podane w Ewangelii jest w tym względzie
bardzo krótkie: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22, 39).
Po raz kolejny i typowy dla siebie Franciszek, do tekstu biblijnego dodaje konkretne
wskazania realizacji miłości bliźniego w praktyce: „wszystkich pociągając według
sił do Twojej miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w
nieszczęściu, i nikomu nie dając żadnego zgorszenia”. Prawdziwa miłość bliźniego
w rozumieniu Franciszka, to przyciągać wszystkich do Boga, który jest miłością.
Skoro sami zostaliśmy tą miłością pociągnięci, to powinniśmy robić wszystko, by
innych do miłości pociągać. Prawdziwa miłość bliźniego, to radość z dobra, które Bóg
rozważającego
modlitwę
Pańską
Franciszek
uczynił w drugim człowieku, jakby to było dobro w nas samych uczynione. Cieszyć się
dobrem drugiego, jego zdolnościami, talentami, osiągnięciami, bez zazdrości i żalu.
Prawdziwa miłość bliźniego, to cieszyć się radością drugiego, ale również umiejętność
współczucia w nieszczęściu. Prawdziwa miłość bliźniego, to towarzyszenie drugiemu
w jego trudach i przeciwnościach. Jak mówi przysłowie, radość z kimś podzielona jest
podwójną radością, cierpienie z kimś podzielone jest połową cierpienia.
Ostatnia fraza tego wezwania mówi o jeszcze innej formie miłości bliźniego.
Mamy nie tylko kochać, pociągać do miłości, cieszyć się lub smucić z innymi, ale
swoim własnym życiem nie dawać żadnego zgorszenia. Franciszek odwołuje się w tym
miejscu do Listu do Koryntian, w którym św. Paweł pisze, że okazujemy się sługami
Boga „nie dając nikomu sposobności do zgorszenia” (2 Kor 6, 3). W tym również
przejawia się Franciszkowa miłość bliźniego, aby wszystkich kochać, a przynajmniej
nie gorszyć własnym postępowaniem. „A jeśli ktoś nie chce kochać ich tak, jak siebie,
niech im przynajmniej nie wyrządza zła, lecz niech czyni im dobrze” (2LW 27), to
inny wydźwięk tego wskazania, znajdujący się w drugiej redakcji Listu do wiernych.
Powstrzymanie się od agresji jest również krokiem wiodącym do pokoju. Biedaczyna
daje wskazania swoim braciom, by nie dawali zgorszenia czy nie pobudzali do gniewu:
„Niech nikt z waszego powodu nie będzie pobudzony do gniewu albo zgorszony, lecz
wszyscy przez waszą łagodność będą doprowadzeni do pokoju, życzliwości i zgody.”
(3T 58).
W podjętych przez Franciszka refleksjach na temat miłości bliźniego bardzo
mocno widać duchowość św. Pawła. To w Liście do Rzymian Apostoł pisząc o
stosunku do braci, zaznacza podobne wskazania: „Niech nikt nie ma o sobie wyższego
mniemania, niż należy…”; „Miłość niech będzie bez obłudy! Miejcie wstręt do złego,
podążajcie za dobrem!”; „Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi,
którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach.” (Rz 12, 3.9.15-16).
O potrzebie miłości Boga i bliźniego Franciszek przypomina również w obu
redakcjach Listu do wiernych (1LW 1; 2LW 19). Zwłaszcza godny zacytowania w tym
kontekście jest fragment pierwszej redakcji Listu do wiernych: „Wszyscy, którzy
miłują Pana z całego serca, z całej duszy i umysłu, z całej mocy (por. Mk 12, 30) i
miłują bliźnich swoich jak siebie samych (por, Mt 22, 39), (…): O, jakże szczęśliwi i
błogosławieni są oni i one, gdy takie rzeczy czynią i w nich trwają, bo spocznie na
nich Duch Pański (por. Iz 11, 2), i uczyni u nich mieszkanie i miejsce pobytu (por.
J 14, 23), i są synami Ojca niebieskiego (por. Mt 5, 45), którego dzieła czynią, i sąoblubieńcami, braćmi i matkami Pana naszego Jezusa Chrystusa (por. Mt 12, 50).”
(1LW 1-7).
Prośba modlitwy Pańskiej „Bądź wola Twoja” jest oświadczeniem człowieka, że
pragnie jedności swej woli z wolą Bożą (T. Słotwiński, 6/2009, s. 9). Wolą Boga jest
natomiast zbawienie człowieka. Modląc się tymi słowami prosimy o życie doskonałą
miłością do Boga i drugiego człowieka.
Chleba naszego powszedniego:
umiłowanego Syna Twego, Pana naszego Jezusa Chrystusa,
daj nam dzisiaj;
na pamiątkę i dla zrozumienia, i uczczenia miłości, którą nas darzył,
oraz tego, co dla nas powiedział, uczynił i wycierpiał.
Słowami tymi rozpoczyna się druga część modlitwy Pańskiej. W pierwszej części
zajmowaliśmy się sprawami Boga Ojca, który jest w niebie, by uwielbione było
Jego Imię i wypełniała się Jego wola. W ostatnim wezwaniu pierwszej części powoli
zmieniało się ukierunkowanie uwagi z Boga na drugiego człowieka. W tej chwili
przechodzimy całkowicie do spraw ziemskich i codziennych: pokarmu, winy, pokusy i
złego.
Wezwanie zawiera prośbę o chleb powszedni. Jezus nie wyszczególnia o jaki
chleb chodzi. Można przyjąć dosłowne znaczenie słów i prośbę o chleb potrzebny
na stół, by zaspokoić głód ciała i zwykłą ludzką codzienną potrzebę zaspokojenia
głodu żołądka. Tej potrzeby codziennego chleba doświadczali także Franciszek i jego
naśladowcy. Chcąc żyć ewangelijnie, polecają się Bożej Opatrzności, nie zabezpieczają
chleb na jutro. Żyją z pracy swoich rąk i z tego co otrzymają jako zapłatę za swoją
pracę na polach. Biedaczyna zaleca, by w sytuacji braku pożywienia, bracia udawali
się do „stołu Pańskiego”, licząc, że Pan sam się o nich zatroszczy. „A kiedy nie dadzą
nam zapłaty za pracę, udajmy się do stołu Pańskiego i prośmy o jałmużnę od drzwi
do drzwi.” (Testament, 22).
Mimo ludzkiej potrzeby zaspokojenia głodu naszego ciała, nie należy tracić z
oczu Jezusowego nauczania mówiącego o Chlebie życia: „Ja jestem chleb życia. (…)
Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie
żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata.” (J 6, 48-51).
Chleb, który daje nam Jezus jest pokarmem, który ma nas przygotować do życia w
Królestwie niebieskim.
Franciszek, mimo iż sam doświadczał głodu i musiał udawać się do „stołu
Pańskiego”, w wykładzie modlitwy Ojcze nasz nie pozostawia miejsca na domysły
i przypuszczenia o jaki chleb chodzi. Prosząc w modlitwie o chleb wyjaśnia rodzaj
tego chleba. Wskazuje od razu na „umiłowanego Syna Twego, Pana naszego Jezusa
Chrystusa”. Jednym zdaniem dodanym do modlitwy Pańskiej, Biedaczyna wyjaśnia
treść całej mowy eucharystycznej Jezusa wypowiedzianej w Kafarnaum na temat
spożywania Ciała i Krwi Pańskiej (J 6, 22-71). Prośba o chleb powszedni jest zatem
prośbą o Chleb życia, którym jest sam Jezus: „Jam jest Chleb życia. Kto do mnie
przychodzi, nie będzie łaknął” (J 6, 35).
Chlebem, o który prosi Franciszek w modlitwie Pańskiej jest Najświętsze Ciało
i Krew Pańska, dla której ma tak wielki szacunek i uwielbienie, że już w pierwszym
napomnieniu pisze: „I jak ukazał się świętym apostołom w rzeczywistym ciele, tak
i teraz ukazuje się nam w świętym Chlebie. I jak oni swoim wzrokiem cielesnym
widzieli tylko Jego Ciało, lecz wierzyli, że jest Bogiem, ponieważ oglądali Go oczyma
ducha, ta i my, widząc chleb i wino oczyma cielesnymi, starajmy się dostrzegać i
wierzyć mocno, że jest to jego żywe i prawdziwe Najświętsze Ciało i Krew.” (Np. 1,
19-21).
Prośba o chleb powszedni odnosi się do dnia dzisiejszego. Z jednej strony
nie trzeba nam się martwić o przyszłość, ani nawet o jutro. Wystarczy, że tego
chleba będzie wystarczająco dzisiaj, ale wszystkim nam, uczniom Jezusowym i
Franciszkowym – „daj nam dzisiaj”. Wyrażenie określające czas – „dzisiaj”, ma
także inne głębokie znaczenie. Boże „dzisiaj” to czas, który jest ciągle aktualny, nigdy
nie mija, ale ciągle trwa (T. Słotwiński, 7-8/2009, s. 8). Prosząc „dzisiaj” o chleb
powszedni, czyli taki, który jest potrzebny, aby żyć, proszę o pokarm na wieczność.
Biedaczyna daje nam również wyjaśnienie, jakie jest uzasadnienie potrzeby
codziennego przyjmowania Chleba życia. Odnosi to do „miłości, którą nas darzył”
oraz do tego, co Jezus „dla nas powiedział, uczynił i wycierpiał”. Ujmuje w tym
wyrażeniu całą miłość Jezusa do człowieka, Jego nauczanie, wszystkie uczynione
dzieła, ale również podjętą dla nas odkupieńczą mękę na krzyżu. Można powiedzieć,
że Franciszkowi chodzi o podkreślenie wszystkich wymiarów Jezusowego życia i
postępowania, całej misji odkupienia: Jego uczucia, które miał do człowieka, słowa i
czyny, jak również podjętą ofiarę i cierpienie, uczynione z miłości do każdego
człowieka. Codzienne przyjmowanie tego Chleba Życia jakim jest Jezus, ma stanowić
pamiątkę, pozwalać nam lepiej zrozumieć, a przede wszystkim uczcić samego Boga,
który jest miłością. Ma to swoje odniesienie do Ostatniej Wieczerzy i słów Jezusa,
który mówi do apostołów – „Czyńcie to na moją pamiątką! (…) Ilekroć bowiem
spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie” (por. 1
Kor 11, 23-26). Ponawianie tej ofiary jest przypominaniem męki Chrystusa i pozwala
na większe zrozumienie dzieła odkupienia. Im bardziej rozumiemy, tym większy w
nas szacunek do tych tajemnic. „Z pamięci i rozumienia wyrastają cześć i
uwielbienie, którego tak często brakuje.” (Lehmann, s. 131). Dlatego Franciszek
dosyć stanowczo pisze do całego Zakonu słowa: „Człowiek bowiem gardzi, bezcześci i
depcze Baranka Bożego, gdy, jak mówi Apostoł, nie rozróżniając (1 Kor 11, 29) i nie
odróżniając świętego Chleba Chrystusowego od innych pokarmów lub rzeczy albo
spożywa niegodny, albo także, chociaż byłby godny, spożywa na próżno i
niegodnie, ponieważ Pan mówi przez proroka: Przeklęty człowiek, który spełnia
dzieło Boże zdradliwie (por. Jr 48, 10).” (List do całego Zakonu, 19).
Postawa uwielbienia do chleba eucharystycznego widoczna była u Franciszka w
jego szacunku do kapłanów, którzy sprawują, „przyjmują i oni tylko innym udzielają”
(Testament, 10) Ciało i Krew Chrystusa oraz w trosce o miejsca przechowywania
Najświętszego Sakramentu, czy sprawowania Eucharystii: „Niech więc wszyscy
szafarze tych najświętszych tajemnic, zwłaszcza ci, którzy to czynią bez szacunku,
zastanowią się, jak liche są kielichy, korporały i obrusy, które służą do ofiary Ciała
i Krwi Jego. (…) I gdziekolwiek Najświętsze Ciało Pan naszego Jezusa Chrystusa
byłoby niegodnie umieszczone i zostawione, należy je z takiego miejsca zabrać i
złożyć w miejscu godnym i zabezpieczyć.” (1 Listo do duchownych, 4.11).
Prośba o chleb powszedni jest dla Franciszka okazją do pamięci o codziennym
sprawowaniu Eucharystii i przyjmowaniu Ciała Pańskiego. Pozwala to nie tylko
pamiętać o Jezusie, ale głównie jest okazją do uwielbienia Boga za Jego umiłowanego
Syna Jezusa Chrystusa, który codziennie na ołtarzu Eucharystii ofiarowuje się za nas
z miłości.
I odpuść nam nasze winy:
przez Twoje niewysłowione miłosierdzie,
przez moc męki umiłowanego Syna Twego
i przez zasługi, i wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy
i wszystkich wybranych Twoich.
Kolejne wezwanie wykładu modlitwy Ojcze nasz odnosi się do przebaczenia
win. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i dłużnikami wobec Boga. Sam św. Franciszek
wracając wspomnieniami do młodości, określa ten okres słowami „Mnie, bratu
Franciszkowi, Pan dał tak rozpocząć życie pokuty: gdy byłem w grzechach (…)”
(Testament, 1). Tomasz z Celano wkłada w usta Franciszka słowa wypowiedziane
do jednego z braci, który zapytał Biedaczynę: „’Ojcze, co sądzisz sam o sobie?’
Odpowiedział: ‘Wydaję się sobie największym grzesznikiem’.” (Życiorys drugi, 123).
W tym miejscu rozważania Franciszek wprowadza pewną gradację wybaczenia
win. Ucieka się przede wszystkim do Bożego miłosierdzia, które stawia na pierwszym
miejscu – „przez Twoje niewysłowione miłosierdzie”. Biedaczyna wie, jak bardzo
Bóg umiłował świat, że posłał swojego Syna, by ocalił to, co zginęło. W Ewangeliach
znajdziemy wiele przykładów Bożego miłosierdzia, które znał także Franciszek z
Liturgii Słowa: poszukiwanie zaginionej owcy (Mt 18, 12-14), miłość ojca do syna
marnotrawnego (Łk 15, 11-32), radość z grzesznika, który się nawraca (Łk 15, 10),
zaparcie się Piotra (J 18, 25-27) i niemało innych sytuacji, w których Bóg wybacza
człowiekowi. Franciszek wie, że przebaczenie jest wyrazem Bożego miłosierdzia.
To Bóg jest dawcą wszelkiego przebaczenia: „w którym jest wszelkie przebaczenie,
wszelka łaska, wszelka chwała dla wszystkich pokutników i sprawiedliwych” (1 Reg
23, 9).
Na drugim miejscu, jako motyw odpuszczenia win Franciszek przywołuje „moc
męki umiłowanego Syna Twego”, który był posłuszny swemu Ojcu aż do śmierci
krzyżowej. Prorok Izajasz w pieśni o cierpiącym Słudze Jahwe mówi: „Lecz On
był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta
zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5). Przywołać
możemy w tym miejscu scenę uzdrowienia chromego przez apostoła Piotra: „Nie
mam srebra ani złota – powiedział Piotr – ale co mam, to ci daję: W Imię Jezusa
Chrystusa Nazarejczyka, chodź! (…) I przez wiarę w Jego imię temu człowiekowi,
którego widzicie i którego znacie, imię to przywróciło siły” (Dz 3, 6.16). Franciszek
w Napomnieniach podkreśla owocność męki Chrystusowej: „Bracia, spoglądajmy
na dobrego Pasterza, który dla zbawienia swych owiec wycierpiał mękę krzyżową”
(Np 6, 1).
Kolejne miejsce po Bożym miłosierdziu i mocy męki Jezusowej, Franciszek daje
Maryi, odwołując się do Jej zasług i wstawiennictwa, i nazywając ją Najświętszą
Dziewicą. Na końcu przywołuje także „wszystkich wybranych Twoich”, a zatem
wszystkich świętych w niebie. Wie, że zasługi Maryi i świętych, ich miłość doskonała i
świętość, dzięki której przebywają w niebie, przewyższają nasze słabości i grzechy.
Te trzy motywy: Boże miłosierdzie, męka Jezusowa oraz zasługi i wstawiennictwo
Maryi i świętych są wystarczającym powodem, by prosić Ojca o odpuszczenie naszych
win. Kultura miłosierdzia wymaga jednak, by prosząc Boga o miłosierdzie nad nami,
okazywać miłosierdzie względem drugiego człowieka. Stąd ciąg dalszy modlitwy
Pańskiej odnosi się do przebaczenia pomiędzy ludźmi.
Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom:
a czego nie odpuszczamy w pełni, Ty, Panie, naucz nas w pełni odpuszczać,
abyśmy dla Ciebie prawdziwie kochali nieprzyjaciół
i modlili się za nich pobożnie do Ciebie,
nikomu złem za złe nie oddając (Rz 12, 17),
i byśmy starali się w Tobie wszystkim służyć pomocą.
Doświadczenie Bożego miłosierdzia jest uwarunkowane naszym miłosierdziem
względem drugiego człowieka. Postępowanie typowo ewangelijne. Jezus wyjaśniając
uczniom modlitwę Pańską sam zaznacza: „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich
przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie
ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień” (Mt 6, 14-15).
Wskazanie o takim samym znaczeniu znajdziemy w wielu miejsca, jak np. w
przypowieści o nielitościwym dłużniku: „Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski,
jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu” (Mt 11, 35). Tylko ten, kto
jest miłosierny, dostąpi miłosierdzia. Jest to jedyne w całej modlitwie Ojcze nasz
zadanie, które stoi całkowicie po stronie człowieka. Wszelkie pozostałe działania
są po stronie Boga: „święć się Imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje, bądź wola
Twoja”, „chleba (…) daj”, „odpuść nam”, „nie wódź nas”, „ale nas zbaw”. Tylko to
jedno wezwanie odnosi się do człowieka i jest niejako naszym zobowiązaniem: „jako
i my odpuszczamy”! Słowa te nie są wyrażone w formie warunkowej, czy w trybie
przypuszczającym. Nie można więc nie odpuścić winowajcom, jeżeli chcemy liczyć na
Boże miłosierdzie i odpuszczenie naszych win. Wszyscy powinniśmy w tym miejscu
odmawiania modlitwy Pańskiej ‘ugryźć się w język’ i zrobić sobie solidny rachunek
sumienia, by odpowiedzieć na pytanie – jak jest z odpuszczaniem win naszym
winowajcom?
Franciszek jest świadomy z jakim trudem przychodzi człowiekowi wybaczyć, i
że czasami nie potrafimy wybaczyć całkowicie. Wie, że człowiek nie zawsze jest w
stanie sam z siebie przebaczyć, dlatego prosi w modlitwie Pańskiej: „a czego nie
odpuszczamy w pełni, Ty, Panie, naucz nas w pełni odpuszczać”.
Wezwanie to jest kontynuacją myśli zawartej we wcześniejszych słowach wykładu
modlitwy Ojcze nasz, odnoszących się do wypełnienia woli Bożej. Tam rozważanie
koncentrowało się wokół miłości bliźniego. W tym miejscu Biedaczyna mówiąc
o winowajcach ma na myśli głównie miłość do nieprzyjaciół. To nieprzyjaciele są
naszymi winowajcami, którym mamy wybaczać. Również tutaj Franciszek dokładnie
precyzuje postawę, jaką powinniśmy wobec nich przyjąć: „abyśmy dla Ciebie
prawdziwie kochali nieprzyjaciół i modlili się za nich pobożnie do Ciebie, nikomu
złem za złe nie oddając (Rz 12, 17), i byśmy starali się w Tobie wszystkim służyć
pomocą”.
Dwa pierwsze wskazania mają swoje odniesienie do Ewangelii, gdzie miłość do
nieprzyjaciół jest mocno podkreślana: „A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych
nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5, 44). Franciszek,
jak to już wielokrotnie było w innych miejscach, precyzuje podane zadania. Miłość
nieprzyjaciół ma być ze względu na Boga i prawdziwa: „dla Ciebie prawdziwie
kochali nieprzyjaciół”, a modlitwa ma być pobożna: „modlili się za nich pobożnie”.
Kolejne dwa wskazania mają swoje źródło w Liście do Rzymian: „Nikomu złem za złe
nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi!” (Rz 12, 17).
Ciekawie została w tym wezwaniu wyrażona Franciszkowa pedagogika
postępowania wobec nieprzyjaciół. Ze względu na miłość Bożą należy najpierw
ich pokochać. Kolejnym krokiem jest modlitwa za nieprzyjaciół. Następnie,
powstrzymując się od wszelkiej chęci do zemsty i odwetu (Lehmann, s. 134), należy
służyć pomocą we wszystkim, ze względu na Boga.
W całym omawianym wezwaniu bardzo mocno podkreślony został Bóg, który
dla Franciszka jest sprawcą wszystkiego i ‘w którym’ wszystko ma rację istnienia.
Czterokrotnie odwołuje się do Boga modląc się słowami: „Ty, Panie” – kiedy prosi,
by nauczył przebaczać; „dla Ciebie” – gdy jest mowa o kochaniu nieprzyjaciół; „do
Ciebie” – mówiąc o modlitwie oraz „w Tobie” – kiedy mówi o służbie nieprzyjaciołom.
Im trudniejsza jest sprawa, a taką wydaje się być miłość nieprzyjaciół i konieczność
odpuszczenia winowajcom, tam bardziej potrzebny jest Bóg, który jest miłością.
Franciszek mógł spokojnie takie słowa rozważania umieścić w wykładzie
modlitwy Pańskiej, bo sam czując się grzesznikiem i doświadczając Bożego
miłosierdzia, był dla braci przykładem człowieka wybaczającego innym. Biograf
Biedaczyny umieszcza w życiorysie Franciszka słowa modlitwy za jego przyczyną:
„Ojcze najświętszy, co kochałeś grzeszników, prosimy, wspomagaj grzesznych ludzi,
a tych, których widzisz leżących mizernie w brudach występków, racz miłosiernie
podnieść swoim chwalebnym wstawiennictwem.” (1 Cel, 83).
I nie wódź nas na pokuszenie:
ukryte czy jawne,
nagłe czy uporczywe.
Naturalną konsekwencją poprzednich próśb o odpuszczenie naszych win i
przebaczenie winowajcom, jest prośba modlitwy Pańskiej: „I nie wódź nas na
pokuszenie”. Ma ona pomóc nam w pozostaniu wiernym Bogu. Nie dopuść, abyśmy
kiedykolwiek przez grzech i jakąkolwiek pokusę oddalili się od Ciebie. Pomóż nam
pozostać wiernymi Tobie. Prośba ta wyraża intencję, by Bóg tak nas prowadził, byśmy
nie ulegli pokusie. Wzorem dla nas może być sam Chrystus, który także doświadczał
kuszenia na pustyni, ale nie poddał się pokusie (Mt 4, 1-11).
Często prośba ta mylona jest z pojmowaniem, że to Bóg człowieka kusi. Rozwiewa
te wątpliwości św. Jakub, który pisze: „Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie,
gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez
Pana tym, którzy go miłują. Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi.
Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu, ani też nikogo nie kusi. To własna
pożądliwość wystawia każdego na pokusę i nęci. Następnie pożądliwość, gdy
pocznie, rodzi grzech, a skoro grzech dojrzeje, przynosi śmierć.” (Jk 1, 12-15).
Franciszek jest świadomy różnorodności pokus wokół siebie i nas. Biografowie
opisują wątek bardzo ciężkiej pokusy duchowej i sposób jej przezwyciężenia przy
pomocy łaski Bożej. „W pewnym okresie spadła na świętego Ojca bardzo ciężka
pokusa duchowa. (…) W ten sposób był osaczony przez wiele lat, aż oto pewnego
dnia, modląc się u Świętej Maryi z Porcjunkuli, usłyszał w duchu głos: „Franciszku,
jeżeli masz wiarę jak ziarnko gorczyczne, to powiesz górze, żeby się przeniosła,
a przeniesie się”. Święty odpowiedział: „Panie, co to za góra, którą mógłbym
przenieść?” I ponownie usłyszał: „Górą jest twoja pokusa”. A on, płacząc,
odrzekł: „Panie, niech mi się stanie tak, jak powiedziałeś!” Natychmiast odeszła
precz wszelka pokusa. Poczuł się wolny i całkowicie wewnętrznie spokojny.” (2 Cel,
115).
Chcąc chronić się przed wszelkimi pokusami, Biedaczyna opisuje je czterema
wyrażeniami, w dwóch przeciwstawnych sobie zestawach: ukryte – jawne, nagłe
– uporczywe. Moglibyśmy innym językiem powiedzieć, że chodzi o pokusy
niezauważalne i dostrzegalne, nieprzewidziane i uciążliwe. Obojętnie, jakie synonimy
w tym miejscu użyjemy, chodzi o wszelkie rodzaje pokus, których doświadczamy w
życiu.
Patrząc na życie Franciszka i jego staranie o wierność Bogu, świętemu ubóstwu
i zachowywaniu świętej Ewangelii, słowa te ujmują prośbę o zachowanie przed
sprzeniewierzeniem się swojemu powołaniu. Parafrazując pierwszą modlitwę
Biedaczyny z Asyżu można by wyrazić to słowami: spraw Panie, bym nie zatracił
prawdziwej wiary, by nie zachwiała się moja nadzieja i by miłość nie stała się mniej
doskonała.
Ale nas zbaw ode złego:
przeszłego, obecnego i przyszłego.
Ostatnia prośba modlitwy Pańskiej dotyczy zachowania od złego. Złem jest
pokusa, której ulegamy oraz grzech, będący tego konsekwencją. Dlatego życie
chrześcijanina staje się nieustanną walką. Złem, od którego ma nas zachować Ojciec,
jest także szatan, próbujący człowieka sprowadzić na manowce. To zło to anioł
ciemności, nieprzyjaciel zasiewający kąkol pomiędzy ziarno dobra, aby ono nie
wydawało plonów. Jest nim książę tego zepsutego świata, kłamca próbujący odwieść
człowieka od Boga.
Prośbę o zachowanie od zła Franciszek rozciąga na całą historię ludzkości,
wspominając przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Zły był przyczyną upadku
pierwszych ludzi w raju i to jest zło czasu przeszłego. W teraźniejszości jesteśmy
ustawicznie narażeni na zło tego świata i to jest zło obecne. Nie unikniemy walki z
szatanem w przyszłości, dlatego już dzisiaj prosimy: „ale nas zbaw ode złego (…)
przyszłego”. Powtarzamy w tym miejscu słowa modlitwy Jezusa wypowiedzianej do
Ojca za uczniów: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego”
(J 17, 15). „Niech Bóg nas wybawi od winy dawnej i popełnionej; niech nas uwolni
od obecnego uwikłania w zło i ustrzeże nas przez złem na przyszłość” (Lehmann, s.
137).
Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu, jak była na początku, teraz i
zawsze, i na wieki wieków. Amen.
Wykład modlitwy Ojcze nasz kończy się wezwaniem Trójcy Świętej – Ojca, Syna i
Ducha Świętego. Jest to klamra spinająca całą modlitwę uwielbienia Boga obecnego w
trzech osobach boskich.
Analizując rozważanie Franciszka nad modlitwą Pańską zauważamy jak bardzo
dogłębnie i wieloaspektowo Biedaczyna wniknął w jej treść. Nie była to dla niego tylko
i wyłącznie modlitwa odmawiana sporadycznie, ale codziennie przeżywana rozmowa
z Ojcem, który jest w niebie. Ma ona w swej treści i komentarzu zarówno odniesienie
do Boga: Jego chwały, Jego królestwa, Jego woli, ale również Jego Chleba, Jego
wybaczenia, Jego próby oraz Jego chwały rozciągającej się na cały wszechświat we
wszystkich jego wymiarach. Znajdziemy w niej również odniesienia do drugiego
człowieka, bo miłość do Boga musi nas otwierać na miłość do drugiego człowieka –
bliźniego, ale i nieprzyjaciela. Tylko Duch Święty mógł natchnąć Biedaczynę z Asyżu
by przeniknąć dogłębnie i wydobyć takie bogactwo ze słów wypowiedzianych przez
samego Jezusa.
Wnioski praktyczne
Franciszek opiera swoją duchowość na fundamencie ewangelijnym i uczy
najpierw tego, co przekazał nam Jezus. Dopiero potem pozwala sobie na własne
wersje modlitwy i na modlitwę wypływającą z jego wnętrza.
Zadziwia wielka znajomość przez Franciszka Pisma Świętego. W wykładzie
modlitwy Ojcze nasz jest wiele odniesień do tekstów ewangelijnych, ale i listów
św. Pawła. Biedaczyna musiał znać te teksty z uczestnictwa w Liturgii Słowa, bądź
samemu czytając Nowy Testament i żyjąc tymi słowami na co dzień.
Pragnie zrozumieć słowa modlitwy, które wypowiada przed Bogiem, dlatego
dokonuje parafrazy modlitwy Pańskiej, aby naśladowcy potrafili zrozumieć głębię jej
treści.
Kto odmawia modlitwę Ojcze nasz, nie tylko uwielbia Boga, szerzy Jego królestwo
i wypełnia Jego wolę, ale również musi pamiętać o drugim człowieku. Aby być
synem Ojca, należy również być bratem dla brata. Mówiąc do Boga ‘Ojcze’, muszę
ludziom mówić ‘bracie’ (T. Słotwiński OFM, O najświętszy Ojcze nasz, [w] Głos św.
Franciszka, 2/LI/2009, s. 9).
Modlitwa Ojcze nasz może być używana, zgodnie z zaleceniem Franciszka, jako
wynagrodzenie za zaniedbania, modlitwa za zmarłych, modlitwa na uświecenie każdej
godziny dnia oraz nieustanne uwielbienie Boga o każdej porze dnia.
Jako ćwiczenie dla grupy można zrobić ćwiczenie, by każdy w ciągu kilku minut
refleksji zatrzymał się na jednym wezwaniem modlitwy Pańskiej i do wybranego dla
siebie czy wylosowanego fragmentu dopisał swoją interpretację. W ten sposób można
stworzyć nową wersję medytacji nad modlitwą Pańską Ojcze nasz.
***
Podczas spotkania grupy Franciszkańskiego Zakonu Świeckich 15.03.2013 r.,
kiedy pochylano się nad analizą wykładu modlitwy Ojcze nasz dokonanego przez św.
Franciszka, powstał nasz własny wykład modlitwy Pańskiej Ojcze nasz, dokonany
przez braci i siostry Trzeciego Zakonu św. Franciszka:
Ojcze nasz:
który wszystko stworzyłeś i wszystko przenikasz; Ojcze nasz, który w mnogości
i różnorodności stworzenia nie zapominasz o mnie. Bądź moim Ojcem.
Któryś jest w niebie:
Boże obecny we wszystkim co nas otacza; nieograniczony i niepojęty; wierzę,
że Ty jesteś nie tylko w niebie, ale i we mnie, w moim sercu, myślach i wszystkim co
czuję;
Święć się Imię Twoje:
Bądź uwielbiany, bądź wywyższony, bądź rozgłoszony na całym świecie, w
każdym sercu; niech Imię Twoje króluje wszędzie;
Przyjdź królestwo Twoje:
W niebie i na ziemi i wokół nas; w duszach naszych dzięki łasce Twojej; jako
miłość doskonała;
Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi:
Panie, Ty wiesz, że ja wszystko zrobiłabym inaczej, ale Ty wiesz jak jest dobrze i
niech mi się stanie według Twojej woli;
Chleba naszego powszedniego:
Na pamiątkę zrozumienia męki, cierpienia Pana Jezusa Chrystusa, który
cierpiał za moje grzechy;
Daj nam dzisiaj:
Abyśmy nie zajmowali się przeszłością, ani nie troszczyli się o przyszłość, lecz w
chwili obecnej trwali przy Tobie Panie;
I odpuść nam nasze winy:
Przebacz nam i naucz nas przebaczać innym i nie nosić w sobie żadnej urazy;
Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom:
Tym, którzy nas prześladują, źle o nas myślą; wszystkim, którzy nas
kiedykolwiek skrzywdzili; tak nam dopomóż Panie Boże i uczyń nas ludźmi
wolnymi od przemocy i chęci odwetu;
I nie wódź nas na pokuszenie:
Proszę Cię Boże, abyś uwolnił mnie od natarczywych pokus i pomógł mi w ich
zwalczaniu; pomóż z miłości do Ciebie Boga i z łaską od Ciebie wszelkich pokus
unikać;
Ale nas zbaw ode złego:
Uwolnij nas od złego ducha, od chorób, złych myśli, nienawiści – wczoraj, dziś i
jutro;
Amen:
Wykorzystane źródła z literatury:
Pisma św. Franciszka z Asyżu, Warszawa 1982;
Święci Franciszek i Klara z Asyżu. Pisma, wyd. łac.-pol., Kraków-Warszawa
2002;
Źródła franciszkańskie, Kraków 2005;
Leonhard Lehmann OFMCap, Św. Franciszek mistrz modlitwy, Kraków 2003;
Samuele Duranti, Preghiere di Francesco d’Assisi, Assisi 1995;
Gerard Pieter Freeman, Hans Sevenhoven, Testament św. Franciszka. Komentarz
duchowy, Kraków 2009.
Tadeusz Słotwiński OFM, Głos św. Franciszka, nr 1-12/2009, artykuł przewodni
każdego numeru na temat Wykładu modlitwy Ojcze nasz.
Napisz