Materiały ze spotkania: Duchowość franciszkańska z 30.04.2012.

Opracowanie i przedstawienie: s. Mirka na podstawie różnych stron franciszkańskich.

Wszyscy ludzie w życiu powszednim posługują się umownymi znakami , skrótami ułatwiającymi komunikację w kontaktach międzyludzkich.

Istnieją znaki np.: drogowe, BHP, interpunkcyjne, biblijne…

 

Jednym ze znaków graficznych ogólnie stosowanym o wymownym znaczeniu jest drzewo.

Często służy nam do zobrazowania np.:

-powiązań rodzinnych-drzewo genealogiczne;

-jako symbol wzrostu i owocowania np.: wiedzy-wiary.

Drzewem posłużyli się również franciszkanie do pokazania jak z wiary jednej osoby tj. św.Franciszka powstały 3-zakony.

Widocznym znakiem jakim posługują się następcy św.Franciszka jest Herb

Przedstawia dwie skrzyżowane ręce: jedna obnażona – Chrystusa, druga ubrana w habit – św. Franciszka, razem obejmujące krzyż, /świat/.

Otwarte dłonie są symbolem otwarcia się na innych, a wzniesione do góry świadczą o ciągłym wołaniu do Pana, stygmaty wyrażają pragnienie upodobnienia się do Chrystusa za przykładem św.Franciszka.

Znak ten wyraża ideę i cel duchowości franciszkańskiej – upodabnianie się do Chrystusa czyli proces całego życia.

U dołu herbu często znajduje się także hasło: „pokój i dobro”.

Pokój i Dobro! Motto, myśl bardzo prosta, która głosi radość i pogodę ducha. Autentyczne przesłanie ewangeliczne. A serdeczny uścisk dłoni św. Franciszka to pozdrowienie bogate radością i treścią.

Skąd wzięło się tradycyjne franciszkańskie pozdrowienie Pokój i Dobro? Wśród studiujących franciszkanizm kwestia ta jest bardzo mocno dyskutowana i być może nigdy nie dowiemy się dokładnie kiedy wymyślono to – tak bardzo wyraziste i udane – pozdrowienie.

Pozdrowienie „Pokój i Dobro” jest formułą bardzo starą, udokumentowaną w literaturze ludów starożytnego Środkowego Wschodu począwszy od drugiego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa. Wielokrotnie była ona używana w rozmaitych codziennych relacjach międzyludzkich oraz często jako nagłówek w korespondencji prowadzonej przez Asyryjczyków, Babilończyków, Egipcjan i innych przedstawicieli narodów tego regionu.

W Piśmie św.czytamy:

Jezus ukazując się swoim uczniom (Łk 24, 36) pozdrowił ich mówiąc: Pokój wam!. Podobne pozdrowienie znajdujemy w ewangelii św. Jana (20, 21. 26). W listach św. Piotra i św. Jana oraz w prawie wszystkich listach św. Pawła również znajdujemy pozdrowienie lub życzenie pokoju. Można powiedzieć, że Apostoł Narodów odkrył sekret szczęśliwego ludzkiego współżycia, kiedy pisząc do Rzymian (12, 18), Koryntian (1 Kor 7, 15; 2 Kor 13, 11) i Tesaloniczan (1 Tes 5, 13) poleca im żyć w pokoju. Także Piotr w swoim drugim liście (3, 14) prosił chrześcijan, aby pozostali nieskazitelni w pokoju.

Inne źródło tego hasła znajdujemy w Księdze Izajasza (52, 7): „Jakże są pożądane kroki posłańca na szczytach górskich, który nam ogłasza pokój, zwiastuje szczęście, obwieszcza zbawienie„. W łacińskim przekładzie tych słów jest powiedziane: „Jakże pełne wdzięku są nogi głosiciela pokoju, zwiastuna dobra„. Św. Paweł cytuje ten tekst w Liście do Rzymian (10, 15) w formie skróconej: „Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobra nowinę”.

 

W epoce pełni czasów (Ga 4, 4) również dwumian pokój-dobro otrzymuje pełnię swego znaczenia. Tak wiele wartości łączy się w jednej i tej samej Osobie: Pokój i Dobro są Chrystusem. Chrystus jest naszym pokojem – ogłasza św. Paweł w Liście do Efezjan (2, 14). Jest naszym pokojem, ponieważ ofiarował nam pokój z Bogiem; ponieważ dokonał wzajemnego pojednania między ludźmi obalając mury odrzucenia, niechęci i wrogości, które ich trzymały z daleka od siebie; ponieważ przez krew swego krzyża pojednał wszystko, to, co na ziemi, i to, co w niebiosach (Kol 1, 20).

Pozdrowienie pokój i dobro w ustach chrześcijanina streszcza zatem w sobie wszystkie dobra odkupienia.

A skąd słowa „Pokój i Dobro” u św. Franciszka ? -U św. Franciszka rozmiłowanego i w Ewangelii i otaczającym go świecie gdzie wszystko mówiło mu o dobru stworzonym przez Boga Rdz 1,31 A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre.

W Legendzie Trzech Towarzyszy /według Feliciano Oligati – nieoficjalnej biografii Świętego/ w rozdziale VIII (3 T 26) zostało zanotowane następujące świadectwo: Fakt dziwny i nie do przyjęcia bez cudu (…), że Franciszek miał przed swym nawróceniem pewnego poprzednika, który przebiegał często ulice Asyżu powtarzając tę formułę: „Pokój i Dobro! Pokój i Dobro!”. Należy w to samo wierzyć, że jak Jan Chrzciciel, który zapowiadał Chrystusa znikł, gdy Jezus zaczął nauczać, tak i ten jakby drugi Jan, poprzedził błogosławionego Franciszka w apostolstwie pokoju i znikł gdy przybył Święty (3 T 26, FF 1228). Jednak Celano, ani św. Bonawentura nie wspominają tego wyjątkowego prekursora.

W Legendzie Trzech Towarzyszy (3 T 26) czytamy, że Franciszek rozpoczynał swoje przepowiadanie ludowi posłaniem: Niech Pan obdarzy was pokojem... Przejęty duchem proroków, (…) oznajmiał pokój i głosił językiem proroków kazania o zbawieniu. Co więcej, jest to najwyższe dobro, które Święty mógł życzyć swoim słuchaczom.

Pokój jest prawdziwą cnotą synów Bożych, a przede wszystkim powinien posiadać ją zakonnik, który też ma być jej heroldem /Reg FZŚ/

Reg FZŚ II 19. Jako heroldowie pokoju, świadomi, że sami muszą go nieustannie bronić, niech szukają dróg jedności i braterskiej zgody za pośrednictwem dialogu, mając świadomość istnienia w każdym człowieku iskry Bożej oraz przetwarzającej mocy miłości i przebaczenia. Jako apostołowie doskonałej radości, niech w każdej sytuacji niosą ludziom radość i nadzieję.  Wszczepieni w Zmartwychwstanie Chrystusa, które nadaje właściwe znaczenie siostrze śmierci, niech pogodnie oczekują ostatecznego spotkania z Ojcem.

Przeglądając źródła franciszkańskie zauważymy natychmiast jak Franciszek chciał życzyć i ogłaszać wszystkim ten pokój, który sam nosił w sercu. W Regule niezatwierdzonej (1 Reg 14, 2) i w Regule zatwierdzonej (2 Reg 3, 13) poleca swoim braciom, aby wchodząc do jakiegokolwiek domu mówili: Pokój temu domowi! W swoim Testamencie napisał: Pan objawił mi, abyśmy używali pozdrowienia: „Niech Pan obdarzy cię pokojem” (T 23). We wstępie do Listu do wiernych (druga redakcja) Franciszek pozdrawia i życzy prawdziwego pokoju z nieba (2 LW 1). W Liście do rządców narodów pozdrawia pisząc: pozdrowienie i pokój (LRz 1).  Św.Franciszek Dobrze Życzy, Błogosławi niczym idąc za Ewangelią : błogosławcie a nie złożeczcie.

A dzisiaj, dla nas hasło to jest fundamentalnym programem apostolskim: głosić życiem i słowem Ewangelię, która jest źródłem pokoju i dobra w codziennych kontaktach ze spotkanymi ludźmi. Oczywiście znaczenie pokoju jest bogatsze niż tylko rezygnacja z przemocy i wojny, a dobro oznacza także radość, szczęście, serdeczność, ciepło i gorliwość w głoszeniu przybliżającego się Królestwa Bożego.

Herb Franciszkański – Herb franciszkański ma różne stylizowane formy ornamentacyjne (np. z tarczą obramowaną sznurem z franciszkańskiego habitu, ornamenty roślinne).

 

Herb zakonny: to mniej lub bardziej prosty znak rozpoznawczy zakonu czy rodziny zakonnej. W starach zakonach jakim jest zakon franciszkański proces jego formowania trwał bardzo długo. Zawarta w nim symbolika streszcza historię i duchowość zakonu. Podobnie jak inne herby składa się z ujętej w mniej lub bardziej ozdobny kartusz tarczy herbowej z towarzyszącą jej niekiedy dewizą herbową.

Dzisiejszy herb Zakonów Franciszkańskich to umieszczony na niebieskim lub srebrnym tle krzyż z wyłaniającymi się u dołu z obłoków dwoma skrzyżowanymi rękoma: jedną obnażoną Chrystusa, drugą w habicie św. Franciszka. Na otwartej dłoni Chrystusa widoczna jest rana po przebiciu gwoździem. Na dłoni Franciszka podobna rana stygmatów, którymi Bóg w cudowny sposób upodobnił go na górze Alwerni 17 września 1224 r. do Chrystusa. Podobne też ma być powołanie franciszkańskie: pójście z Chrystusem aż do upodobnienia się do Niego we wszystkim a szczególnie w ubóstwie i wyniszczeniu się dla braci. Wskazana przez krzyż droga prowadzi do nieba. Często u dołu herbu jest umieszczona wstęga herbowa z napisem „Deus meus et omnia – Bóg mój i wszystko”.

Przez pierwsze trzy wieki franciszkanie posługiwał się różnymi znakami i symbolami. Był to znak „T” („tau”), którym św. Franciszek podpisywał listy i znaczył cele braci. Innymi znakami był sznur franciszkański z trzema węzłami czy sześcioskrzydły serafin.

Znak w formie krzyżujących się rąk Chrystusa i Franciszka pojawił się dopiero pod koniec XV wieku. Jego forma nie była na początku jednolita. Rozpowszechnienie się tego znaku przypisuje się generałowi zakonu Franciszkowi Sansonowi (1475 – 1499). Pierwsze znane przedstawienia to dwie krzyżujące się ręce bez krzyża w tle. Najstarsze być może z pochodzące z drugiej połowy XV wieku to intarsja  na zapleczu stall z kościoła franciszkańskiego w Celano: w kartuszu utworzonym przez sznur franciszkański znajdują się dwa ramiona: prawe w habicie św. Franciszka z krzyżem w dłoni i lewe obnażone Chrystusa z przebitą dłonią w geście błogosławienia.  /Intarsja (wł. intarsio – wykładzina) – technika zdobnicza polegająca na tworzeniu obrazu przez wykładanie powierzchni przedmiotów drewnianych (zwłaszcza mebli) innymi gatunkami drewna, czasem podbarwianymi, bejcowanymi lub podpalanymi. Wstawki umieszcza się w miejscu usuniętych fragmentów z powierzchni przedmiotu.Technika znana już w starożytności została rozwinięta w okresie baroku i renesansu/

Na 1487 r. jest datowany herb znajdujący się w Bazylice św. Franciszka w Asyżu: na sześciokątnej wydłużonej tarczy otoczonej sznurem franciszkańskim krzyżują się ręce Chrystusa i Franciszka. W stalach tejże bazyliki wykonanych w latach 1491 – 1501 przez Dominika z San Severino powtarza się motyw z herbem: dwie krzyżujące się ręce Chrystusa i Franciszka, nad którymi widnieje korona chwały. Całość jest zamknięta podwójnym kręgiem utworzonym z sznurów franciszkańskich z węzłami.

Najstarszy przykład herbu z dwoma krzyżującymi się rękami i krzyżem w tle pochodzi z wydanego w Mediolanie w 1513 r. dzieła Bartłomieja z Pizy De conformitate. Interesujące jest to, że ręce Chrystusa i Franciszka przybite są do krzyża. Krzyż stał się integralną częścią herbu dopiero od połowy XVI wieku.

Znak Tau
http://www.fzspoznan.franciszkanie.pl/Strony/Slownik.html Tau – (znak Tau) symbol franciszkański. Litera alfabetu greckiego i hebrajskiego, symbolizująca krzyż. W kulturze grecko-rzymskiej znak zbawienia, wyrażał liczbę 300. Litera T. używana była jako znak magiczny, chroniący od zarazy i demonów (umieszczany na amuletach, pierścieniach, na murach domów podczas zarazy); oraz znakiem wyróżniającym braci szpitalnych św. Antoniego Pustelnika (stąd nazwa krzyż św. Antoniego), którzy prowadzili szpital w Rzymie. Znak T. przejął św. Franciszek podczas Soboru Lat. IV, (na którym zakon Franciszka został zatwierdzony) pod wpływem mowy papieża Innocentego III, nawiązującej do Proroka Ezechiela (Ez 9,4-6), i zawierającej wezwanie „bądźcie więc bojownikami T i krzyża”. Literą Tau znaczył Franciszek siebie na znak pokuty. Umieszczał Tau jako swój podpis na listach, dokumentach (np. autograf błogosławieństwa dla br. Leona, przechowywany w Sacro Convento w Asyżu). Według tradycji Tau stała się od 1223 r. pieczęcią konwentu Calvi i całej prowincji korsykańskiej franciszkanów.


„Słowem Założycielskim” dla duchowości Tau jest fragment Starego Testamentu,
9 rozdział proroka Ezechiela:

Ez 9 … Pan rzekł do niego: «Przejdź przez środek miasta, przez środek Jerozolimy i nakreśl ten znak TAW na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi». Do innych zaś rzekł, tak iż słyszałem: «Idźcie za nim po mieście i zabijajcie! Niech oczy wasze nie znają współczucia ni litości! Starca, młodzieńca, pannę, niemowlę i kobietę wybijajcie do szczętu! Nie dotykajcie jednak żadnego męża, na którym będzie ów znak…
Zanim pójdziemy dalej, kreśląc kolejne warstwy duchowości Tau, najpierw trzeba zaznaczyć, że Tau jest przede wszystkim Słowem Bożym. Pokorną, symboliczną, jedną literą tego Słowa, która tutaj jednak pełni rolę kluczową: kto ma Tau na czole – żyje. Kto nie ma Tau na czole – umiera. Posiadanie Tau na czole (i spójnej z nim postawy!) to sprawa życia lub śmierci! To jest serce duchowości Tau.

W pierwszym rzędzie Słowo Ez 9, podkreśla bezwzględność i absolutną pewność interwencji Boga. On tutaj jest absolutnym, suwerennym Panem. On trzyma całą rzeczywistość, mówiąc po męsku, „w garści”; albo może łagodniej, macierzyńsko – w dłoniach. On naprawdę ma moc przemienić „wzdychanie i biadanie” w zbawienie. Ta interwencja Boga, jakby kropka nad „i”, pokazuje, że to Bóg ma ostatnie słowo w historii. Doskonale z tą ideą koresponduje znak Tau, który jako ostatnia litera alfabetu hebrajskiego wyraża ideę zamknięcia, dopełnienia, ostatecznego działania Boga. Skoro Bóg jest Panem historii, duchowość Tau zaprasza, aby Go uznać za Pana swojej osobistej historii. Uznać z wiarą, że On ma moc również wobec moich osobistych ciemności, przeciwności, pustyń i dołków… Także w moim życiu On może (!) interweniować i zbawiać.

Radykalizm obrazu Ez 9, bezkompromisowy, brutalny nakaz zabicia popełniających obrzydliwość, trzeba rozumieć z perspektywy objawienia Nowego Testamentu, który dowodzi, że Bóg jest poza wszelkim podejrzeniem. Skoro „Syna swego umiłowanego dał”, Jego Miłość jest pewnikiem. Skąd więc ten brutalny obraz „niszczycielskiej broni” i stosów umierających ciał w konwulsjach? To jednoznaczne, egzorcyzmujące Słowo: kresem grzechu jest śmierć. Kresem mojego grzechu jest śmierć. Ten obraz to również Dobra Nowina o Zazdrosnej Miłości Boga, który będzie o mnie walczyć, aż całe moje serce będzie dla Niego. To może również prorockie „przeczucie” bezkompromisowego, brutalnego zrzucenia skutków grzechu na Ukrzyżowanego Chrystusa.

Wiele do duchowości Tau wnosi medytacja nad tajemniczym człowiekiem, który otrzymuje od Boga misję oznaczania znakiem Tau. To obraz Jezusa Chrystusa Zbawiciela. Słowa „idź i naznacz Tau na czołach” można próbować tłumaczyć: „idź i naznacz podpis na czołach” czyli „idź i podpisz się”. Co w połączeniu z fragmentami Apokalipsy o imieniu Chrystusa i Jego Ojca na czołach zbawionych (por. Ap 14, 1 Potem ujrzałem: A oto Baranek stojący na górze Syjon, a z Nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach.; 22, 4 4 I będą oglądać Jego oblicze, a imię Jego – na ich czołach.) pozwala widzieć w Tau podpis Chrystusa, znak Jego tożsamości, relacji z Ojcem, Jego Tajemnicy. Jeśli jeszcze uświadomimy sobie, że znak Tau miał w języku starohebrajskim formę krzyża „+” lub „x”, wtedy rozpoznamy w nim również misję Chrystusa, Baranka, który gładzi grzech świata (Wj 12); znak zbawienia przez krzyż. Widzimy więc, że Tau jest nie tylko Słowem Bożym, ale wręcz znakiem własnym Jezusa Zbawiciela, znakiem Jego tożsamości i misji, znakiem Jego Tajemnicy.

W takim razie „naznaczenie znakiem Tau” to czynność liturgiczna i wręcz sakramentalna. Ono wyciska tożsamość osoby Zbawiciela na wybranych; zanurza w Nim, w Jego Tajemnicy, wprowadza w nią. Ci wybrani, są od momentu naznaczenia „chrystusowi”, należą do Niego, On ich chroni. To również przemieniające opieczętowanie Duchem (Ap 7, 4; 9, 4; Ez 1, 13; 4, 30). Wprowadzając ją w nowy wymiar, ukazuje, że jej spełnieniem, kresem, ikoną jest Tau – Tajemnica Chrystusa, zjednoczenie z Nim, Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym, życie Jego Duchem.

W tym sensie duchowość Tau oznaczałaby radykalne zogniskowanie na Jezusie; życie w Nim i ciągłe nawrócenie od obrzydliwości egoizmu do błogosławieństwa Dobrej Nowiny. I równocześnie – wbrew wszelkim przeciwnościom – wytrwałe, cierpliwe, pełne modlitewnej tęsknoty oczekiwanie na wyzwalającą interwencję Boga.

M.in. dlatego znak Tau miał szczególne znaczenia dla św. Franciszka Z Asyżu.

Dlaczego św. Franciszek przyjął symbol Tau?

1-Ponieważ znak Tau przypomina swą budową Krzyż i to ten, na którym odkupił nas Jezus Chrystus więc dla św. Franciszka był bardzo ważny z powodu  nabożeństwa jakie żywił do Chrystusa ukrzyżowanego.

2-Jak to opisuje Tomasz z Celano „ponad wszystkie inne znaki najbardziej miłym był Franciszkowi znak Tau”. Znak ten przywołuje służbę Jezusa względem innych, którą św. Franciszek bardzo umiłował i pielęgnował. Wybranie tego znaku mogło być pokierowane tym, że litera Tau jest ostatnią w alfabecie greckim i hebrajskim. Św. Franciszek chciał być ostatnim jak ta litera, nie chciał, aby mu służono – choć był synem bogatego kupca – lecz aby on służył innym, za przykładem Jezusa innym umywać nogi.

3-Na wybór znaku Tau miał wpływ także inny fakt – spotkanie św. Franciszka z braćmi św. Antoniego Pustelnika, zwanymi pospolicie antonianami. Aby to wyjaśnić/ trzeba rozważyć rolę trędowatych w życiu św. Franciszka. Stosunek do trędowatych był przede wszystkim tajemnica, w która Franciszek się wpatrywał. Troska o nich stanowiła składnik jego duchowości.

4-Franciszkowi, podobnie jak ludziom jego czasów, dobrze znana była tajemnica Chrystusa trędowatego, interpretowana na różne sposoby. W liturgii czytano pieśń Sługi Jahwe według proroka Izajasza: „A myśmy Go za trędowatego uznali” (Iz 53, 4); w sztuce rzeźby, malowidła i witraże przedstawiały Chrystusa z rysami trędowatego.

„Prologiem” nawrócenia Franciszka jest słynny pocałunek złożony na czole trędowatego. Widział w nich bowiem cierpiącego Chrystusa. Swoja służbę Chrystusowi rozpoczął od posługi trędowatym. Jego pierwsi naśladowcy, jak czytamy w Zbiorze asyskim, „wśród innych pouczeń otrzymywali i to, że powinni służyć trędowatym i pozostawać w ich pomieszczeniach”. W Asyżu znajdowało się leprozorium, gdzie Franciszek roztaczał opiekę nad trędowatymi. W Rzymie istniał szpital św. Antoniego pustelnika, który Franciszek odwiedzał kilkakrotnie.

Ten właśnie szpital był ogniwem łączącym Franciszka z antonianami, zwanymi także braćmi szpitalnikami. Zgromadzenie antonianów powstało w r. 1095 we Francji. W XIII wieku antonianie posiadali ponad 360 domów w różnych krajach, w tym dom rzymski, w którym przebywał Franciszek. Głównym zadaniem antonianów była troska o chorych, zwłaszcza o trędowatych.

Antonianie używali znaku Tau jako swojego emblematu. Nosili laskę, której górna część miała kształt litery Tau oraz habit, na którym widniał ten sam znak. Bracia szpitalnicy czcili znak Tau, bowiem widzieli w nim symbol zdrowia fizycznego i moralnego, jakie nieśli chorym. Spotkanie Franciszka z antonianami było być może pierwszym powodem, który wywołał u niego cześć dla znaku Tau.

Roztaczając opiekę nad trędowatymi, Franciszek pragnął naśladować Chrystusa, który uzdrawiał chorych. Pomny tajemnicy cierpienia Chrystusa wytyczył swemu zakonowi zadanie opieki nad nieszczęśliwymi i chorymi. Czytamy w „Kwiatkach”: A służył nie tylko chętnie towarzyszom, lecz nadto rozkazał braciom Zakonu swego, by gdziekolwiek pójdą lub osiada na świecie, trędowatym służyli dla miłości Chrystusa, który chciał, byśmy Jego w trędowatych czcil”.

6-W „Traktacie o cudach” Tomasz z Celano mówi o wydarzeniu w miasteczku Cori. gdzie pewien mężczyzna z powodu złamania nogi nie mógł chodzić, ani się poruszać. Franciszek dotknął bolącego miejsca małą laseczką, która miała kształt Tau i ten znak pozostał w miejscu uzdrowionym na ciele mężczyzny.

Wciąż pytamy dlaczego św. Franciszek przyjął symbol Tau?

7-A może była to odpowiedź na apel papieża Innocentego III, skierowana do uczestników Soboru Laterańskiego IV w 1215 r.?

Pierwszą sesję Soboru papież otworzył słowami: Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami. Przypomniał, że Pascha oznacza „przejście” i życzył zebranym, aby Sobór był okazją do przejścia w lepszy stan Kościoła. Innocenty III oparł swoją mowę inauguracyjną na tekście proroka Ezechiela, podjął i rozwinął słowa Boże skierowane do proroka: Przejdź przez środek Jerozolimy i nakreśl znak Tau na czołach mężów, którzy wzdychają i biadają nad wszystkimi obrzydliwościami w niej popełnianymi (Ez 9, 4). Tau jest ostatnią literą alfabetu hebrajskiego – mówił papież, a jego forma przedstawia krzyż dokładnie taki, jak krzyż przed przybiciem tabliczki Piłata….

Swoją mowę papież zakończył apelem, by każdy mocno osadził ten znak w swoim życiu, bo miłosierdzia dostąpią ci, którzy będą nosili Tau – znak pokutnego i odnowionego w Chrystusie życia.

Franciszek karmił się każdym dobrem , które mogło go zbliżyć do Pana więc słowa papieża przyjął niczym motto dla swojego życia, a Tau symbolem eschatologicznym nawróconych pokutników.

Wybranie tego znaku mogło być pokierowane tym, że litera Tau jest ostatnią w alfabecie greckim i hebrajskim. Ostatnia litera alfabetu to jakby ostatnia deska ratunku, ale również znak ostatniego dnia dziejów, który ukaże się na niebie.

8-Obranie Tau na osobista pieczęć św. Franciszka ma swoje uzasadnienie w tekście Apokalipsy (Ap 7, 1-8), czytanym w uroczystość Wszystkich Świętych; Przed ogólnym nieszczęściem posłaniec Boży zawołał donośnym głosem do czterech aniołów: „Nie wyrządzajcie szkody ziemi ni morzu, ni drzewom, aż opieczętujemy na czołach sługi Boga naszego”. Liczba opieczętowanych wynosiła 144 tysiące.

Ta symboliczna liczba (12×12) oznacza powszechność dokonanego zbawienia. Św. Franciszek „opieczętowuje” znakiem Tau siebie i swoich naśladowców, widzi bowiem w tym znaku gwarancję Bożej opieki, zabezpieczenie siebie i braci, pewność zbawienia. Ludzie świętego znaku Tau – to słudzy Boga. Ten zaszczytny tytuł „sługi Boga” spotykamy często w pismach św. Franciszka, który stosował go do siebie i swoich braci.

Biografowie piszą:

„Ponad wszystkie inne znaki najbardziej miłym był mu znak Tau, za pomocą którego podpisywał listy i wszędzie rysował na ścianach cel” /br. Tomasz Celano/.

„Mąż Boży znak ten otaczał szczególną czcią, często mówił o nim w swoich przemówieniach, wykonywał go na początku swoich zajęć i własnoręcznie podpisywał tym znakiem listy, które wysyłał z miłości, jak gdyby całą jego troska było – według wyrażenia Proroka (Ez 9, 4) nakreślić znak Tau na czołach ludzi płaczących i bolejących, a autentycznie nawróconych do Jezusa Chrystusa” /św. Bonawentura/.

„Podpisywać się” – oznacza napisać swoje imię, wyrazić w znakach literowych swoją tożsamość. Podpis, to symbol podpisującej się osoby. Franciszek, bądź ma, bądź pragnie mieć – w każdym razie na pewno się z nimi utożsamia – wartości, które stoją za znakiem Tau. I raczej nie traktując ich jako „jedne z wielu”, ale jako najważniejsze, kluczowe.

„Rysował na ścianach cel” – zapewne łącząc obraz Ez 9 z obrazem z Księgi Wyjścia 12, gdzie Żydzi oznaczali swoje drzwi krwią baranka paschalnego. Franciszek chce w ten symboliczny sposób naznaczyć życie swoje i swoich braci krwią Prawdziwego Baranka, który gładzi grzech świata. Pragnie również osadzić swoją wspólnotę pośród ludu Nowego Mojżesza,  który wyprowadza z niewoli duchowego Egiptu (czyli „grzechu i świata”) do Ziemi Obiecanej Bożych Obietnic, drogą naśladowania Ukrzyżowanego.

„Jak gdyby całą jego troska było (…) nakreślić znak Tau na czołach ludzi płaczących i bolejących, a autentycznie nawróconych do Jezusa Chrystusa” – tu biograf streszcza misję i powołanie św. Franciszka używając obrazu z Ez 9. Można by ją jeszcze inaczej w tym kontekście opisać jako pocieszanie, podtrzymywanie w gorliwości tych, którzy ze względu na wierność Chrystusowi „płaczą i boleją”. Może też oznaczać doprowadzanie ludzi do takiej wiary, żeby uznając Chrystusa za bezcenną wartość, chcieli dla Niego „cierpieć i boleć”.

Cennym świadectwem „zastosowania Tau” przez św. Franciszka jest relikwia pisana ręką Świętego przechowywaną w jego Bazylice w Asyżu – karteczka, którą podarował br. Leonowi, swojemu towarzyszowi i przyjacielowi.
Napisał ją Franciszek stygmatyzowaną dłonią na prośbę br. Leona o delikatnej psychice i wrażliwym sumieniu, który przeżywał jakieś poważne ciemności duchowe, pokusy. Co to były za trudności, ciężko powiedzieć. Mogło chodzić o pokusę buntu wobec niektórych współbraci zakonu i przełożonych, którzy odchodzili od gorliwości Pierwszych Towarzyszy Świętego.
Jakkolwiek by nie było, dość, że Franciszek pisze dla br. Leona modlitwę uwielbienia „Ty jesteś” i na drugiej stronie karteczki – znane błogosławieństwo z księgi Liczb (6, 24-26) oraz rysuje duży znak Tau. Możemy założyć, że intencją Franciszka było pocieszenie współbrata – przyjaciela i pozostawienie mu „pamiątki”, która przypominałaby o wezwaniu do wiary; do postawy alternatywnej  wobec smutku, zniechęcenia czy buntu.

Modlitwa „Ty Jesteś":
Ty jesteś Święty Pan Bóg jedyny,
Który czynisz cuda,
Ty jesteś wielki,
Ty jesteś najwyższy,
Jesteś Królem wszechmogącym,
Ojcze święty,
Królu nieba i ziemi.
 

-jest na pewno autentycznym wyrazem wdzięczności i uwielbienia, które miał w swoim sercu Franciszek, kiedy Bóg obdarzył go stygmatami. Z punktu widzenia głębokiej wiary Biedaczyny, uczucia te są zrozumiałe. Bo chociaż rany stygmatów niewątpliwie nie tylko oznaczały mękę, ale też dawały w niej udział, to jednak były również  swoistego rodzaju potwierdzeniem ze strony Boga; wyrazem wręcz fizycznego zjednoczenia z umiłowanym Ukrzyżowanym, do czego przecież zawsze dążył Święty. Równocześnie, ze względu na kontekst powstania modlitwy (dla przeżywającego ciężką pokusę br. Leona), zaprasza ona do zapatrzenia się w Boga, kontemplowania Jego doskonałości, miłości, wierności, piękności. Każe więc oderwać wzrok od siebie, swoich trudności, przeciwności, bólu, a zwrócić go ku Bogu. Pomaga wyrwać się od skoncentrowania na sobie, zrelatywizować swoje odczucia, a podsycać spojrzenie wiary utkwione w Bogu.
Przy traktowaniu obu stron „karteczki” jako pewnej zwartej całości, modlitwa ta również wnosi wiele światła we Franciszkowe rozumienie postawy owych „wzdychających i biadających” z Ez 9, a zwłaszcza, co jest ich motywacją i „pokarmem” wytrwałości; to adoracja, uwielbienie, wpatrywanie się w Boga.

 

Druga strona karteczki dopełnia wymowę pierwszej. Błogosławieństwo z księgi Liczb
  /Lb 6,24  Niech cię Pan błogosławi i strzeże.  Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.  Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem/  jest prośbą zanoszoną do Boga, modlitwą wstawienniczą, aby Ten „zwrócił swe Oblicze” ku br. Leonowi, tzn. pocieszył Go, interweniował w jego ciemności; aby objawił się jako Zbawiciel. Jest ten moment świadectwem wrażliwości i miłosierdzia Mistyka z Asyżu na konkret cierpienia kogoś obok.
Wymowę karteczki dopełnia znak Tau, który starożytnym zwyczajem przechodzi przez imię br. Leona. Franciszek „naznacza” jakby duchowo swego przyjaciela znakiem Tau, podobnie jak tajemniczy mąż z Ez 9 oznacza „wzdychających i biadających”. Ma to jednak tym wznioślejszą wymowę, że Biedaczyna czyni to stygmatyzowaną dłonią, dłonią, która ma „wspólną” ranę ze Zbawicielem; jakby dłonią samego Chrystusa.

Widzimy więc, że znak Tau nie tylko dopełnia całego obrazu rysującego się przed naszymi oczami z medytowanej karteczki, ale jest wręcz jej streszczeniem, sam w sobie prawdziwym znakiem pocieszenia i zbawienia. Oto br. Leon, który „wzdycha i biada (boleje)” trwając przy Chrystusie (przy Regule, która jest zbudowana z „okruszyn Ewangelii”)  zostaje przez stygmatyzowaną dłoń naznaczony znakiem obietnicy: jesteś na dobrej, słusznej drodze; wytrwaj, a zwyciężysz!

Św. Franciszek dzięki znakowi Tau z medytowanej karteczki, niczym prorok, osadza doświadczenie br. Leona w Słowie Bożym; pozwala je zrozumieć w świetle historii zbawienia; jest pięknym darem, do którego słusznie później obdarowany wielokrotnie będzie wracał.
Jest też „podarunkiem” dla nas, którzy też przecież przeżywamy różnego rodzaju ciemności, pustynie i dołki w naszym kroczeniu za Chrystusem. Nas też w tych chwilach św. Franciszek (naśladując Chrystusa) pragnąłby naznaczyć znakiem Tau.

    Znak Tau zdobi najcenniejszą i najbardziej wzruszającą relikwię św. Franciszka, którą błogosławi się lud zebrany w bazylice w Asyżu 4 października. Jest to mały pergamin, na którym ranną od stygmatów ręką św. Franciszek napisał błogosławieństwo dla brata Leona, swego najmilszego towarzysza, powiernika i sekretarza.

znak Tau nie jest jakiegoś rodzaju talizmanem, lecz jest przypomnieniem wielkiej prawdy chrześcijańskiej, że nasze życie zostało odkupione miłością Chrystusa ukrzyżowanego. Poprzez noszenie Tau uznajemy siebie za naśladowców św. Franciszka. Przypomnieniem ewangelicznym aby błogosławić a nie złorzeczyć(Rz 1,14), aby zło dobrem zwyciężać(Rz 12,21) .

W WOLNOŚCI WYBORU ..

….Błogosławię cię jak mogę i więcej niż. mogę, a czego ja nie mogę, niech może w tobie Ten, który wszystko może. Niech Bóg pamięta twoje dzieło i prace i niech ci da udział w nagrodzie sprawiedliwych. Znajdź wszelkie błogosławieństwo, jakiego pragniesz, i niech ci się spełni to, o co godnie prosisz.

BŁOGOSŁAWIEŃSTWO DLA BR.ELIASZA; Asyż, wrzesień-październik 1226

 

Habit franciszkański znakiem życia pokutnego

Franciszek, rozpoczynając życie pokuty, dał tego wyraz w przyjętym przez siebie stroju. Przywdział zwykłą tunikę używaną przez umbryjskich wieśniaków, przewiązaną sznurkiem. Strój św. Franciszka przypominał, więc skromny strój żebraka. Tym sposobem, naśladując Jezusa, chciał uczynić z siebie człowieka ukrzyżowanego. Jako żebrak i pokutnik używał także laski podróżnej, butów i paska skórzanego.

Forma habitu kształtowała się stopniowo dzięki świadomej interwencji św. Franciszka. W Relacji Trzech Towarzyszy czytamy, że Franciszek pewnego dnia, podczas Mszy św., usłyszał to, co Chrystus mówi uczniom, wysłanym na głoszenie Ewangelii, by nie brali na drogę ani złota, ani srebra, ani torby, ani chleba, ani laski; aby nie mieli sandałów na nogach i nie posiadali dwóch tunik. Lepiej zrozumiał te słowa, gdy poszedł do kapłana po wyjaśnienie. Napełniony został wówczas niewysłowioną radością i krzyknął: To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać. Powierzył swej pamięci wszystkie zasłyszane rady i ucieszony usiłował wprowadzić w życie. Nie zwlekając, pozbył się tego, co miał podwójne, a począwszy od tej chwili, nie posługiwał się ani laską, ani workiem, ani torbą i nie nosił obuwia. Sprawił sobie ubogą suknię z szorstkiego sukna, a zamiast pasa wziął sobie powróz.

Tomasz z Celano w Życiorysie Pierwszym św. Franciszka napisał, że habit Franciszka stanowił tunikę wyobrażającą krzyż. Franciszek wybrał właśnie taką szatę, by w niej odganiać „wszelkie diabelskie fantazje”. Bardzo licha i uboga, jakiej w żaden sposób świat by nie zapragnął, sporządzona z grubego i szorstkiego materiału miała wyrażać nie tylko umartwienie i ubóstwo, ale duchowe przeżywanie obranej drogi przez możliwość krzyżowania ciała z jego wadami i grzechami. W średniowiecznym świecie zakonnik rozpoznawany był właśnie przez strój (habitus), który symbolizował oddanie swego życia Chrystusowi oraz był znakiem wyróżniającym i nadającym odpowiedni status społeczny lub duchowny.

W drugim rozdziale Reguły św. Franciszka dotyczącym kandydatów i sposobu ich przyjmowania św. Franciszek nakazuje, by nowicjusze otrzymali ubiór na czas próby, mianowicie dwie tuniki bez kaptura, pas, spodnie i kaparon sięgający do pasa, chyba, że czasem ci ministrowie uznają wedle Boga, co innego za stosowne. Po ukończeniu roku próby bracia przyrzekali posłuszeństwo i że na zawsze będą zachowywać to życie i Regułę. Wtedy otrzymywali strój: a ci, którzy już przyrzekli posłuszeństwo, niech mają jedną tunikę z kapturem, a ci, którzy by chcieli, drugą bez kaptura. Ci, których zmusza konieczność, mogą nosić obuwie. Wszyscy bracia niech noszą odzież prostą i skromną. Z błogosławieństwem Bożym mogą ją łatać zwykłym płótnem lub kawałkami innej materii. Upominam ich i zachęcam, aby nie gardzili i nie sądzili ludzi ubranych w miękkie i barwne szaty, spożywających wyszukane potrawy i napoje, lecz niech każdy raczej samego siebie sądzi i sobą gardzi.

Kaparon był to wielki kaptur używany przez wieśniaków dla ochrony od deszczu. Kaparon wkładany był na okrycie głowy. Nie za bardzo wiadomo jak dokładnie wyglądał kaparon. Tuniki były robione na bazie krzyża z materiału „workowego”. Wydaje się, że materiał tkano z grubego lnu tworząc prostą płachtę z dużymi oczkami, którą później krojono na mniejsze części.

Strój pierwszych franciszkanów zwanych pokutnikami był przede wszystkim wyrazem postawy ascetycznej. Również poprzez ubogi strój bracia pokutnicy chcieli solidaryzować się z najuboższymi warstwami społeczeństwa, z żebrakami i biednymi, aby w ten sposób upodobnić się do Chrystusa. Franciszkanie, więc mieli ubierać stroje takie, jakie mieli żebracy, czyli szaty jak najbardziej siermiężne i ascetyczne, które jednak miały spełniać funkcję habitu. Pierwsi franciszkanie mogli (nie musieli) posiadać kaparon, który był powszechnie używany przez pospólstwo i był wykonany z lepszego płótna. Tuniki dopiero nieco później były zaopatrywane w kaptury (i dopiero wtedy upodobniły się do dzisiejszych habitów).

Analizując opisy habitu franciszkańskiego z początków zakonu (XIII w.), obserwując różne freski przedstawiające św. Franciszka i jego pierwszych braci nie można powiedzieć jednoznacznie jak dokładnie wyglądał habit w tamtym okresie, jeszcze trudniej jest określić kolor habitu. Św. Franciszek nie pisze w regule, jaki powinien być kształt habitu, ani kolor. Elementem, na który zwraca uwagę św. Franciszek jest jakość habitu, który powinien być ubogi, a więc z taniego materiału. Najtańszym materiałem w ówczesnym świecie było tzw. szare płótno.

Istotnym dokumentem jest zachowany do dziś habit świętego Zakonodawcy, znajdujący się wśród bezcennych, nielicznych pamiątek w zbiorach asyskiego Sacro Convento. Tunika ta, koloru szarego z odcieniem wpadającym w kolor brunatny (być może jest to wynik czasu) jest bez kaptura. Według przekazów należała do św. Franciszka. Jest wykonana z niefarbowanej wełny, częściowo uzupełnionej lnem. W obecnym wyglądzie brakuje lewego rękawa. W jego miejsce została przyszyta lniana kieszeń. Wiele dużych ubytków tuniki połatane zostało łatami pochodzącymi z płaszcza św. Klary. Tunika ma długość, od ramion 126,5 cm, szerokość w górnej części 97 cm, a w dolnej 167 cm. Mimo, że strój ten wcześniej utożsamiany był z kapturem tzn. chodzi o wierzchnie nakrycie głowy i ramion, to jednak nie odpowiada do końca tej identyfikacji ponieważ posiada rękawy i jest bez kapuzy. Trudno jest, więc jednoznacznie go określić. Najlepszym określeniem wydaje się być nazwa suknia lub habit, ponieważ pozwala nam to uznać, do czego wcześniej używany był ten strój.

Franciszkański strój przechodził różne przeobrażenia w ciągu wieków. Obecnie habity poszczególnych gałęzi franciszkańskich różnią się między sobą kolorem, krojem, dodatkami:

Bracia Mniejsi (OFM) – habit brązowy, kołnierz z kapturem z przodu okrągłym, z tyłu spiczastym, płaszcz w typie peleryny, w pasie sznur o trzech węzłach, przy nim z lewej strony różaniec lub koronka.

Bracia Mniejsi Konwentualni (OFMConv) – tunika czarna lub szara z kapturem, w pasie sznur (cingulum) o trzech węzłach symbolizujących złożone przez zakonnika śluby zakonne, przy nim z lewej strony koronka franciszkańska, w okresie zimowym czarna peleryna.

Bracia Mniejsi Kapucyni (OFMCap) – habit brązowy, spiczasty kaptur, peleryna długa do kolan, w pasie sznur z trzema węzłami po prawej stronie, przy nim z lewej różaniec.

Nie ulega jednak wątpliwości, że pierwotnym kolorem habitu franciszkańskiego był kolor szary (popielaty).  🙂  🙂 🙂

br. Adam Dudek OFMConv

Udostępnij na:
  • Facebook
  • Śledzik
  • Digg
  • Wykop
  • del.icio.us
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Google Bookmarks
  • RSS
  • email
  • Drukuj

Tags: , , ,

Opublikowano piątek, 4 maja, 2012 w Duchowość Franciszkańska, Materiały ze spotkań. Możesz skomentować lub śledzić(trackback) ze swojej strony.

Na razie wpisów: 5

Maciej
 1 

Szczęść Boże!
Uprzejmie proszę o modlitwę w mojej intencji, dziękczynnej – za uwolnienie z nałogu alkoholowego i palenia marihuany, oraz błagalnej – o uzdrowienie mojej psychiki ze skutków palenia i picia, oraz uwolnienie mojego kolegi Marcina z nałogu palenia marihuany.
Bóg zapłać!

1 listopada 2012 o godz. 02:46
Małgorzata
 2 

Za Piotra chorego na schizofrenię, by zrozumiał że miłość mimo trudności jest najważniejsza i warta by trwać przy niej, bo jego serce wbrew pozorom kocha i chce być kochane, o dojrzałość dla niego

20 stycznia 2019 o godz. 00:25
elzbieta
 3 

o potrzebne łaski dla mojej rodziny wyjście z nałogów męża,nawrócenie synów i córki, światło Ducha świętego w nauce i pracy, Bojażń Bożą i miłość .Bóg zapłać!!

18 lutego 2019 o godz. 11:34
Małgorzata
 4 

proszę o łaskę ułożenia się w końcu mojego życia zawodowego i prywatnego, o uzdrowienie relacji w naszej rodzinie, oraz o dar dojrzałości i miłości dla Piotra serca, by Hania godnie zajmowała się chorą mamą, oraz by Ola znalazła dobrego męża

4 marca 2019 o godz. 18:03
Małgorzata
 5 

Proszę o modlitwę za Piotra, mężczyznę który odebrał sobie życie…

14 lutego 2020 o godz. 00:10

Napisz

Imię (*)
E-mail (będzie ukryty) (*)
Strona www

XHTML: Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Wpis